W szkołach zarządzanych przez gminę Barcin
Cięcia w oświacie nieodzowne
Z audytu oświaty wykonanego na zlecenie gminy Barcin wynika, że koszty prowadzenia przez gminę placówek oświatowych w takim kształcie, jak obecnie, są zbyt duże. Wnioski są takie, że potrzebne będą jak najszybsze zmiany: likwidacja szkół, ich łączenie, zwiększanie liczebności klas i stworzenie liceum w Barcinie. Jednak najpierw radni zamierzają przedyskutować temat na stosownej komisji oświaty.
Audyt zewnętrzny efektywnościowy finansów i organizacji oświaty dla
gminy Barcin sporządziła firma z Gniezna. Na ostatniej sesji Rady
Miejskiej wyniki omawiał Michał Pruski z tejże firmy. Analiza została
przeprowadzona na podstawie danych z roku szkolnego 2009/2010. W
analizie uwzględniono kwoty subwencji oświatowej z ministerstwa dla
każdej placówki, kwoty jakie gmina już dokłada do ich funkcjonowania,
ilość uczniów, liczbę klas, liczbę nauczycieli. Inaczej przedstawiają
się subwencje dla szkół wiejskich, inaczej w mieście. Najdroższe z
punktu widzenia finansów są małe szkoły, czyli Szkoła Podstawowa nr 1 w
Barcinie i Szkoła Podstawowa w Mamliczu. Najtańsza w utrzymaniu jest
największa szkoła, czyli barcińska dwójka. Koszty utrzymywania szkół
rosną i subwencji oświatowej jest za mało. Wzrost kosztów nie wynika
jedynie z faktu, że rosną pensje nauczycieli. Wpływ na wzrost kosztów
mają też takie czynniki, jak choćby wzrost cen za energię, koszty
transportu dzieci do szkół. Liczba dzieci uczęszczających do szkół
zmniejsza się od kilku lat, gdyż mniej się ich rodzi i nie widać
wyraźnej poprawy tendencji, jeśli chodzi o przyrost demograficzny. Mniej
uczniów oznacza wyższe koszty średnie. Nauczyciele zdobywają rok po
roku coraz wyższe stopnie awansu zawodowego, należy jednak dodać, że
korzystnie jest mieć nauczycieli dyplomowanych, bo wtedy wyższy jest
algorytm subwencjioświatowej.
Koszty można zmniejszyć, jak wskazywał Michał Pruski, zwiększając liczbę
uczniów w klasach. W ten sposób tych klas byłoby mniej, a w
konsekwencji pierwsze, kosmetyczne rozwiązania, które uspokoiłyby
galopujący wzrost wydatków na szkoły, stanowiłyby zwolnienia
nauczycieli. Jak wiadomo, zwolnienia nauczycieli w szkołach publicznych,
zatrudnionych w oparciu o Kartę Nauczyciela nie jest takie proste.
Uzasadnieniem dla zwolnień musiałaby być likwidacja etatów, powodowana
zmianami organizacyjnymi w szkołach. Tę można też osiągnąć poprzez
likwidację i łączenie szkół. Jedna z opcji wskazywanych przez audytora
to likwidacja szkoły w Mamliczu i barcińskiej jedynki i w konsekwencji
stworzenie w ich miejsce jednej szkoły, albo w Barcinie, albo w
Mamliczu. Inna opcja to likwidacja Zespołu Publicznych Szkół
(podstawówka i gimnazjum) w Piechcinie. Z szacunków wynika, że nawet
dowożenie dzieci w większej liczbie, na dłuższych odcinkach byłoby
bardziej opłacalne, niż utrzymywanie 4 podstawówek i 2 gimnazjów w
gminie, które działają teraz. Dla najkorzystniejszego bilansu
finansowego idealnym rozwiązaniem byłyby klasy składające się z 24
uczniów, tymczasem we wszystkich szkołach te klasy liczą kilkanaście
osób.
Samorząd Barcina długo łudził się, że fakt małej liczebności klas w
szkołach, choć jest kosztowny, to będzie miał wpływ na lepsze wyniki
uczniów, bo nauczyciele mogą poświęcać więcej czasu każdemu uczniowi z
osobna podczas lekcji. Tymczasem wyniki testów kompetencyjnych tendencji
wzrostowej, jeśli chodzi o poziom nauczania nie pokazują.
Od kilkunastu miesięcy burmistrz Michał Pęziak, czy gminne koło
Platformy Obywatelskiej wskazują na potrzebę stworzenia w Barcinie
Liceum Ogólnokształcącego. Audytor oświatowy potwierdził, że stworzenie
LO, przy utworzeniu już jednego oddziału, oznaczałoby subwencję w w
wysokości 112.000 zł i byłoby opłacalne. Zwłaszcza, gdyby było to
liceum niepubliczne. W takiej szkole nie obowiązuje Karta Nauczyciela i
koszty są mniejsze. Opłacalność liceum wzrosłaby jeszcze, gdyby
stanowiło ono część zespołu szkół. Jednak szkoła ponadgimnazjalna,
zarządzana przez powiat, raczej trudna byłaby do zaakceptowania przez
Radę Powiatu i starostę. Dodatkowo sprawa się komplikuje, gdy ci sami
nauczyciele w zespole szkół pracują w gimnazjum zarządzanym przez gminę i
liceum zarządzanym przez powiat.
Burmistrz oraz radni są zgodni, że jakieś kroki w celu zmniejszenia
kosztów oświaty trzeba podjąć. Teraz około 50% budżetu Barcina to
oświata. Zdaniem włodarza jest to prosta decyzja na papierze: likwidacja
i łączenie szkół, ale teraz nikt tego w gminie robić nie zamierza.
Nauczyciele jednakże muszą być przygotowani na zwolnienia z pracy.
Dotkną one przede wszystkim młodych nauczycieli, ale także starszą,
najbardziej doświadczoną kadrę. Redukcja może też dotyczyć etatów w
administracji placówek oświatowych. Szkoła np. nie musi zatrudniać
etatowych sprzątaczek, a osoby na umowy - zlecenia, co zmniejszyłoby
koszty.
Dodajmy, że duże wydatki powoduje też fakt, iż doświadczonemu
nauczycielowi, z najwyższym stopniem awansu zawodowego i dużym stażem,
po prostu nie opłaca się przechodzić na emeryturę, gdyż jego pensja jest
bardzo dobra, patrząc na średnią płac w Barcinie w innych branżach.
Dlatego nauczyciele ci odkładają, ile się tylko da, odejście na
emeryturę. Wtedy bowiem ich uposażenie zawsze spada względem tego, które
otrzymują pozostając w pracy.
Dotarliśmy do zestawienia, które zastępca skarbnika gminy przygotowała w
formie informacji o średnich, rocznych wynagrodzeniach nauczycieli w
szkołach zarządzanych przez gminę Barcin w zeszłym roku. Od 1 stycznia
do 31 sierpnia ub.r. nauczyciele stażyści średnio zarabiali po 2.286,75
zł a od 1 września po 2.446,82 zł. To po przemnożeniu przez
średnioroczną liczbę etatów stażystów dawało wydatki na nich w wysokości
207.326,71 zł. Jeśli chodzi o nauczycieli kontraktowych to od 1
stycznia do 31 sierpnia zarabiali średnio 2.538,29 zł, a od 1 września
do 31 grudnia 2.715,97 zł. Dawało to wydatek roczny po przemnożeniu
przez średnioroczną liczbę etatów w wysokości 1.362.390 092 zł.
Nauczyciel mianowany do 31 sierpnia średnio zarabiał 3.292,92 zł, a od 1
września 3.523,42 zł. To w przemnożeniu przez średnioroczną liczbę
etatów dawało wydatek 2.310.390,68 zł. Wreszcie jeśli chodzi o
nauczycieli dyplomowanych to średnio między 1 stycznia a 31 sierpnia
zarabiali po 4.207,62 zł a od 1 września po 4.502,15 zł na miesiąc. W
przemnożeniu przez średnioroczną liczbę etatów dało to wydatek na pensje
nauczycieli dyplomowanych w ub.r. w wysokości 4.782.768,37 zł. Te
wszystkie wydatki, niestety nie w całości, udaje się pokryć z subwencji
oświatowej.
Podczas sesji Rady Miejskiej, na wniosek Ewy Stankiewicz, zdecydowano
się przerwać dyskusję na temat konieczności cięć w oświacie, by
niepotrzebnie nie wywoływać niepokojów wśród pracowników szkół, dzieci i
rodziców. Najpierw temat będzie dogłębnie przeanalizowany na komisji
oświaty, kultury i sportu. Będzie też dyskutowany ze środowiskiem
nauczycielskim. Zresztą skład Rady Miejskiej prawie w połowie wypełniają
osoby zatrudnione w oświacie, bądź związane z oświatą w przeszłości.
Dlatego najpierw sprawa zostanie przedyskutowana i w oparciu o wnioski
zostaną przedsięwzięte dalsze kroki.
Karol Gapiński, 10 III 2011
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze