Tomasz Kaszewski nie widzi możliwości dalszej współpracy z zarządem UKB Szubin
fot. Remigiusz Konieczka
UKB Szubin, trener, zarząd, Tomasz Kaszewski, obowiązki, zakres
Trener zapowiada odejście
Zarząd UKB Szubin chce, by trener Tomasz Kaszewski podpisał zakres obowiązków. Trener nic podpisywać nie chce, bo uważa, że postępuje zgodnie z etyką. Jedna i druga strona nie może się porozumieć. Skutek będzie taki, że zawodnicy będą mieć zmienionych trenerów, bo Kaszewski zapowiedział odejście.
Temat zakresu obowiązków trenera, który przedstawił nowy zarząd UKB Szubin, dla szkoleniowców nie jest nowy. Nie jest nowy dla zainteresowanych, bo światło dzienne ujrzał w niedzielę 23 marca podczas zebrania sprawozdawczego Uczniowskiego Klubu Biegacza im. Stefana Bąka w Szubinie za 2013 rok. Prezes Kazimierz Krzywdziński uważa, że sprawa ta winna być załatwiona w gronie samych zainteresowanych. Tak się jednak nie stało i na zebraniu w obecności prezesa Kujawsko-Pomorskiego Zawiązku Lekkiej Atletyki Krzysztofa Wolsztyńskiego oraz władz miejskich i powiatowych trener Tomasz Kaszewski zadał pytanie, które go nurtowało. Zachęciło go poniekąd wystąpienie prezesa Wolsztyńskiego, który, ku zdziwieniu gości, zaczął mówiąc o tym, że spory działacze powinni załatwiać w swoim gronie i że wszyscy w klubie powinni być jak rodzina.
- Problemy należy rozwiązywać tak, aby nie tracili na tym zawodnicy - mówił Krzysztof Wolsztyński. - Najważniejsza, aby w tej rodzinie zapanowała zgoda.
- Zostałem wyróżniony jako trener roku. To wasza zasługa - powiedział do zawodników trener Tomasz Kaszewski. - Teraz, po 17 latach mam podpisać zakres obowiązków. Czy to prawda, że zarząd postanowił nie nawiązywać za mną współpracy? Pytam, bo chciałbym przekazać nowemu trenerowi wskazówki dotyczące zajęć z grupą zawodników.
W połowie listopada odbyły się wybory do nowego zarządu UKB Szubin. Zasiedli w nim: Kazimierz Krzywdziński - prezes, Małgorzata Jaroch - wiceprezes, Daniel Lubawy - sekretarz, Wioletta Borys-Stachowiak - skarbnik, Artur Krajewski - członek. Zarząd krótko po wyborze przedstawił trenerom zakres obowiązków do podpisania. Trener Tomasz Kaszewski nie podpisał, ponieważ nie zgadza się z zawartymi tam punktami. Nie rozumie, dlaczego informacje o wynikach dla mediów ma przekazywać tylko prezes, a nie może tego robić również trener. Drugi punkt dotyczy zakazu obecności na treningach zawodników poniżej czwartej klasy szkoły podstawowej.
- Nie wiem, dlaczego nie mam udzielać informacji i nie wiem, dlaczego nie może być na treningu młodszych dzieci z wyjątkiem szczególnie uzdolnionych. Dla mnie wszystkie są uzdolnione - mówi trener.
DOKUMENT
Zakres obowiązków przedstawionych Tomaszowi Kaszewskiemu i innym trenerom składa się z piętnastu punktów. Zarząd tłumaczy jego wprowadzenie tym, aby uregulować te tematy, które w przeszłości nie były do końca przestrzegane i przez to dochodziło do nieporozumień.
Trener, który podpisze zakres swoich obowiązków, będzie musiał powiadamiać zarząd o terminach i godzinach treningów. Będzie musiał przychodzić na treningi minimum 10 minut przed rozpoczęciem i być odpowiedzialny za zamknięcie szatni. Trener ma zawiadamiać zarząd o propozycjach wyjazdów na zawody. Trener zobowiązany jest do uczestniczenia w wyjazdach na zawody ze swoimi zawodnikami. Również na treningu zawodnicy mają przebywać w obecności swojego trenera. Mają mieć aktualne badania lekarskie. Inny trener może go zastąpić w wyjątkowych sytuacjach i po wcześniejszym uzgodnieniu zastępstwa. Zabrania się trenerowi nagradzać zawodników z własnej inicjatywy bez wiedzy zarządu. Jeśli zawodnik ma być nagrodzony, to trener musi zgłosić to wcześniej zarządowi. Wręczenie nagród i wyróżnień może odbywać się raz w roku na zebraniu sprawozdawczym. Trener ma wyszukiwać młode talenty, ale nie może udzielać informacji do prasy. W treningach mogą uczestniczyć zawodnicy od czwartej klasy wzwyż, a młodsi, tylko jeśli posiadają szczególne uzgodnienia sportowe. Ponadto trener zobowiązany jest do prowadzenia dziennika zajęć i zdawania go na koniec każdego miesiąca. To większość (a nie wszystkie) punkty z nowego zakresu obowiązków.
- To są podstawowe rzeczy. Musi być ten regulamin. Dlatego, że musi być bezpieczeństwo. Zarząd musi wiedzieć, jakie są terminy treningów, gdzie i kiedy grupa wyjedzie. Nie może być tak, że zawodnik zostaje bez opieki. Trener ma być przy zawodniku, a nie zostawiać zajęcia rozpisane na kartce. Z tym dziennikiem zajęć, to też z korzyścią dla zawodnika. Bo jak trener prowadzi go rzetelnie i odnotuje frekwencję na treningach, to mogę wtedy nagrodzić zawodników za sumienność - wyjaśnia prezes Kazimierz Krzywdziński.
Również względami bezpieczeństwa prezes tłumaczy konieczność braku na treningach dzieci poniżej czwartej klasy szkoły podstawowej, które zajęcia mają odbywać w szkole. Dodał, że nie może być tolerowane to, że trener zabiera na zajęcia ośmioletniego syna. Embargo na udzielanie informacji do mediów tłumaczy tym, że trener za bardzo w informacjach eksponował siebie, a za mało klub. Prezes twierdzi, że w końcu trzeba było uregulować pracę trenerów. Skoro poprzedni zarząd tego nie zrobił, to musiał to zrobić obecny. Poza tym za pracę trener pobiera wynagrodzenie i zarząd UKB ma prawo wymagać od swojego pracownika przestrzegania zasad pracy.
KWESTIE ZASŁUGUJĄCE NA MILCZENIE
- Rzeczywiście, nie zgadzam się z kilkoma punktami tego dokumentu. Uważam np. że zaprzeczeniem idei powszechności sportu dzieci i młodzieży jest ograniczanie wieku zawodników trenujących w klubie. Kompetentny trener w oparciu o obserwację zdolności motorycznych dziecka jest w stanie ocenić, czy nadaje się ono do danej grupy treningowej, a wiek nie jest tu kryterium decydującym. Jeśli trener decyduje o dopuszczeniu dziecka do treningów, automatycznie przejmuje odpowiedzialność za jego bezpieczeństwo. Uwagi dotyczące obecności na treningach mojego syna pozostawię bez komentarza, ponieważ uważam, że chcąc prowadzić merytoryczną dyskusję, nie powinno się schodzić poniżej jej pewnego poziomu - oświadczył Tomasz Kaszewski.
Trener zarzuty dotyczące prowadzenia treningów na podstawie tzw. rozpisek oraz braku obecności na niektórych treningach ze starszymi zawodnikami złożył na karb nieznajomości zasad sztuki trenerskiej. Powiedział, że doświadczony szkoleniowiec wie, iż zawodnicy na pewnym etapie przygotowań do zawodów muszą trenować prawie cały tydzień. Poza treningami ogólnymi przeprowadzają treningi indywidualne, wg wspomnianych wcześniej rozpisek.
- W taki sposób przygotowywałem do zawodów Łukasza Masłowskiego, który zajął trzynaste miejsce podczas mistrzostw świata juniorów młodszych. Ci młodzi ludzie są doskonale świadomi, że ich sukcesy zależą od ich własnego zaangażowania i obecność trenera na dodatkowych, podkreślam, treningach ma tu znaczenie drugorzędne. Nie do przecenienia jest natomiast w takiej sytuacji wzajemne zaufanie zawodników i trenera, z czym nigdy nie miałem problemów - wyjaśnił Tomasz Kaszewski. - Uwagi na temat nadmiernego eksponowania własnej osoby w mediach należą w zasadzie do kategorii, które również należałoby pominąć milczeniem.
Trener dodał też, iż nie może się oprzeć wrażeniu, że nawet podpisanie przez niego regulaminu, który po 17 latach jego funkcjonowania w klubie okazał się nagle niezbędnym elementem pracy trenera, odsunęłoby tylko w czasie moment zwolnienia. Za smutne i niepokojące uznał to, iż w personalne rozgrywki między członkami zarządu i trenerem dał się wmanipulować obecny prezes, którego, mimo częstej różnicy poglądów, uważa za człowieka o ogromnych zasługach dla szubińskiego sportu.
Prezes Kazimierz Krzywdziński nie czuje się wmanewrowany w żadne rozgrywki. - My to robimy dlatego, żeby uregulować zasady pracy z dziećmi i młodzieżą. On twierdzi, że my robimy przeciw niemu. Nie jest tak. Nie ma w tym nic przeciw niemu - oświadcza stanowczo prezes.
BEZ POROZUMIENIA
Podczas zebrania członek zarządu Artur Krajewski powiedział, że zakres obowiązków został przedstawiony wszystkim trenerom i wszyscy, prócz Tomasza Kaszewskiego, go podpisali. Przyznał, że było głosowanie zarządu, ponieważ trener przedstawionego mu dokumentu nie podpisał, a zawodnicy nie mogą zostać bez opieki. - Gdzie są ci trenerzy? - pytał Tomasz Kaszewski.
Tomasz Kaszewski podkreśla, że przez kilkanaście lat nie musiał niczego podpisywać, a teraz okazuje się, że musi. Dodał, że zauważył, iż od roku w klubie stwarza mu się problemy, a całe to zamieszanie traktuje jako rozgrywkę personalną. Mimo to rozpoczął przygotowania do nowego sezonu i zrobił to tylko i wyłącznie ze względu na dobro młodzieży.
- Jest kodeks etyki trenerskiej i myślę, że go spełniam - wyjaśnia Tomasz Kaszewski. - Myślę, że jest bariera komunikacyjna między moją osobą a zarządem. W obecnym zarządzie jedyną osobą kompetentną i rzeczywiście dbającą o dobro młodzieży jest Małgorzata Jaroch. Zajęcia poprowadzę do 18 lipca, do Mistrzostw Polski Juniorów Młodszych i dziękuję za to, że przez te 17 lat mogłem być trenerem UKB Szubin. Zgodnie ze złożoną obietnicą gotów jestem dokończyć cykl treningów przygotowawczych dla zawodników startujących w lipcowych Mistrzostwach Polski Juniorów Młodszych. Nie chcąc jednak narzucać się zarządowi swoją obecnością, ostateczną decyzję pozostawiam prezesowi. Mam nadzieję, że obecna sytuacja nie wpłynie na zapał tych fantastycznych młodych ludzi, i w dalszym ciągu będą oni ciężko pracować, osiągając coraz większe sportowe sukcesy.
Artur Krajewski zaproponował spotkanie po niedzielnym walnym. Po krótkiej wymianie zdań do rozmów, ani tym bardziej do porozumienia nie doszło. Na dzień dzisiejszy nie został jeszcze (wtorek wieczór) uzgodniony termin kolejnego spotkania trenera z zarządem.
Tomasz Kaszewski dodał, że z obecnym zarządem nie widzi możliwości dalszej współpracy, że nie będzie walczył z wiatrakami i odchodzi. - Podczas dwudziestolecia klubu nikt nie powiedział, że robię fajną robotę. Nie usłyszałem słowa dziękuję. Doceniają mnie ludzie z zewnątrz, a ludzie stąd już nie. Wkładam w to dużo serca i nerwów - mówi rozgoryczony.
Prezes UKB Kazimierz Krzywdziński powiedział, że w razie konieczności treningi ze starszymi zawodnikami poprowadzi sam, a młodszych wezmą inne trenerki.
JAK TO ROBIĄ INNI
Kluby uczniowskie najczęściej działają przy szkołach. Ten w Szubinie działa przy Szubińskim Domu Kultury (tak widnieje na pieczątce) i jest klubem, w którym trenują uczniowie różnych szkół podstawowych, gimnazjaliści i licealiści. Uczniowski Klub Sportowy Jedynka działa przy Zespole Publicznych Szkół w Żninie. Dyrektor placówki Jacek Pietraszko powiedział nam, że nie ma podpisanych umów czy zakresu obowiązków z trenerami, bo są to nauczyciele i pracują w UKS tak, jak pracują na lekcjach. Nie ma konieczności dodatkowo wskazywania im co mają robić, a czego nie, bo wiedzą, jak wykonywać swoją pracę. - Może jeśli tam były jakieś uwagi, to chcą to uregulować. Na chwilę obecną nie widzę potrzeby podpisywania podobnych dokumentów z moimi trenerami, choć nie wykluczam, że gdyby była to osoba z zewnątrz, wtedy zastanowiłbym się, czy umowy nie podpisać - powiedział Jacek Pietraszko.
Jerzy Krynicki, nauczyciel i trener w klubie Jeziorak Żnin powiedział, że w klubie nie musiał dodatkowo podpisywać oświadczenia z wyszczególnionym zakresem swoich obowiązków. Dodał, że sprawy takie, jak praca z zawodnikami czy współpraca z zarządem są oczywiste. Trenerzy podpisując umowę zlecenia i realizując tę umowę robią to, co powinni. Nikt im dodatkowo nie mówi, że muszą dbać o bezpieczeństwo, wpajać zasady fair play, dbać o dobre imię klubu, szkolić zgodnie z przepisami. Jakakolwiek umowa nakłada na trenera odpowiedzialność i postępowanie z zasadami metodyki. Jerzy Krynicki dodał też, że - jego zdaniem - zarząd klubu ma też prawo do tego, by określić, jak mają pracować trenerzy.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1154 (13/2014)
Komentarz
Polityka jest jak wirus
Szkoda, że wewnątrz Uczniowskiego Klubu Biegacza w Szubinie zaczął się konflikt. Nieporozumienia mają swój podtekst i niestety, nie jest to podtekst sportowy, choć - podejrzewam - stoi za tym chęć rywalizacji. Do klubu weszła polityka, czyli taki wirus, którego działacze winni się jak najszybciej pozbyć. Zacznę od tego, że na razie nie zostały ogłoszone żadne listy wyborcze. Nie powstały żadne komitety wyborcze, a informacje o tym, czy ktoś zamierza kandydować w wyborach czy nie, są nieoficjalne i snute w kategoriach domysłów. Zakaz informowania mediów przez trenerów członkowie zarządu uzasadnili tym, że w toku kampanii trener, który dziś jest radnym może wykorzystać to jako okazję do promowania własnej osoby. W wypowiedziach trenera nie brak podobnych domysłów jeśli chodzi o druga stronę, ponieważ nieoficjalnie mówi się, iż w wyborach na burmistrza ma zamiar wziąć udział członek zarządu Artur Krajewski. Wybory czuć w powietrzu, ale - tak jak napisałem - nikt jeszcze nie złożył deklaracji wyborczych.
Po co psuć relacje w klubie domysłami? Same wybory trwają jeden dzień, ostra kampania dwa miesiące, a za rok nikt już tego nie będzie pamiętał. W naszej lokalnej społeczności nie da się uniknąć takich sytuacji, że koledzy, przyjaciele różnią się poglądami i stają do rywalizacji, startując w wyborach z różnych komitetów. Myślałem, że sport potrafi jednoczyć. I będę myślał tak nadal, bo obie strony muszą przecież dojść do porozumienia.
Taki jest podtekst, a meritum nieporozumień? Przyznam, że tak naprawdę po lekturze zakresu obowiązków trudno znaleźć coś, co byłoby trudne do przełknięcia. Rozumiem zdziwienie trenera, bo po kilkunastu latach pracy konieczność złożenia podpisu pod kwitem mógł odebrać jako wotum nieufności. Rozumiem też zarząd, który chce na papierze spisać coś co dotychczas funkcjonowało. Tym bardziej, że klub jest pracodawcą a trener - pracownikiem.
Obie strony mają swoje racje, ale też obie strony winny z czegoś ustąpić, jeśli chcą dalej współpracować. Myślę, że jeśli politykę odłoży się w kąt, to pole do porozumienia jest. UKB Szubin, to klub z dużymi osiągnięciami. Jeden z najlepszych na Pałukach. Może się narażę, ale powiem wprost - żaden z klubów piłkarskich, które otrzymują z gmin ogromne jak na nasze lokalne warunki środki, nie może poszczycić się tak utalentowanymi wychowankami i tak dobrymi wynikami. Piłkarzom daleko do wyników odnotowywanych na poziomie krajowym. Medale mistrzostw Polski UKB zdobywa regularnie. Zawodnicy notują w swoich kategoriach wiekowych rekordy. Praca z młodzieżą i wyłapywanie talentów, również przebiega w sposób zorganizowany. Problem tylko polega na tym, że lekka atletyka nie jest tak popularna, jak piłka nożna.
UKB Szubin jest takim klubem, w którym każda para rąk chętnych do pracy jest potrzebna. Klub ma potencjał, który może zaowocować. Tomasz Kaszewski jest dobrym trenerem, pod okiem którego rozwija się młodzież i osiąga dobre wyniki. W zarządzie są również fachowcy i społecznicy, którym nie brak energii do pozyskiwania środków od sponsorów i sympatyków - tu myślę o Arturze Krajewskim. Nie brak też w zarządzie ludzi, którzy potrafią z utalentowaną młodzieżą pracować i wkładają w to całe serce - tu myślę o prezesie.
Myślę, że dla dobra klubu i młodzieży warto byłoby, aby trener Tomasz Kaszewski podpisał ten dokument. Skoro ma to być recepta na pozbycie się wirusa polityki, to myślę, że warto ten krok zrobić. Tym bardziej, że - jak mniemam - zależy mu na tym, aby szkolona przez niego przez lata młodzież, nadal osiągała dobre wyniki.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1154 (13/2014)
Więcej na ten temat:
Artur Krajewski rezygnuje
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze