Reklama

Sytuacja na cmentarzu św. Mikołaja w Łabiszynie: wichura uszkodziła nagrobki i drzewa, brak ubezpieczenia, konieczność interwencji.

28/12/2023 16:28

Jeśli człowieka spotkałby wypadek na cmentarzu św. Mikołaja w Łabiszynie, to nekropolia jest od takich zdarzeń ubezpieczona. Jednak ubezpieczenia za nagrobki zniszczone przez przewracające się drzewa i spadające gałęzie cmentarz nie posiada. Właściciele pomników będą musieli sami ponieść koszty ufundowania nowych. Co więcej, nie ma też co liczyć na to, że w przyszłości podobne zdarzenia nie będą się powtarzały. Zarządca cmentarza tłumaczy, że nie może uzyskać pozwolenia na wycinkę zdrowych drzew, a jedynie tych uschniętych.

22 grudnia nad Pałukami rozpoczął się kilkudniowy - jak później się okazało - okres, w którym podmuchy wiatru osiągały znaczną prędkość. I właśnie pierwszego dnia tych podmuchów, a więc w ostatni piątek, wichura ułamała koronę jednego z wielu okazałych drzew, które rosną na terenie cmentarza parafialnego św. Mikołaja w Łabiszynie. Konkretnie po prawej stronie w tylnej części nekropolii. Fragment pnia z konarami upadł na kilka pomników w rzędzie. Połamał płyty, uszkodził krzyże, przytwierdzone na stałe znicze czy donice. Szkody są ogromne. Właściciele nagrobków są zaś załamani.
(...) Dzień  dobry. Chciałabym żebyście opisali sytuację jaka  dzieje się na cmentarzu w Łabiszynie. Chodzi o to, że cmentarz jest nieubezpieczony, ksiądz umywa ręce. A po piątkowej wichurze szkody nagrobków są bardzo ogromne, gdyż na pomniki przewróciło się drzewo. Zostaliśmy sami z kosztami napraw nagrobków. Ale najgorsze jest to, że drzewa nadal tam stoją suche, puste w środku, za chwilę przyjdzie kolejna wichura  i kolejne drzewa polecą. Ksiądz tłumaczy, że  cmentarz jest zabytkowy i nie można wyciąć drzew, ale czy ktoś pomyślał  tutaj o rodzinach pochowanych tam osób, jakie będą  musieli ponieść koszta? Kto nam odda za naprawę? Czy ktoś zrobi zrzutkę dla osób poszkodowanych?  A gdyby drzewo spadło na człowieka? W imieniu poszkodowanych proszę o pomoc. (...) - napisała do nas pani, która opiekuje się jednym ze zniszczonych nagrobków.


Skontaktowaliśmy się z ks. Krzysztofem Sobieralskim, proboszczem parafii św. Mikołaja, który zarządza tamtejszym cmentarzem. Nekropolia ta jest rzeczywiście jednym z najcenniejszych zabytków tego typu w powiecie żnińskim. W średniowieczu na łabiszyńskim wzgórzu już stał kościół i zgodnie z ówczesnym zwyczajem, obok niego był cmentarz. Zresztą potwierdzają to wykopaliska z 2012 r. Odkryto wtedy cztery wczesnośredniowieczne pochówki. Pierwsze wzmianki o parafii w Łabiszynie pochodzą z XII w. Wtedy na wzgórzu znajdował się kościół  pw. św. Tomasza.
Początki obecnego cmentarza sięgają przełomu XVIII i XIX w. Na tej nekropolii znajduje się sporo nagrobków o dużym znaczeniu tak architektonicznym, jak i kulturowym - ze względu na osoby, które tam spoczywają. Są to choćby zasłużony lekarz łabiszyński, dr Julian Gerpe - patron miejscowej biblioteki i jednej z ulic miasta, poza tym postać, której postument znajduje się na rynku czy też jeden z dowódców powstania styczniowego płk Kazimierz Mielęcki. Jest też pomnik powstańców wielkopolskich z okresu Wiosny Ludów. Obecnie, jak przekazał nam ksiądz Krzysztof Sobieralski, na cmentarzu św. Mikołąja znaduje się ponad 2 tysiące miejsc pochówku.        
Poza tym w okolicy cmentarza i kościoła znajduje się dąb szypułkowy, stanowiący pomnik przyrody, zwany Dębem Jagiełły, gdyż miał on być posadzony przez tego króla podczas powrotu z bitwy pod Koronowem w 1410 r.
Legenda mówi, że władca posadził wówczas w Łabiszynie dwa dęby, z których ten jeden przetrwał do  dzisiaj. Ma 610 cm w obwodzie i wspaniałą koronę.
Zatem cmentarz, podobnie jak rzecz jasna kościół św. Mikołaja, to cenne zabytki. Ksiądz Krzysztof Sobieralski podkreśla, że sam kościół ubezpiecza parafia w ramach diecezjalnego ubezpieczenia zbiorowego w tym samym zakresie, co wszystkie inne kościoły parafialne. Ksiądz dodaje, że firmy ubezpieczeniowe nie chcą dawać polisy na całe cmentarze w rozumieniu wszystkich nagrobków, gdyż oczekiwałyby one podania wartości pomników, które miałyby być ubezpieczone od ryzyka. Trudno oszacować wartość nekropolii jako całości. Wartość nagrobków zmienia się z każdym rokiem. Zresztą  - jak dodaje ksiądz - niektóre firmy  niechętnie podchodzą do ubezpieczania szkód spowodowanych przez wiatr nawet, gdy chodzi o pojedyncze nagrobki. Ryzyko wystąpienia szkody bowiem jest zbyt wielkie.
Natomiast ubezpieczenie od wypadków na cmentarzu, w których ucierpiałby człowiek, nekropolia posiada (wokół kościoła i na cmentarzu). Były przypadki wypłat ubezpieczenia w wyniku wypadków na tym terenie.  Kilka lat temu był również przypadek, że dachówka z budynku plebanii spadła na samochód zaparkowany na górnym parkingu i wówczas ubezpieczalnia wypłaciła właścicielowi pojazdu pieniądze. Tyle tylko, że było to właśnie w wyniku uszkodzenia spowodowanego przez spadającą dachówkę z plebanii, która jest ubezpieczona odrębnie w ramach wspomnianej polisy diecezjalnej.
Wskutek piątkowej wichury, jak poinformował nas ks. proboszcz, zniszczenia dotknęły co najmniej czterech nagrobków. Spowodowały je konary, które spadły wskutek ukręcenia korony drzewa przez silny wiatr. Ten sam podmuch zresztą uszkodził też w niewielkim stopniu dach na plebanii. Kpt. Hubert Kurowski z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Żninie powiedział nam, iż na cmentarzu w Łabiszynie, wskutek nadłamania drzewa przez wiatr, interweniował 1 zastęp OSP w Łabiszynie. Strażacy pocięli konary na mniejsze kawałki. Działali od 10.00, ale tamtego przedpołudnia, niedaleko wzgórza kościelnego, bo przy skrzyżowaniu ul. Mickiewicza z ul. Barcińską inne drzewo przewróciło się przy wjeździe na parking. Strażacy z OSP Łabiszyn usunęli ten wiatrołom, by nie blokował on wjazdu na parking. Natomiast na samym cmentarzu pocięte kawałki drzewa i połamane gałęzie zostały posprzątane przez grabarza i jednego z parafian, który otrzymał zgodę na zabranie wiatrołomu w zamian za wysprzątanie.
Zapytaliśmy księdza Krzysztofa Sobieralskiego co z wycinką lub przycinką drzew, które pozwoliłyby wyregulować rozłożyste okazy i ograniczyć ryzyko łamania gałęzi lub wyrywania drzew z korzeniami. Proboszcz parafii pw. św. Mikołaja odrzekł, że nie jest to takie proste. Po pierwsze, zezwolenie na wycinkę czy przycięcie musi wydać Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków, a wcale nie czyni tego chętnie i bezproblemowo. Wniosek w tej sprawie musi być należycie umotywowany. Trzeba wykonać zdjęcie drzewa, opis, przedstawić ryzyko, które wskazywałoby, że należy je skrócić lub usunąć. Nie ma możliwości wykonywania takich prac bez zgody konserwatora zabytków, bo ksiądz jako administrator nekropolii odpowiadałby za to prawnie.
Przemysław Kowalski, starszy inspektor ochrony zabytków w bydgoskiej delegaturze Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Toruniu powiedział nam, że faktycznie zarządca cmentarza zabytkowego ma obowiązek wystąpić z wnioskiem o wycięcie albo przycięcie drzewa, umotywować tę chęć, przedstawić stan fitosanitarny. Specjalista ds. roślin w Urzędzie ocenia wówczas taki wniosek. Zawsze ocena jest indywidualna, więc Przemysław Kowalski nie pokusił się o odpowiedź na pytanie, czy zezwolenie na wycinkę drzew lub ich przycięcie na zabytkowych cmentarzach, to sprawa sprowadzająca się wyłącznie do formalności czy raczej Urząd rzadko wydaje takie zezwolenia. Szczegółowych danych statystycznych natomiast Przemysław Kowalski nie posiadał, gdyż zakres jego obowiązków nie dotyczy roślinności. Natomiast pracownik delegatury Urzędu, który zajmuje się stricte roślinnością, będzie w pracy dopiero po nowym roku.
Jednak kwestia uzyskania pozwolenia, to tylko jeden z problemów. Ks. Krzysztof Sobieralski wyjaśnia, że wycinka drzew lub ich przycinanie stanowi również niemałe wyzwanie od strony technicznej. Podnośnik nie dojedzie w centralne części kwater cmentarnych, gdzie nie ma już szerokiej alei. Teoretycznie można skorzystać z usług firmy alpinistycznej. Pracownicy wciągają się na linach i dokonują sukcesywnego skracania drzewa, aż do pnia. Przy czym, jak podkreśla ksiądz, to też niekoniecznie jest bezpieczne dla nagrobków. Spadające kawałki pociętych konarów mogą je zniszczyć. Zresztą był taki przypadek parę lat temu. Dlatego usługa nie jest tania. Około 5 lat temu ksiądz dostał zezwolenie na wycięcie jednego, zdrowego drzewa, które jednak zostało nadłamane wskutek wichury. Wtedy taka usługa ze strony firmy alpinistycznej kosztowała 3.400 zł. Teraz, jak sądzi proboszcz, byłby to koszt sporo powyżej 5.000 zł. Oczywiście zależy to od wielkości i stanu drzewa.
Jednak ksiądz ma nadzieję, że pod koniec zimy, może w lutym, uda się przeprowadzić wycinkę dwóch wyschniętych drzew na cmentarzu. Pomysł jest taki, aby tuż nad nagrobkami postawić rusztowanie z deskami, na które będą spadały obcinane fragmenty konarów. W ten sposób nagrobki nie będą narażone tak bardzo na uszkodzenia. Ksiądz zamierza w sprawie tej usługi skontaktować się z jedną z firm z południa Polski, która będzie w stanie zrealizować te prace.
Po pierwsze jednak trzeba będzie uzyskać zgodę z Urzędu Ochrony Zabytków. Ksiądz zapowiedział złożenie wniosku w tej sprawie. W przypadku innych, zdrowych drzew zarządca cmentarza św. Mikołaja jest jednak bardziej sceptyczny. Jeśli są zdrowe, to uzyskanie pozwolenia na wycinkę jest zdaniem księdza mało prawdopodobne.
Karol Gapiński

Reklama

 

ramka:

Jak podał kpt. Hubert Kurowski z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Żninie, od 22 do 26 grudnia strażacy w powiecie żnińskim wielokrotnie interweniowali w związku z miejscowymi zagrożeniami spowodowanymi przez wiatr. Dotyczyły one w większości drzew i gałęzi, ale były też uszkodzone, poderwane dachy. Silny wiatr jest nawet czynnikiem sprzyjającym powstawaniu pożarów sadzy w kominie, a do takich zdarzeń też dochodziło (ktoś może nie mieć namacalnego problemu z piecem dopóki mocno nie zawieje wiatr). O zdarzeniach w okolicach ul. Barcińskiej w Łabiszynie pisaliśmy w tekście dotyczącym sytuacji cmentarza św. Mikołaja. Były też interwencje straży pożarnej w Janowcu Wielkopolskim przy ul. Gnieźnieńskiej, i to dwukrotne, w związku z uszkodzeniami dachu na bloku przy ul. Gnieźnieńskiej 8. W Żninie przy ul. Śniadeckich wiatr uszkodził 22 grudnia ozdobę świąteczną, podobnie było 26 grudnia w Barcinie przy ul. Polnej. Uszkodzone lub całkowicie przewrócone drzewa, które zagradzały drogę lub zagrażały budynkom oraz liniom energetycznym strażacy usuwali m.in. w Sielcu, Tonowie, Świątkowie, Redczycach, Kaczkowie, w tym 23 grudnia przed południem w Jaroszewie. W tym przypadku wiatr przewrócił
25-metrową topolę, która oparła się na drzewie rosnącym obok i istniało ryzyko, że spadnie na budynki. Tutaj  na pomoc został ściągnięty holownik, działania strażaków trwały blisko 3 godziny, ale usunęli zagrożenie. (kg)

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/05/2024 19:53
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości