Gąsawa, Zespół Szkół Niepublicznych, Grażyna Mielcarzewicz, dyrektor
Pozostawiona bez pracy
Grażyna Mielcarzewicz nie tylko nie będzie od dziś dyrektorem Zespołu Szkół Niepublicznych w Gąsawie, ale też nie będzie w szkole pracować jako nauczycielka. Uważa, że w pełni zasługuje na to, aby do końca swojej pracy zawodowej pracować w gąsawskiej szkole. - Ja też będąc jeszcze dyrektorem do końca sierpnia mogłam pozwalniać członków zarządu stowarzyszenia, którzy są nauczycielami szkoły, ale przecież nie o to chodzi - mówi była dyrektor.
Grażyna Mielcarzewicz nie chciała być za wszelką cenę dyrektorem, ale zależało jej, by zawodową karierę zakończyć w gąsawskim ZSN fot. Arkadiusz Majszak W ostatnich numerach informowaliśmy, że Grażyna Mielcarzewicz nie będzie dyrektorem Zespołu Szkół Niepublicznych w Gąsawie. Taką decyzję podjął zarząd Gąsawskiego Stowarzyszenia Wspierania Inicjatyw Społeczno-Wychowawczych im. Jadwigi Dziubińskiej, czyli organ prowadzący szkołę. Zarząd stowarzyszenia nie przedłużył umowy z dotychczasową dyrektor, która swoją funkcję pełniła od 2013 roku.
Decyzją zarządu stowarzyszenia z 18 sierpnia na dyrektora ZSN w Gąsawie została powołana Aleksandra Adamska, nauczycielka języka polskiego, wcześniej prezes stowarzyszenia prowadzącego szkołę. Gąsawskie Stowarzyszenie Wspierania Inicjatyw Społeczno-Wychowawczych im. Jadwigi Dziubińskiej od 17 sierpnia ma nowy zarząd, w którego skład wchodzą: prezes Izabella Budzyńska, wiceprezes Elżbieta Mazana, sekretarz Karol Lizak, skarbnik Zbigniew Korniluk, członek zarządu Jolanta Matusiak. Nowa dyrektor będzie pełniła funkcję dyrektora ZSN w Gąsawie od 1 września. Funkcję wicedyrektora obejmie Agnieszka Żalińska, a funkcję kierownika szkolenia praktycznego Zbigniew Korniluk.
Pomimo, że w stowarzyszeniu prowadzącym szkołę działa nowy zarząd i jest nowa dyrekcja szkoły, nikt oficjalnie o tym nie wie. Na stronie internetowej szkoły tej informacji do dnia dzisiejszego nie ma.
Jak udało nam się ustalić, nowe władze szkoły zatrudniły nowych nauczycieli: do nauki produkcji roślinnej Remigiusza Kledzika oraz nauczycieli do nauki wychowania fizycznego: Macieja Mazura i Sławomira Mazanego, męża wiceprezes stowarzyszenia.
Przed tygodniem próbowaliśmy ustalić, dlaczego nie przedłużono umowy z Grażyną Mielcarzewicz, a także dlaczego nie zostanie zatrudniona w szkole jako nauczyciel. Nie otrzymaliśmy jednak żadnej odpowiedzi. W tym tygodniu Zbigniew Korniluk potwierdził, że na pytania te nie uzyskamy odpowiedzi. Dlaczego? Zarząd stowarzyszenia uznał, że nie będzie tej sprawy komentować. Zdaniem jego członków prasa to nie miejsce na poruszanie tematu szkoły. Zarząd dla dobra szkoły i osób, których ta sprawa dotyczy, nie będzie komentować decyzji personalnych.
Była dyrektor szkoły Grażyna Mielcarzewicz wyjaśnia, że w maju br. przygotowywała arkusz organizacyjny szkoły na rok szkolny 2016/2017. Dziwi się, że ówczesna prezes stowarzyszenia już wtedy nie poinformowała jej, że nie widzi z nią dalszej współpracy.
- Ten arkusz został złożony do zarządu stowarzyszenia, a zarząd arkusza nie zatwierdził. Ten arkusz powinien być zatwierdzony, żeby nauczyciele idący na wakacje wiedzieli, ile będą mieli godzin. Myślałam, że moja praca była dobra. Nic nie zapowiadało, że nie będę dyrektorem. Przejście ze szkoły publicznej w niepubliczną nie było łatwe. To była ciężka praca. Cały czas pracowałam bez wicedyrektora. W trakcie mojej kadencji jako dyrektora szkoły nie było żadnych zastrzeżeń. Sprawozdania merytoryczne z działalności ZSN w Gąsawie za 2013, 2014 i 2015 rok były jednogłośnie przyjęte na walnych zebraniach członków stowarzyszenia z pozytywnym komentarzem pani prezes. Semestralne sprawozdania z wyników działalności szkoły zostały zaakceptowane przez zarząd stowarzyszenia - wyjaśnia Grażyna Mielcarzewicz. I dodaje, że wszystkie kontrole, również te z kuratorium, wypadły pozytywnie. Była dyrektor zwraca uwagę, że w trakcie jej kadencji wszystkie zaplanowane działania zostały zrealizowane w stu procentach z plusem. W jej opinii szkoła zyskała dobrą opinię w środowisku, nabór uczniów do szkoły pozwolił na to, że nikt z pracowników pedagogicznych i niepedagogicznych nie stracił pracy.
- Wszystkie zewnętrzne kontrole przeprowadzone w szkole oceniły bardzo wysoko moją pracę i nie odnotowano żadnych zaleceń pokontrolnych. Nawiązałam bardzo dobrą współpracę z lokalnymi pracodawcami, radą rodziców i różnymi instytucjami współpracującymi ze szkołą oraz lokalnym samorządem. Pozyskałam dodatkowe środki na działania szkoły - mówi była dyrektor. I zaznacza, że nauczyciele przedmiotów zawodowych złożyli wniosek o wytypowanie jej do nagrody kuratora oświaty za szereg działań i osiągnięć dydaktycznych. Na dowód pokazuje nam ów wniosek z oceną wyróżniającą o przyznanie nagrody kuratora podpisany przez ówczesną prezes stowarzyszenia Aleksandrą Adamską, od której 24 czerwca, po zakończeniu poprzedniego roku szkolnego Grażyna Mielcarzewicz usłyszała: Kończy się pani umowa, nie przewidujemy dalszego zatrudnienia w charakterze dyrektora szkoły i nauczyciela. Proszę się rozliczyć do końca sierpnia 2016 roku. Mamy swojego dyrektora.
Grażyna Mielcarzewicz wyjaśnia, iż nie zapytała wtedy, kto jest nowym dyrektorem. Zwróciła tylko uwagę zarządowi stowarzyszenia, że zasługuje na to, żeby karierę zawodową dokończyć w Zespole Szkół Niepublicznych. I wyszła z gabinetu. Do emerytury zostało jej 5 lat i 3 miesiące. Obecnie szuka pracy.
- Pozostawili mnie bez pracy. Powiedzieli mi o tym za późno, że nie miałam już żadnego pola manewru. Dzwoniłam po szkołach do dyrektorów, ale to już było po zatwierdzeniu arkuszy organizacyjnych. Nie musiałam być tym dyrektorem, ale nie widzę żadnych podstaw do zwolnienia z funkcji nauczyciela. Dla mnie to bardzo nieludzkie. Przecież ja też będąc jeszcze dyrektorem do końca sierpnia mogłam pozwalniać członków zarządu stowarzyszenia, którzy są nauczycielami szkoły, ale przecież nie o to chodzi. Przykro mi, że nie dano mi pożegnać się z uczniami i rodzicami, i podziękować im za współpracę. Mam jedynie satysfakcję, że zostawiam szkołę w bardzo dobrej kondycji i po bardzo dobrym naborze - mówi Grażyna Mielcarzewicz. I dodaje, że była jedną z osób, które bardzo zaangażowały się w tworzenie ZSN i zawsze wierzyła, że wszystko się uda. Udało się.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1281 (35/2016)
Komentarz
Lekcja traktowania ludzi
Miłych wakacji, dobrego wypoczynku podczas wakacji i do zobaczenia we wrześniu - takie słowa dyrektor Grażyna Mielcarzewicz, skierowała do uczniów i nauczycieli Zespołu Szkół Niepublicznych w Gąsawie, w czerwcu, w ostatnim dniu nauki. Dzisiaj, w pierwszym dniu nowego roku szkolnego dyrektor Grażyna Mielcarzewicz nie powita uczniów i nauczycieli. Nawet nie jest jej dane być w gronie nauczycielskim tej szkoły jako nauczyciel.
Tego ostatniego dnia nauki, gdy ucichł gwar młodzieży i w dużej części nauczyciele opuścili szkołę, Zarząd Gąsawskie Stowarzyszenie Wspierania Inicjatyw Społeczno-Wychowawczych im. Jadwigi Dziubińskiej (wybrany podczas Walnego Zgromadzenia w marcu tego roku), w osobach, Aleksandra Adamska, Elżbieta Mazana, Izabella Budzyńska, Zbigniew Korniluk i Jolanta Matusiak, zakomunikował Grażynie Mielcarzewicz, że od września nie będzie pełniła funkcji dyrektora tej szkoły i nie widzą jej jako nauczyciela tej szkoły.
Do chwili, gdy piszę te słowa pani dyrektor nie otrzymała na piśmie ani tej decyzji zarządu, ani jej argumentacji. I pewnie nie dostanie. Czy musi? Przecież jakaś umowa się kończy, można ją przedłużyć, można nie przedłużać, a tłumaczyć - po co? Przecież od tego jest zarząd, aby zwalniał i zatrudniał. Można sarkastycznie stwierdzić: i tak są fair, że już w czerwcu uprzedzili - mogli przecież poinformować o tym 31 sierpnia.
Trudno jest mi zrozumieć podjęte przez ówczesny zarząd decyzje. Grażyna Mielcarzewicz była główną inicjatorką i główną siłą napędową działań mających uratować gąsawską szkołę przed likwidacją. To z jej inicjatywy zawiązało się Stowarzyszenie, to ona zaproponowała Aleksandrze Adamskiej i Elżbiecie Mazanej współpracę w pierwszym Zarządzie Stowarzyszenia. O jej działaniach jako dyrektora szkoły pisaliśmy często. Często też dzwoniła do mnie, walczyła o to, abyśmy pisali jak najwięcej o jej szkole, nie przyjmowała moich wyjaśnień, że papier nie jest z gumy i miałem czasem wrażenie, że swoimi długimi paznokciami wydrapałaby mi - nawet przez telefon - oczy, jakbym coś złego o gąsawskiej szkole pomyślał.
Nie zwolniła nikogo z pracy w tych trudnych latach. Jej działania spowodowały, że nabór do szkoły jest jednym z większych w powiecie żnińskim. Sukcesy, jakie odnosili uczniowie, są niezaprzeczalne. Gąsawska szkoła została wyprowadzona na prostą. Funkcjonuje dobrze. Żadna kontrola wewnętrzna, żadna kontrola zewnętrzna nie miała żadnych zastrzeżeń. Wszystkie sprawozdania przedstawione przez dyrektor Grażynę Mielcarzewicz były bez uwag przyjmowane przez Zarząd Stowarzyszenia i Walne Zgromadzenie. Kilka dni przed ogłoszeniem końca współpracy prezes Aleksandra Adamska podpisała wniosek o nagrodę kuratora dla Grażyny Mielcarzewicz. I co?
Grażyna Mielcarzewicz nie może być też w szkole nauczycielem. A przecież jej osiągnięcia jako nauczyciela produkcji roślinnej są też niezaprzeczalne, o czym systematycznie pisaliśmy w gazecie. Jej uczniowie każdego roku zostawali laureatami i finalistami Ogólnopolskiej Olimpiady Wiedzy i Umiejętności Rolniczych. W swoim dorobku jako nauczyciel Grażyna Mielcarzewicz ma przyznanych wiele nagród dyrektora, starosty, marszałka. Może zlikwidowano przedmioty, których uczyła w ostatnich latach (produkcja roślinna i WF)? Nie. Tych przedmiotów uczą nowi nauczyciele - między innymi mąż pani wiceprezes Stowarzyszenia.
Co takiego zrobiła pani dyrektor, że zasłużyła na zwolnienie? Przepraszam - na nieprzedłużenie umowy. Zabiła siekierą sąsiada? Rozpruła palnikiem skarbiec Banku Spółdzielczego?
Zarząd nie uznał za stosowne odpowiedzieć na zadane tydzień temu przez naszego reportera pytanie o te przyczyny. Pytałem i ja - również odpowiedzi nie otrzymałem, zostałem za to poproszony, aby Pałuki nie robiły sensacji. Nie musimy robić sensacji. To jest sensacja - sama w sobie.
24 czerwca byłem na pożegnaniu odchodzącego na emeryturę dyrektora żnińskiej „jedynki“. Siedząc na sali myślałem wtedy o tych wszystkich dyrektorach, których zwalniano po cichu, nie dając im możliwości pożegnania się z kadrą, z uczniami, rodzicami. Nie myślałem, że tego właśnie dnia tak właśnie - po cichu - żegna się ze szkołą, w której przepracowała trzydzieści lat Grażyna Mielcarzewicz.
Zarząd Gąsawskiego Stowarzyszenia Wspierania Inicjatyw Społeczno-Wychowawczych pokazał klasę. I zrobił wszystkim doskonałą lekcję wychowawczą, jak szanować ludzi.
Dominik Księski
Pałuki nr 1281 (35/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze