Rafał Heftowicz tłumaczył, że umieszczenie nazwiska jest wymagane ustawowo
fot. Sylwia Wysocka
Kcynia, sesja, grawerowanie, projekt, wzór, insygnia
Burmistrz Kcyni zapewnia, że nie jest próżny
- To nie wynika z mojej próżności, daleki jestem od tego i wręcz skłonny zabronić używania mojego nazwiska... - zapewniał na sesji burmistrz Piotr Hemmerling tłumacząc, że grawerowanie nazwisk burmistrza i przewodniczącej jest wymogiem prawnym.
Piotr Hemmerling tłumaczył, że nie ze strony przewodniczącej ani też jego wyszła propozycja wygrawerowania ich nazwisk na łańcuchach URZĄD NIE OSOBA
Grawerowanie nazwisk na planowanych insygniach burmistrza Piotra Hemmerlinga i przewodniczącej Rady Miejskiej Gabrieli Repczyńskiej zbudziło niezadowolenie i uwagi ze strony czytelników. Nie kwestionowali oni samych łańcuchów jako insygniów władzy samorządowej, ale wyrażali dezaprobatę co do zamiaru grawerowania nazwisk obu tych osób. - Przecież za niespełna trzy lata, a może i wcześniej, bo wszystko się może przecież zdarzyć, insygnia te mogą stracić ważność, nikt dziś nie jest w stanie zapewnić, że te same osoby przy następnych wyborach zdobędą poparcie społeczeństwa. Dlatego też uważam, że zamieszczanie nazwisk na trzy lata jest marnotrawieniem publicznych pieniędzy - tłumaczył jeden z czytelników.
MUSIMY, BO PRZEPISY
Burmistrz Piotr Hemmerling wprowadzając do uchwały w sprawie przyjęcia projektu wzorów insygniów Gminy Kcynia w postaci łańcucha burmistrza i przewodniczącej, na sesji Rady Miejskiej tłumaczył, że nazwiska mają zostać umieszczone na rewersie i nie z jego inicjatywy. - Na wniosek komitetu organizacyjnego 750-lecia Kcyni rozpoczęliśmy przygotowania do nadania tych insygniów, co wynika z pewnej tradycji, pewnych dobrych zwyczajów, które funkcjonują w samorządach, tym bardziej, że w tym roku czeka nas wiele uroczystości jubileuszowych i momentów, w których dobrze by było, by burmistrz i przewodnicząca wyróżniając się w takich insygniach występowali - tłumaczył burmistrz.
Zapewniał, że nie było dążeniem, ani jego, ani przewodniczącej Rady, by ich nazwiska tam się znalazły, a wynika to z obecnie funkcjonujących przepisów. Zaproponowane dla Kcyni insygnia mają na rewersie miejsce na kolejne dziesięć czy więcej nazwisk, które jubiler będzie mógł wygrawerować. Informacja będzie pamiątkowa, imię, nazwisko i rok.
- To nie wynika z mojej próżności, daleki jestem od tego i wręcz skłonny zabronić używania mojego nazwiska, ale wiem, że to w świetle obowiązujących przepisów, które ustanawia komisja heraldyczna przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Gdyby zabrakło nazwiska, komisja może odrzucić wzór i wówczas pani wojewoda mogłaby uchylić naszą uchwałę - zapewniał Piotr Hemmerling.
Sekretarz gminy Rafał Heftowicz zaznaczył, że póki co jest to tylko projekt insygniów, dopiero po wyrażeniu opinii komisji heraldycznej projekt wróci pod obrady radnych i dopiero wówczas zostanie podjęta stosowna uchwała. Sekretarz poinformował, że projekt uchwały przygotował wspólnie z inspektorem promocji. - Początkowo nie planowaliśmy umieszczania nazwisk, jednak w toku prac okazało się, że istnieją podstawowe zasady sporządzenia łańcucha, które określa komisja heraldyczna i z nich wynika, że na rewersie wskazane jest umieszczanie imion, nazwisk i dat - tłumaczył Rafał Heftowicz. Dodał, że na rewersie będą miejsca na kolejne nazwiska użytkowników oraz rok wręczenia.
Anna Borkowska zapewniała, że radni nie widzą problemu, ani w łańcuchu, ani też w zawartych na nich danych - Pamiętam, że w poprzedniej kadencji był już taki zamiar, ale jakoś odeszło w zapomnienie, więc wśród radnych nie ma uwag - tłumaczyła Anna Borkowska, zapewniając, że umieszczenie nazwisk jest wspomnieniem dla potomnych, mogą się zmieniać osoby pozostanie pamiątka.
W dyskusji Józef Marosz zaznaczył, że historia burmistrzów nie zaczyna się od obecnej kadencji i tym bardziej, że ma to być wydarzenie na jubileusz miasta to powinno się uwzględnić również poprzednich burmistrzów.
Uchwała w sprawie przyjęcia projektu wzoru insygniów Gminy Kcynia w postaci łańcucha przewodniczącego Rady Miejskiej i burmistrza Kcyni podjęta została jednogłośnie.
WARSZAWA ZAPRZECZA
Grzegorz Latos - sekretarz Komisji Heraldycznej przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji zapewnił nas, że komisja nie czyniła żadnych ustaleń z Gminą Kcynia w tym zakresie, ostatnią korespondencję mają z 2008 roku i dotyczyła hejnału. W związku z tym nie ma mowy o tym, aby zalecała zamieszczenie imion i nazwisk na rewersie insygniów.
Rafał Heftowicz sekretarz Gminy Kcynia wyjaśnił nam, że taką informację o konieczności zamieszczeniu grawerów na rewersie przekazał artysta plastyk Michał Kusiorski z Olsztyna opracowujący wzór insygniów. Sekretarz zapewnia, że poinformował on kcyński ratusz o zasadach sporządzania łańcucha określonych przez Komisję Heraldyczną i to z jego pisma wynika, że wskazane jest grawerowanie kolejnych nazwisk. Grzegorz Latos potwierdził, że jest to wskazane, ale nie stanowi wymogu formalnego. - Jest to najmniej ważne, najbardziej istotną sprawą jest herb, który decyduje o opinii i od tego trzeba zacząć. Brak grawerów na rewersie czy ich zamieszczenie nie ma wpływu na negatywną opinię Komisji Heraldycznej - zapewnił Grzegorz Latos.
Insygnia w postaci łańcucha przewodniczącego Rady Miejskiej i burmistrza mają również gminy Żnin i Szubin oraz starostwo w Nakle. Żaden z nich na rewersie nie ma nazwisk kolejnych noszących je urzędników.
Sylwia Wysocka
Film można zobaczyć w zakładce Pałuki TV na stronie www.paluki.tygodnik.pl
Pałuki nr 1042 (5/2012)
Komentarz
Pomiędzy wskazaniem a żądaniem
Radni przyjęli projekt łańcuchów burmistrza i przewodniczącego gminy jednogłośnie. Mieszkańcy stawiają wiele pytań.
Burmistrz na sesji zapewniał, że grawerów imion, nazwisk i dat żąda Komisja Heraldyczna przy MSWiA. Ale jak się okazuje, nie jest to żaden wymóg. Zawarta na rewersie taka informacja lub też jej brak - jak zapewniono nas w Warszawie - nie ma żadnego wpływu na negatywną opinię Komisji.
Urząd tłumaczy, że takie wskazania przekazał im artysta plastyk, który przygotowywał projekt. Ja się nie dziwię. Przecież każda literka kosztuje. Za każdą wygrawerowaną literę na rewersie zapłaci budżet gminy, a kolejne pieniądze wpłyną, kiedy zmieni się władza, a ostatecznie przy wymianie łańcuchów, kiedy wypełnią się wszystkie miejsca na rewersach. Skoro stawia się na aspekty historyczne to nie będzie już potem mowy o zmianie wykonawcy czy wzoru.
Tylko pozostaje pewna różnica pomiędzy stwierdzeniem: wskazane a wymagane. Uważam, że stwierdzenie o wymogach Komisji Heraldycznej, by nazwiska oficjeli znajdowały się na rewersach, były manipulacją radnych i wprowadzaniem społeczeństwa w błąd. czym innym jest informacja: „Komisja Heraldyczna wymaga”, a czym innym byłoby stwierdzenie: „plastyk napisał”.
Nie śmiem tu oczywiście posądzić przewodniczącej czy burmistrza o próżność, wszak sam Piotr Hemmerling zapewniał, że nie wynika to z jego próżności. Ale w takim razie z czego?
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1042 (5/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze