Agnieszka Łasecka uznała, że karate jest sportem kontaktowym, i nawet młodsze dzieci wymagają badań wykonanych przez lekarza medycyny sportu fot. Magdalena Kruszka
Łabiszyn, gmina, karate, badania, lekarz, SPZOZ, AGAMED
Karate - rekreacja ruchowa czy sport kontaktowy
Kto podlega konieczności przebadania przez lekarza medycyny sądowej? Taka wątpliwość pojawiła się na ostatniej sesji Rady Miejskiej, podczas której omawiano sytuację służby zdrowia w gminie. Zdania w tej sprawie były podzielone.
- Kwestia służby zdrowia obok oświaty jest jednym z najważniejszych elementów na terenie każdej jednostki, bo małe dzieci się uczą, a dorośli się leczą. My od kilku lat przejęliśmy służbę zdrowia po różnych reorganizacjach, bo swego czasu byliśmy w fuzji z Szubinem - przypomniał na wstępie burmistrz Łabiszyna Jacek Idzi Kaczmarek.
PRZYCHODNIA PUBLICZNA I PRYWATNA
W gminie Łabiszyn funkcjonuje Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej i prywatny podmiot AGAMED prowadzony obecnie przez Agnieszkę Łasecką. Zarówno szefowa prywatnej przychodni, jak i dyrektor SPZOZ były obecne na sesji i omawiały sytuację w swoich jednostkach.
- Mam wgląd w działalność naszego SPZOZ, on co roku jest przez nas dobrze oceniany - przyznał burmistrz Łabiszyna. - W tej sferze ekonomicznej nie mieliśmy takiego roku, który byłby trudny dla nas, a mówię to w kontekście innych samorządów, które borykają się z problemami służby zdrowia, a zwłaszcza z tymi, które mają niezreformowane szpitale. Klasycznym przykładem jest to, co się dzieje w Grudziądzu, ale też szpital strzeleński powoduje, poprzez niepłacenie faktur do zakładu wodociągowego w Strzelnie, problemy tego zakładu, a odcięcie wody do szpitala jest praktycznie niewykonalne. My jesteśmy zadowoleni z tego, że nasze podmioty tutaj, zwłaszcza nasz publiczny SPZOZ, daje sobie radę. Wiem też, że odnalazł się w naszej rzeczywistości podmiot prywatny i myślę, że „AGAMED“ zostanie u nas na stałe.
SPZOZ DOBRZE SOBIE RADZI
Izabela Kubkowska, dyrektor Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Łabiszynie informowała, że posiada dwie jednostki organizacyjne, czyli przychodnię w Łabiszynie i punkt lekarski w Lubostroniu. Przyznała, że rok 2016 to trzynasty rok działalności SPZOZ, która opiera się przede wszystkim na środkach publicznych pozyskiwanych z kontraktów zawieranych każdego roku z kujawsko-pomorskim oddziałem Narodowego Funduszu Zdrowia. Realizowane są umowy z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej, stomatologii i rehabilitacja. Zakład zatrudnia 23 pracowników. 12 z nich pracuje w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej. Jest to trzech lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, siedem pielęgniarek, jedna położna, jeden kierowca transportu sanitarnego. Ponadto od trzech lat SPZOZ współpracuje z panią doktor z Bydgoszczy, która wykonuje raz w miesiącu badania usg. Świadczenia stomatologiczne wykonuje dwóch pracowników, lekarz dentysta i pomoc dentystyczna. Świadczenia rehabilitacyjne wykonują dwie osoby. W dziale gospodarczym zatrudnionych jest trzech pracowników. Podobnie trzech pracowników pracuje w dziale administracyjnym.
- Pracownicy zatrudnieni w SPZOZ to są osoby z długoletnim stażem, kompetentni, wykształceni i wykwalifikowani. Wielu z nich wywodzi się z tych terenów, a prawie wszyscy mieszkają w naszej gminie, dlatego doskonale znają i utożsamiają się z problemami naszego regionu, także zdrowotnymi - stwierdziła dyrektor Izabela Kubkowska. Poinformowała jednocześnie, że SPZOZ rok 2015 zamknął dodatnim wynikiem finansowym, który wyniósł 137.000 zł, natomiast w 2016 roku jednostka zakłada dochody i wydatki na poziomie 1.875.000 zł.
40% DZIECI W AGAMED
Kilka słów na temat swojej jednostki powiedziała też Agnieszka Łasecka. AGAMED działa od ponad dwóch lat, więc jest to przychodnia stosunkowo młoda.
- Ponad 40% pacjentów stanowią dzieci do 18. roku życia - poinformowała Agnieszka Łasecka. - Większość stanowią pacjenci z gminy Łabiszyn, natomiast mamy także pacjentów z wszystkich gmin naszego powiatu, a także z gminy Kcynia. Do tej pory zorganizowaliśmy kilka akcji dla pacjentów, nie tylko naszych, ale dla każdego, kto do nas się zgłosił.
Agnieszka Łasecka deklarowała, że AGAMED zapewnia pacjentom wszystko, czego NFZ wymaga od typowego POZ. Badania wykonywane są od poniedziałku do piątku, ponadto jednostka ma podpisane umowy, jeśli chodzi o usg, rentgen i transport. AGAMED działał także poza przychodnią. Zapewniał opiekę medyczną podczas kilku imprez organizowanych na terenie gminy Łabiszyn, a także poza nią.
- Plany mamy spore. Nie będę ich ujawniać. W miarę możliwości będą one realizowane - powiedziała Agnieszka Łasecka.
KTO MA BADAĆ KARATEKÓW?
Radny Eugeniusz Rzymyszkiewicz, który jest jednocześnie prezesem działającego w Łabiszynie klubu Gakko Karate Łabiszyn, wyraził wątpliwości co do kierowania jego podopiecznych przez AGAMED do lekarza sportowego. Przyznał, że od dziesięciu lat współpracuje z doktorem Wiesławem Kubkowskim z SPZOZ, który jest jednocześnie radnym Rady Miejskiej w Łabiszynie, z którym wstępnie uzgodnił, jakie minimalne badania muszą przechodzić dzieci, żeby można je było dopuścić do zajęć z karate. Radny zaznaczył, że na zajęcia przyjmuje dzieci od piątego roku życia, a jego sekcja obecnie liczy prawie 70 osób.
- Małe dzieci, które przychodzą do naszej szkoły, wykonują podstawowe badania, czyli badania krwi i moczu, a później z tymi wynikami idą do doktora, doktor osłucha serce, płuca, spojrzy na wyniki i na sylwetkę dziecka, czy nie ma jakichś skrzywień i podpisuje zgodę - mówił radny Rzymyszkiewicz. - Te dzieci przychodzą na zajęcia i się bawią, ćwiczą koordynację ruchową i szybkość, ale nie wykonują żadnych drastycznych ruchów czy walk. Jak państwo wiecie, większość rodzin jest zapisana do naszej przychodni, ale część należy też do nowej przychodni. Rodzice przychodzą z żalem, że nie mogą wykonać tam badań, bo nowa przychodnia wysyła dzieci do lekarza sportowego. No, jak można dziecko pięcio- czy siedmioletnie wysyłać do lekarza sportowego, gdzie lekarz sportowy wykonuje zabiegi i różne wyniki dotyczące wytrzymałości i wydolności dziecka? Te dzieci tego nie potrzebują, nie muszą tego przechodzić. Ja, jako trener z czterdziestoletnim stażem pracy, wiem, kiedy zawodnika wysłać do lekarza sportowego.
Eugeniusz Rzymyszkiewicz wyjaśniał, że dzieci dopiero od 13. roku życia uczą się walk w różnych formacjach, i wtedy są wysyłane do lekarza sportowego. Wówczas jest czas na to, żeby badać dziecku wytrzymałość i wydolność.
- Ja sam tego pilnuję - zapewnił radny. - W momencie, kiedy rodzice dzieci do 13. roku życia idą do nowej przychodni, to okazuje się, że mają oni jeździć po Żninach, po Bydgoszczach, lekarzach sportowych, stać w kolejkach, wtedy opadają im ręce, denerwują się i dziecko przez takie coś nie przychodzi trenować, chociaż chce bardzo. Nie można tego ukrócić?
KARATE SPORTEM KONTAKTOWYM
Agnieszka Łasecka wyjaśniała, że zgodnie z rozporządzeniem wszystkie zajęcia, które są wykonywane poza szkołą, jeśli potrzebują zgody lekarskiej, muszą przejść przez lekarza medycyny sportu, niezależnie od wieku dziecka.
- Nieprawdą jest, że przychodnia nie daje badań - mówiła szefowa AGAMED. - Dajemy wszystkie podstawowe badania, jakie są potrzebne, czyli mocz, morfologia, OB, EKG. Taki pacjent z plikiem badań zostanie skierowany do lekarza medycyny sportu. Dlaczego? Między innymi dlatego, że generalnie nie jest wymienione, które sporty tak, a które nie. W szkole odbywa się tak, że jest bilans i na karcie bilansowej jest napisane, że rodzic wyraża zgodę na ćwiczenia podczas zajęć wf. lub nie wyraża zgody. To jest w szkole, natomiast poza szkołą musi być zgoda lekarza medycyny sportu. Karate jest sportem kontaktowym. Nie wnikam, co oni robią i czy się bawią. Jest to sport kontaktowy i wymaga wizyty u lekarza medycyny sportu.
Agnieszka Łasecka poinformowała, że nie będąc lekarzem medycyny sportu nie ma uprawnień do tego, żeby podpisać dziecku zgodę na udział w sportach poza szkołą, gdyż wtedy na nią spadałaby odpowiedzialność za ewentualne wydarzenia zdrowotne, których to dziecko by doświadczyło.
- Jeśli wymagana jest zgoda lekarska, ja wykonuję wszystkie potrzebne badania, daję skierowanie i pacjent niestety musi iść do lekarza medycyny sportu - oświadczyła Agnieszka Łasecka. - Nieprawdą jest, że pacjenci zrezygnowali z zawodów, bo nie zrezygnowali. Mało tego, po powrocie od lekarza medycyny sportu byli bardzo zadowoleni, bo taka osoba dostaje książeczkę sportowca, i jest co pół roku pod kontrolą lekarza medycyny sportu, ma kontrolne badania i jest pod jego opieką, czy coś się nie zmieniło, czy nie ujawniły się jakieś inne zaburzenia.
Eugeniusz Rzymyszkiewicz podkreślił, że mówi o zajęciach rekreacji ruchowej i pytał, czy osoby powyżej pięćdziesiątego roku życia też powinny udać się do lekarza sportowego, skoro biorą udział w zajęciach poza szkołą, na co Agnieszka Łasecka stwierdziła, że jeśli są to zajęcia rekreacyjne, to nie potrzeba zgody lekarskiej, a karate jest sportem kontaktowym, więc ryzyko jest większe.
Wiesław Kubkowski, o którym wspominał wcześniej radny Rzymyszkiewicz, zabierając głos w dyskusji stwierdził, że nastąpiło pewne pomylenie pojęć. Powiedział, że zawodnik zrzeszony w klubie wymaga, żeby był zbadany w poradni medycyny sportowej, natomiast dzieci, które biorą udział w zajęciach prowadzonych na zasadzie zabawy, a w tym wypadku jest to zabawa w karate, nie wymagają zgody lekarza sportowego. - Jak nie jest zarejestrowany w klubie jako zawodnik, nie może brać udziału w zawodach, nie wymaga więc przejścia przez medycynę sportu - podkreślał Wiesław Kubkowski.
DECYDUJE OPIEKUN
- Z tego co słyszę, to niepotrzebnie szef sekcji karate wysyła dzieci do lekarza jakiegokolwiek - powiedział burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek. - Natomiast znam przykład, kiedy chłopiec mający dzisiaj 14 czy 15 lat biegał sobie i grał w piłkę. Lekarz rzucił okiem, stwierdził, że wszystko fajnie, a ten chłopiec miał szczęście, że przeszedł przez lekarza medycyny pracy, bo teraz jest w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie z bardzo poważnymi objawami i problemami sercowymi.
Burmistrz stwierdził, że kiedy opiekun sekcji uważa, że nie ma potrzeby, to nie wysyła dziecka na badania. Z kolei Wiesław Kubkowski wyjaśniał, że lekarz, do którego trafia dziecko, ma szczegółową informację, w jakiego typu zajęciach bierze ono udział.
- Przewodniczący klubu przysyła nam dziecko z informacją, że zajęcia są stricte rekreacyjne, a nie sportowe, w takim przypadku nie ma problemu z wydaniem takiego zaświadczenia - mówił Wiesław Kubkowski. - Jesteśmy lekarzami i uważam, że możemy brać odpowiedzialność za swoje decyzje. Ja ze swojej strony deklaruję, że jeśli pan przewodniczący ma się czuć bezpieczniej, to my możemy wykonać podstawowe badania.
Agnieszka Łasecka oświadczyła, że rodzice dzieci, które otrzymały książeczkę sportowca, są z tego bardzo zadowoleni i ona będzie się tego trzymała. To stanowisko potwierdził radny Bogusław Senska, który przyznał, że jego wnuk gra w piłkę od drugiej klasy szkoły podstawowej i ma obowiązek posiadać kartę zdrowia od lekarza medycyny sportowej. Dzięki temu co pół roku przechodzi przez specjalistów różnego rodzaju, którzy wyłapują różne wady.
- Dzieci do 13. roku przychodzą wiązać kimono, pas i tak dalej, ale od 13. roku życia, kiedy ja go szkolę i wysyłam jako zawodnika na zawody, to wiem, że musi być pod kontrolą lekarza medycyny sportowej - mówił Eugeniusz Rzymyszkiewicz.
- Nie chcę być złośliwa, ale to jest niemożliwe, żeby dzieci od 5. do 13. roku życia wiązały kimono i nie brały udział w jakichś walkach, niemożliwe jest, żeby przez tyle lat robiły tylko rekreacyjne rzeczy. Mówimy o dobru dziecka - odpowiadała Agnieszka Łasecka.
PACJENT MA WYBÓR
Radna Agnieszka Kupis jako członek społecznej rady SPZOZ stwierdziła, że to lekarz decyduje, czy wysyła dziecko do poradni medycyny sportu czy nie, a nie prezes.
- Moje odczucie jest takie, że jeżeli ktoś zaczepiłby mnie kiedyś i narzekał na nasz SPZOZ, to proszę bardzo, jest AGAMED. Jeśli ktoś narzeka na AGAMED, to jest SPZOZ. Pacjent ma wybór. Jak ktoś chce, to niech wróci do SPZOZ. Ale są też tacy, którym się nigdy nie dogodzi, choćbyśmy i dziesięć podmiotów otworzyli. Skoro „AGAMED“ funkcjonuje od dwóch lat, to znaczy, że jest zapotrzebowanie. Jesteśmy wolnymi ludźmi. Nikt nikogo do niczego nie zmusza - zakończyła dyskusję Agnieszka Kupis.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1264 (18/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze