Woda dostała się do miejsca, w którym jest akumulator. Samochód można odpalić, ale silnie dymi. fot. Remigiusz Konieczka
Żnin, kierowca, odszkodowanie, woda
Zalany mercedes
Był piątek 8 sierpnia przed 15.00. Godzina szczytu w tej części Żnina. Lał rzęsisty deszcz. Auta wolno posuwały się ulicą Kościuszki w stronę skrzyżowania. Wioząca w aucie dwóch synów Katarzyna Najzer postanowiła skręcić w prawo, w ul. Mickiewicza i tamtędy dotrzeć do domu w Dziewierzewie. Kiedy była na łuku drogi, samochód nagle zgasł.
Włączyła światła awaryjne i zadzwoniła do męża mówiąc, że nie może odpalić auta. Mało tego, nie mogła otworzyć okien i drzwi, bo nie działał prąd w samochodzie i była uwięziona z dwoma synami. Mąż przyjechał aż z Szubina, bo tam pracuje. Myślał, że auto postoi, wyschnie i bez problemu odpali. Niestety, okazało się, że uszkodzenia są o wiele poważniejsze. To nie tylko kwestia zalania przewodów i oderwania się tablicy rejestracyjnej.
- Pomógł nam jeden pan, który jechał „renault laguną”. Jesteśmy mu wdzięczni za pomoc. Wyciągnął samochód z kałuży na wysepkę. Potem sam zaholowałem go do „Inter-Vaxu”. Tam mam kolegę. Wypompowaliśmy wodę. Myślałem, że jak samochód wyschnie, to odpali. Całe szczęście nie próbowałem na siłę go wtedy odpalać, bo zniszczyłbym korbowód i silnik - mówi Jacek Najzer.
- Najbardziej w tej sytuacji przeraziła mnie znieczulica innych ludzi, którzy zamiast pomóc patrzyli się. Tylko kierowca „laguny” okazał pomoc - dodała pani Katarzyna.
Woda zalała akumulator. Mercedes klasy A ma podwójną podłogę. Osłona spodu odpadła i zgubiła się. Wtedy od dołu do miejsca, w którym jest akumulator naleciała woda. Oprócz podłogi odpadła tablica rejestracyjna. Ta jednak znalazła się.
- Kałuża w tym miejscu była tak głęboka, że samochód zaciągnął wodę przez filtr powietrza do komory silnika i doszło prawdopodobnie do skrzywienia korbowodu - wyjaśnia Jacek Najzer. - Później udało mi się co prawda go odpalić, ale na zimnym silniku strasznie dymi z rury wydechowej jakby chodził na trzy gary.
Mieszkaniec Dziewierzewa postanowił podzielić się tą historią, ponieważ uważa, że w takiej sytuacji, a była to sytuacja kryzysowa, na skrzyżowaniu Kościuszki ze Spokojną powinien stać strażnik miejski lub policjant, który mówiłby kierowcom, że poziom wody jest wysoki, i aby uważali. Poza tym uważa, że władze Żnina powinny już dawno uporać się z zalewanym skrzyżowaniem. Rozważa zaskarżenie gminy jako administratora ulicy Kościuszki o odszkodowanie. Żałuje, że nie zostawił tego samochodu tak jak zgasł. Wtedy ktoś wezwałby policję, zostałby spisany protokół i byłaby wszczęta sprawa. Nie miał wykupionego ubezpieczenia Auto Casco, więc teraz nawet nie stać go na remont auta, bo uszkodzenia są poważne.
Komendant żnińskiej straży miejskiej Przemysław Pankowski powiedział, że w tym konkretnym przypadku nie widział konieczności zamykania ulic i kierowania objazdem samochodów. Gdyby to było uszkodzenie infrastruktury drogowej lub gdyby uszkodzeniu uległo kilka pojazdów, które zatarasowałyby ruch, to wtedy interwencja strażników byłaby uzasadniona.
- To co musiałoby się stać, żeby strażników ruszyło? - ripostuje Jacek Najzer.
Naczelnik wydziału Dróg, Remontów i Inwestycji Krystyna Gołaszewska mówi, że przy takich opadach bez względu na to jaki byłby przekrój rur kanalizacyjnych i tak woda będzie tam stać. Teraz jest nawet lepiej niż kilka lat temu. Pani naczelnik dodała, że gmina jest ubezpieczona na tego typu zdarzenia jak zalanie samochodu. Osoba, która ubiega się o takie odszkodowanie musi złożyć wniosek u administratora drogi, przedstawić świadków i udokumentować zdarzenie. Wyjaśniła też, że w przypadku tego miejsca trzeba będzie ustalić administratora, bo jeśli zdarzenie miało miejsce w obrębie skrzyżowania, to administratorem jest zarządca drogi o wyższej kategorii czyli Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Jeśli w obrębie ulicy, to gmina. Dlatego w tym wypadku ważne będzie przedstawienie dokumentacji zdjęciowej.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1174 (33/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze