Reklama

Blondynka w hidżabie

Uczestnicy prelekcji z wyprawy do Iranu fot. Sylwia Wysocka Uczestnicy prelekcji z wyprawy do Iranu fot. Sylwia Wysocka

Rogowo, spotkanie, Anna Pietrzak-Włodarczyk, Iran, podróż
     Blondynka w hidżabie
     O kierunku jej podróży decydują promocje biletów lotniczych, leci z plecakiem, bukuje tanie noclegi, często w domach prywatnych.

     14 kwietnia Anna Pietrzak-Włodarczyk w rogowskiej bibliotece opowiadała o swojej samotnej wyprawie do Iranu. Relacja wywodzącej się z Rogowa, a mieszkającej w pobliskim Lubczu, przyciągnęła do biblioteki ponad trzydziestu słuchaczy.
     Anna Pietrzak-Włodarczyk zapewniła, że nie chce opowiadać o polityce, zabytkach czy dobrach naturalnych Iranu, chce natomiast opowiedzieć o wrażeniu, jakie zrobiło nie niej to państwo. Zaczęła od książki o Iranie, jaką dostała od bliskich, która stała się inspiracją do wyjazdu, choć wcześniej Iranu nie uwzględniała na swojej mapie podróżniczej. Po pokonaniu szeregu trudności, zdjęciach w hidżabie, odmowie wydania wizy i kontaktach z Irańczykami, którzy przysłali jej zaproszenie, wyleciała.
     W swej opowieści wzbogaconej pokazem slajdów z wyprawy opowiadała o swych obawach, by nie urazić uczuć religijnych, by nie złamać panującego tam prawa.
     Wizyta złamała wiele stereotypów. W państwie, które stawia na rodzinę, gdzie dzieci są ogromnym dobrem, kobiety mają inne prawa, w parku spotykała mężczyzn siedzących sobie na kolanach, trzymających się za ręce. To stanowiło do niej duży kontrast z tym, że kobiety muszą chodzić w hidżabach, muszą mieć przykryte włosy, ręce, nogi, nawet na plaży kąpią się w ubiorze, by nie odkrywać ciała. Opowiadała o rodzinie, jaką tam poznała, w której były dwie siostry - jedna wojowniczka w ażurowym, prześwitującym hidżabie, marząca o wyjeździe z Iranu i życiu w stylu wolnej kobiety, druga nosiła nie tylko hidżab, ale i czador, była dumna, że skrzętnie przestrzega religijnych zasad.
     Anna Pietrzak-Włodarczyk mówiła też o smogu i komunikacji, gdzie pieszy nawet na chodniku musi ustępować miejsca motocyklistom. - Na trzech pasach jazdy jedzie pięć samochodów obok siebie. Kierowcy aut trąbią na siebie tylko w drastycznych przypadkach, sygnałów używają w stosunku dla pieszych, którzy nawet mając zielone światło muszą się podporządkować kierowcom samochodów. A samochody, autobusy są stare, strasznie kopcą, zdarzają się też nowe auta, ale opłaty za nie są tam tak bardzo wysokie, jak mi tłumaczono, że mało kto się decyduje na taki luksus - opowiada Anna Pietrzak-Włodarczyk.
     Po ponad godzinnej opowieści o Iranie widzianym oczami podróżniczki, przyszedł czas na pytania i spostrzeżenia uczestników wieczorku. Jednym z głównych tematów była kwestia religii. Słuchacze mówili o napływie emigrantów, że tak jak turyści w Iranie podporządkowują się miejscowym obwarowaniom religijnym, tak emigranci winni szanować nasze zwyczaje i tradycje.
     Na pytanie, czy chciałaby ponownie wyjechać do Iranu, Anna Pietrzak-Włodarczyk bez wahania odpowiedziała, że tak.
      Więcej zdjęć w naszej galerii oraz film w zakładce Filmy.

Sylwia Wysocka, 20 IV 2016

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama