Policjanci zatrzymali byłego wójta Gąsawy Zdzisława K., panią kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gąsawie Barbarę M. i pracownicę tejże instytucji Ewę K. w związku z podejrzeniem o przeznaczanie żywności z instytucji pomocowej dla własnych potrzeb, a nie przekazywanie jej dla potrzebujących. Wobec wszystkich podejrzanych prokuratura nakazała poręczenie majątkowe i zakaz opuszczenia kraju.
Z żywności wydawanej przez GOPS korzysta blisko 250 osób fot. Arkadiusz Majszak ANONIM I SZANTAŻ
Początków gąsawskiej afery związanej z wynoszeniem z GOPS żywności, przeznaczonej dla ubogich rodzin, można doszukiwać się w połowie lutego. Wtedy to do wiadomości obecnie urzędującego wójta Błażeja Łabędzkiego i przewodniczącego Rady Gminy w Gąsawie Mariusza Kazika trafił anonim, skierowany formalnie do męża kierowniczki Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gąsawie Barbary M. Pierwsza część pisma dotyczyła spraw osobistych, w drugiej części mowa była o kradzieży żywności z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej.
MOBBING
Wójt Błażej Łabędzki po zapoznaniu się z treścią anonimu poprosił na rozmowę panią kierownik. - Powiedziała, że została pomówiona, że to wszystko jest nieprawdą. Na jej prośbę to pismo zostało odczytane wszystkim pracownikom GOPS, aby wiedzieli, że jest w taki sposób pomawiana. Nie miałem wówczas żadnych powodów, żeby jej nie wierzyć - wyjaśnia Błażej Łabędzki.
Przypomina sobie także, że tuż przed otrzymaniem anonimu pojawił się problem na linii kierownik - pracownicy GOPS. - Pojawiły się wtedy zarzuty, że pani kierownik terroryzuje pracowników. Przychodzili do mnie pracownicy ośrodka i skarżyli się, że są znamiona mobbingu ze strony pani kierownik. Były skargi i płacz tych pań. Rozmawiałem z pracownikami i panią kierownik i z tego co się później dowiedziałem, to w ośrodku się uciszyło - mówi wójt.
Błażej Łabędzki pamięta również sytuację, że przyszła do niego kierownik GOPS z prawnikiem i zapowiedzieli, że sprawę pomówień zamieszczonych w anonimie zgłaszają na policję.
ZATRZYMANIE I NOC W POLICYJNYM ARESZCIE
Spokój trwał do 17 czerwca. Tego dnia po południu policja zatrzymała kierownik GOPS Barbarę M. i pracownicę tegoż ośrodka Ewę K. W tym samym dniu wieczorem policja dotarła do domu byłego wójta Gąsawy Zdzisława K. Dawny włodarz również został zatrzymany przez funkcjonariuszy policji i przewieziony na Komendę Powiatową Policji w Żninie.
Następnego dnia żnińska policja wydała komunikat. - Nawet 3 lata więzienia grożą byłemu włodarzowi gminy Gąsawa, kierowniczce oraz pracownicy Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej również w Gąsawie w powiecie żnińskim, którzy są podejrzani o to, że otrzymaną żywność z instytucji pomocowej w części przeznaczali na własne potrzeby, a nie przekazywali jej dla potrzebujących. Jak wynika z akt sprawy ten przestępczy proceder trwał przez ponad 4 lata. Cała trójka już usłyszała zarzuty. O ich dalszym losie zdecyduje prokurator. Do sprawy nie wyklucza się dalszych zatrzymań - informuje nadkom. Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy komendanta powiatowego policji w Żninie.
Jak wynika z dalszej części komunikatu, żnińscy śledczy zatrzymali 65-letniego mężczyznę, byłego włodarza gminy Gąsawa 47-letnią panią kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gąsawie oraz 26-letnią pracowniczkę tego ośrodka w związku z podejrzeniem, że ci przez okres ponad 4 lat, gdy 65-latek pełnił funkcję wójta, dopuścili się nadużyć polegających na przekroczeniu swoich uprawnień i przestępstw polegających na przywłaszczaniu otrzymanej z instytucji pomocowej żywności, przeznaczonej dla osób potrzebujących.
- Wobec szefowej ośrodka oraz jej pracownika dodatkowo istniało podejrzenie dotyczące fałszowania dokumentacji na przekazaną żywność w celu ukrycia tego nielegalnego procederu. O tym, że taki proceder miał miejsce żnińscy kryminalni wiedzieli już wcześniej, dzięki uzyskanym informacjom i przez kilka tygodni sprawdzali wiarygodność uzyskanych sygnałów. Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego w tej sprawie 65-latek już usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień z art. 231 k.k. 47-letnia kierowniczka ośrodka również przekroczenia uprawnień oraz dodatkowo przywłaszczenia żywności z art. 284 k.k. i poświadczania nieprawdy w dokumentacji z art. 271 k.k., podobnie jak jej pracownik. Cała trójka został zatrzymana i trafiła do policyjnego aresztu celem wyjaśnienia sprawy. Niewykluczone są dalsze zatrzymania, a sprawa ma charakter rozwojowy, gdyż policjanci już wiedzą, że w proceder mogą być zamieszane inne osoby z instytucji podległych gminie Gąsawa - dodaje Krzysztof Jaźwiński.
Jak udało nam się ustalić, wyjaśniania w prokuraturze złożyła jedynie Ewa K. Były wójt i kierownik GOPS odmówili składania wyjaśnień. Jak nas poinformowała prokurator Grażyna Pawlaczyk, kierownik żnińskiej prokuratury, cała trójka spędziła noc w policyjnej izbie zatrzymań. Następnego dnia stanęli przed obliczem prokuratora. Wobec Zdzisława K. prokurator wydał zakaz opuszczania kraju i nakazał wpłacić poręczenie majątkowe. W stosunku do Barbary M. prokuratura podjęła decyzję o zawieszeniu w czynnościach służbowych, zakazie opuszczania kraju i poręczeniu majątkowym. Natomiast wobec Ewy K. wydano postanowienie o zakazie opuszczania kraju, zawieszeniu w funkcji pracownika GOPS i poręczenie majątkowe. Proceder, o który są podejrzani miał trwać od 2010 roku. - Dowody są w tej sprawie mocne - zaznacza Grażyna Pawlaczyk.
Wśród plotek, które od czasu pojawienia się afery krążą po Gąsawie, są i takie, że przywłaszczany towar, czyli m.in. konserwy, kawa, owoce, pieczywo trafiały do obrotu w jednym ze sklepów, a osoby biorące udział w przestępstwie dzieliły się pieniędzmi. Śledczy nie potwierdzają, by zajmowali się takim wątkiem w prowadzonym śledztwie. Z ich ustaleń wynika, że dary dla ubogich rodzin były przywłaszczane przez podejrzanych dla własnych potrzeb. - Na dzień dzisiejszy nie ma takiego wątku w tej sprawie w ogóle - tłumaczy prokurator Dariusz Mańkowski, szef Prokuratury Rejonowej w Szubinie. I dodaje: - Na razie nie doszło do kolejnych zatrzymań. Analizujemy tę sprawę i nie mogę wykluczyć, że do kolejnych zatrzymań dojdzie.
BOJĄ SIĘ OPINII ZŁODZIEJEK
Jak wynika z naszych ustaleń, żywność dla rodzin ubogich trafiała do gąsawskiego GOPS z Wielkopolskiego Banku Żywności w Poznaniu. Tir z żywnością przyjeżdżał do Gąsawy mniej więcej pięć razy w ciągu roku. W tym roku żywność dla beneficjentów GOPS w Gąsawie została przywieziona trzy razy. Z żywności dostarczanej z Wielkopolskiego Banku Żywności korzysta blisko 250 mieszkańców gminy Gąsawa. Jak udało nam się ustalić, żywnością dysponowała jedynie kierownik GOPS Barbara M. Ona była osobą bezpośrednio odpowiedzialną za podział żywności.
W Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Gąsawie pozostały obecnie 4 pracownice. Na temat ujawnionej sprawy przywłaszczania żywności dla ubogich rodzin nie chcą się wypowiadać. Nie mają wątpliwości, że sprawa będzie rzutować na wizerunek ośrodka na lata. A najbardziej boją się tego, że im również społeczeństwo przypnie łatkę złodziejek.
W miniony poniedziałek wójt Błażej Łabędzki powołał na stanowisko pełniącej obowiązki kierownika GOPS Grażynę Kałamejską. Podkreśla, że jest wieloletnią pracownicą GOPS, więc ma doświadczenie i uprawnienia, by kierować pracami jednostki organizacyjnej gminy.
- GOPS musi funkcjonować. Musi być wydawana żywność. Atmosfera jest napięta, ale czynności są wykonywane - zaznacza wójt. I dodaje: - Jestem bardzo zaskoczony tym, co się stało. Jest to przykre dla mnie osobiście, bo wizerunek gminy na tym bezsprzecznie ucierpi. Przede wszystkim żal tych beneficjentów, którzy z tego korzystali. Chciałbym przeprosić te osoby, które na tym straciły. Postaram się, żeby taka sytuacja nie miała miejsca.
Ile rodzin i jaką ilość żywności mogło z powodu nielegalnego procederu stracić, takich danych nie udało nam się uzyskać.
WSTYD
Przedwczoraj w GOPS była wydawana żywność dla ubogich rodzin. Tuż przed 9.00 ustawiła się niewielka kolejka. Z czasem beneficjentów GOPS zaczęło przybywać.
- Należy tę sprawę jak najszybciej i dokładnie wyjaśnić. Liczę na pomoc z GOPS, bo kto mi da? Matka, która jest w ciężkim stanie? Czeka na operację na biodro - mówi mężczyzna czekający na rozdział żywności.
Kobieta czekająca w kolejce dodaje: - Są ludzie, którzy bardzo tej pomocy potrzebują, a nie można biedniejszego od siebie okradać. Wójt przez miesiąc zarabiał tyle, co ja zarobię przez osiem miesięcy. Jak tak można? Są też rodziny wielodzietne, matki samotnie wychowujące gromadkę dzieci. Nie mieli na chleb, a tu osoby dobrze sytuowane im podbierały. Bardzo nieładnie z ich strony, że tak postąpili. Człowiek korzysta z opieki nie dla przyjemności, tylko dlatego, że musi. I GOPS nie powinien takiej pomocy odmawiać. Poza tym człowiek nie raz widział, że torbami jedzenie szło, lecz każdy przymykał na to oczy. Ale widocznie ktoś nie wytrzymał i powiedział, co mu leży na sercu.
Inna pani czekająca w kolejce mówi, że żywność była wynoszona w godzinach popołudniowych, kiedy nie wydawano już jej osobom ubogim.
- Było widać, że reklamówki są wynoszone, a to co miało do ludzi trafiać, to nie trafiało. Ludzie widzieli po południu, że reklamówki wynosili, ale były tylko takie szepty, że takie coś się dzieje. Nikt jakoś wtedy o tym głośno nie mówił - mówi nasza rozmówczyni.
- Mam wielki żal o to, bo ta żywność jest potrzebna dla osób potrzebujących. Bardzo nieładnie ze strony byłego wójta i pani kierownik, bo było ich na to stać. Ja oceniam tę sprawę jako wielki skandal - dodaje inna rozmówczyni. A inna zaznacza: - To jest wielki wstyd. Jak można zabierać ludziom potrzebującym? Nie mieści mi się to w głowie.
ZWOLNIENIE DYSCYPLINARNE
Wójt Błażej Łabędzki wystąpił z wnioskiem do wydziału polityki społecznej Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy o kontrolę rozdziału żywności i działalności Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gąsawie w latach 2010-2014. Poza tym podjął decyzję o zwolnieniu dyscyplinarnym kierownik GOPS. Barbara M. po ujawnieniu sprawy udała się na zwolnienie lekarskie. Wójt tłumaczy, że w tej sytuacji gmina musiałaby jej płacić świadczenie chorobowe. - W ten sposób chcę uniknąć płacenia z pieniędzy publicznych za jej zwolnienie chorobowe - wyjaśnia Błażej Łabędzki.
Z byłym włodarzem Gąsawy nie udało nam się skontaktować telefonicznie. Próbowaliśmy również spotkać się z nim osobiście, ale drzwi od jego domu się nie otworzyły. Nie udała nam się również próba nawiązania kontaktu z Barbarą M. Jej telefon nie odpowiadał.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1219 (25/2015)
Inne teksty na ten temat:
Trzecia pracownica zawieszona
Jubileuszówka Zdzisława K. pod lupą organów ścigania
Weryfikacja materiału dowodowego
Były wójt Gąsawy zostanie oskarżony
Termin rozpoczęcia procesu jeszcze nieznany
Wniosek o umorzenie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze