Reklama

Zadłużenie Pałuckiego Centrum Zdrowia jest w rzeczywistości o 4,8 mln większe

Czyli wynosi 12 milionów 935 tysięcy, a nie 8 milionów i 128 tysięcy, co wynika ze sprawozdania finansowego Pałuckiego Centrum Zdrowia. „Powyższe warunki, łącznie z innymi informacjami opisanymi w tej nocie świadczą o istnieniu istotnej niepewności, która może powodować poważne wątpliwości, co do zdolności Spółki do kontynuacji działalności – napisał niezależny biegły rewident Krzysztof Warczak z firmy KPW Audytor z Łodzi.

10 lipca zostało w KRS złożone sprawozdanie z działalności Pałuckiego Centrum Zdrowia w Żninie za rok 2025. W tym czasie zarząd spółki był jednoosobowy i przez cały 2025 rok funkcję prezesa pełnił Maciej Hoppe. Nad jego pracą czuwała Rada Nadzorcza w składzie: przewodniczący Bogusław Szymczak (radca prawny) oraz członkowie: Tomasz Barczak (obecnie przewodniczący Rady Powiatu w Mogilnie), Roman Rezulak (przedsiębiorca z branży rolnej) oraz Roman Pawłowski (były dyrektor PCZ w Żninie). 

Właściciel

Jednym właścicielem PCZ jest powiat żniński, który w roku 2026 dokapitalizował szpital dwa razy: 27 lutego 2025 roku nastąpiło  podwyższenie kapitału zakładowego spółki (wynoszącego dotąd 5.745.000,00 zł) o kwotę 2.000.000,00 zł oraz w dniu 11 września 2025 r. o kwotę 1.000.000,00 zł.

Reklama

Strata

Wartość umów podpisanych na 2025 rok z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ), wyniosła 74 503 087,83 zł. Koszta były większe, niż przychody i po dodaniu strat z lat ubiegłych według sprawozdania zarządu strata netto wyniosła – o czym już pisaliśmy: 8.127.866,09 zł (szerzej o niedoskonałości tego wyliczenia – niżej).

Podobnie jak rok temu Zgromadzenie Wspólników (zgromadza się jedna osoba, reprezentująca powiat) zdecydowało o pokryciu straty z zysków roku następnego. Rok temu tę decyzje podjął w imieniu powiatu wicestarosta Andrzej Hłond, w tym roku – starosta Zbigniew Jaszczuk.

Reklama

W opisie okoliczności wskazujących na zagrożenie kontynuowania działalności czytamy: „Bilans sporządzony przez Zarząd wykazuje stratę przewyższającą sumę kapitału zapasowego oraz połowę kapitału zakładowego. Jest to związanie z utworzeniem odpisów na należności od byłych pracowników Spółki z tytułu zaboru mienia oraz w związku ze stratami poniesionymi w latach ubiegłych”.

Kadry

W szpitalu pracuje około 470 osób. 237 – to pracownicy etatowi – niewykluczone, że jest ich więcej, bo w sprawozdaniu podano całe etaty, a niewykluczone, że są też jakieś połówki.

Reklama

231 osób pracuje na umowach cywilno-prawnych, czyli są to kontrakty (czyli lekarz wystawia fakturę) i umowy-zlecenia. Warto zauważyć, że tylko 4 (z hakiem) lekarzy zatrudnionych jest na etat).

Ryzyka i zagrożenia

Sprawozdanie złożone w KRS na koniec przynosi garść złych informacji. Największym zagrożeniem dla dalszej działalności Pałuckiego Centrum Zdrowia jest deficyt kadry medycznej, głównie lekarzy w podstawowych specjalnościach: chirurgii ogólnej, anestezjologii, oraz medycynie ratunkowej. Również coraz trudniej znaleźć osoby chętne do pracy wśród kadry pielęgniarskiej. Od kilku lat jest to zresztą problem większości szpitali powiatowych w kraju – czytamy w sprawozdaniu.  

Reklama

Zarząd podkreśla również to, o czym już w jednym z poprzednich artykułów mówił starosta Zbigniew Jaszczuk: ogromnym zagrożeniem dla funkcjonowania spółki jest: niestabilność polityki zdrowotnej w Polsce – brak czytelnej strategii w ochronie zdrowia zarówno w skali województwa Kujawsko – Pomorskiego, jak i w skali całego kraju; częste zmiany i nowelizacje aktów prawnych, brak aktów wykonawczych, monopol dysponenta środków oraz brak stabilnych zasad odnośnie podpisywania umów z płatnikiem (NFZ).

Są to czynniki niezależne ani od zarządzających Spółką, ani od właściciela Spółki, czyli od władz samorządowych powiatu żnińskiego.

Reklama

Tak naprawdę strata jest większa o 4,8 miliona

Sprawozdanie niezależnego biegłego rewidenta z badania rocznego sprawozdania finansowego jednostki sporządził Krzysztof Warczak z firmy KPW Audytor z Łodzi. Jest to opinia z następującym zastrzeżeniem: 

„W sprawozdaniu finansowym za 2025 r. nie ujęto pełnej kwoty rezerw związanych z przyszłymi świadczeniami na rzecz pracowników, w tym emerytalnymi. Powyższe zobowiązania Spółki, stanowią istotne świadczenia pracownicze, podlegające wykonaniu w okresach, w których pracownicy nabywają do nich prawa, które zgodnie art. 39 ust. 2 pkt 2 oraz art. 6 ustawy o rachunkowości powinny być ujęte w księgach rachunkowych i sprawozdaniu finansowym. Na podstawie dokonanych szacunków brakujące kwoty rezerwy w tym zakresie na rok 2025 stanowią 4.018 tys. zł. Nie ujęto również rezerwy na toczącą się sprawę sądową w kwocie 800 tys. zł. Rozpoznanie w sprawozdaniu finansowym omawianych kwestii, spowodowałoby obniżenie wartości kapitału własnego oraz zwiększenie zobowiązań Jednostki o zidentyfikowaną wartość.”

Reklama

Istotna niepewność

Sprawozdanie biegłego zawiera też rozdział zatytułowany: „Istotna niepewność dotycząca kontynuacji działalności”. Oto jego brzmienie:

„Zwracamy uwagę na punkt 1.10 informacji dodatkowej do sprawozdania finansowego, która wskazuje, że Spółka poniosła stratę netto w kwocie 8.127 tys. zł w roku obrotowym zakończonym 31 grudnia 2025 r. Na ten dzień zobowiązania krótkoterminowe przewyższają aktywa obrotowe o kwotę 10.962 tys. zł. Jak wykazano w punkcie 9 informacji dodatkowej powyższe warunki, łącznie z innymi informacjami opisanymi w tej nocie świadczą o istnieniu istotnej niepewności, która może powodować poważne wątpliwości, co do zdolności Spółki do kontynuacji działalności. Nasza opinia nie zawiera zastrzeżenia w tej kwestii.”

Reklama

Gdyby Krzysztof Warczak napisał: „Nie mamy zastrzeżeń do tych smutnych informacji, podzielamy te stwierdzenia”, nie mielibyśmy wątpliwości, co oznacza ostatnie zdanie. Ale ta dziwna formułka, jak dowiedzieliśmy się od osób znających się na rzeczy, oznacza właśnie to: do powyższego nie zgłaszamy zastrzeżenia.

Czemu sprawozdanie było poprawiane

Jak pisaliśmy w artykule „Jakie zmiany w celu poprawy sytuacji finansowej żnińskiego szpitala wprowadzono w ostatnich trzech miesiącach?” opublikowanym 10 lipca, pani prezes Pałuckiego Centrum Zdrowia Justyna Lubka wyjaśniła nam powód nieprzyjęcia przez Zgromadzenie Wspólników pierwszej wersji bilansu następująco: „Zgromadzenie nie zatwierdziło sprawozdania biegłego ze względu na błędne dane zawarte w zestawieniu udostępnionym przez biegłego, spowodowane błędna formułą w excelu przekazanym przez biuro biegłego”.

Reklama

W sprawozdania biegłego rewidenta z 26 czerwca 2026 (każdy może sobie je pobrać ze strony KRS) kwestia ta jest ujęta inaczej.

Pierwsze sprawozdanie podpisane zostało przez Zarząd 22 czerwca 2026 r., biegły rewident wydał o nim opinię następnego dnia, a 24 czerwca 2026 roku otrzymał nowe sprawozdanie finansowe, w którym dokonano istotnych korekt w stosunku do poprzedniego i napisał nową opinię, która zawierała zmianę jego stanowiska.

Czytamy: „Zmiana ta wynika z ujawnienia okoliczności mających istotny wpływ na sprawozdanie finansowe, polegających na nieutworzeniu wymaganych rezerw na świadczenia pracownicze oraz rezerw związanych z toczącymi się postępowaniami sądowymi, w przypadku których prawdopodobieństwo niekorzystnego dla Spółki rozstrzygnięcia zostało uznane za wysokie. W konsekwencji pierwotnie wyrażona opinia bez zastrzeżeń została zastąpiona opinią z zastrzeżeniem odnoszącym się do wpływu wskazanych kwestii na sytuację majątkową i finansową oraz wynik finansowy Jednostki przedstawione w sprawozdaniu finansowym.”

Reklama

Musimy tu pokusić się o interpretację. Jeśli w pierwszej opinii biegły wydał opinię bez zastrzeżeń, a w poprawionej (czyli tej, którą znamy z KRS) musiał wydać opinię z zastrzeżeniem (przytaczamy go wyżej) – to w pierwszym sprawozdaniu zarządu (tym nieprzyjętym przez Starostę) ujawniona była zarówno strata w kwocie 8.127 tys., jak i pozostałe kwoty, obniżające wynik szpitala: świadczenia pracownicze w wysokości 4.018 tys. zł. oraz rezerwa na toczącą się sprawę sądową w kwocie 800 tys. zł.

Dodajmy te trzy kwoty, wychodzi 12 milionów 935 tysięcy. Tyle – według biegłego – wynosi rzeczywiste zadłużenie Pałuckiego Centrum Zdrowia.

Reklama

Dominik Księski

KOMENTARZ

Na początek parę uwag. Szpital żniński jest dobrym szpitalem, ma dobry personel – zarówno lekarzy, jak i pielęgniarek. Pomógł wielu osobom wyzdrowieć, wielu osobom uratował życie. Zakres jego działalności z roku na rok się zwiększa (patrz artykuł "Dzięki wielomilionowej stracie szpital się rozwija"), co znaczy, że jest potrzebny.

Podzielę się tu usłyszaną niedawno opinią, że mamy w Żninie szczęście, że zlikwidowaliśmy parę lat temu porodówkę, bo w sytuacji spadku urodzin oddziały porodowe w szpitalach generują straty – na przykład na dług szpitala w Mogilnie (29 milionów - w dużej części pochodzi on z lat ubiegłych; jest też wynikiem afery kręgosłupowej) składało się 4,5 miliona straty wygenerowane przez porodówkę (od 1 lipca 2026 jest zamknięta). Okazuje się więc, że to, co kiedyś uznawaliśmy za poważne osłabienie szpitala, tak naprawdę wzmocniło go.

Ale to dygresja. Porodówka w Żninie być powinna i szpital powinien być finansowany w takiej kwocie, aby kobiety ze Żnina mogły rodzić w Żninie. Zgadzam się ze starostą Jaszczukiem, że głównym powodem kłopotów finansowych szpitala jest polityka rządu, dla którego szpitale powiatowe (ostatecznie rząd mieszka w Warszawie i się tam wyleczy) są jakimiś niepotrzebnymi obciążeniami budżetu – podobnie jak poczty w małych miejscowościach, czy małe firmy, które nie wiadomo po co istnieją. Znów muszę zrobić dygresję i przypomnieć pogląd premiera Morawieckiego z czasu wprowadzania Polskiego Ładu (czytaj: Bezładu), że jednoosobowe działalności gospodarcze (zaznaczę: generują 30% PKB) są anachronizmem i powinny zniknąć. Koniec dygresji.

Pora na pokuszenie się o ocenę tego roku 2025. W marcu pisaliśmy, że dług wyniósł 8 milionów, a starosta się wściekł i zwolnił dyrektora. Ja dyrektora Hoppe rozumiem. Jeśli poprzednio był dyrektorem szpitala w Grudziądzu, który miał 465 milionów złotych długu, to 8 milionów – jestem pewien – na nim wrażenia nie robiło. A na staroście, który pochyla się nad każdym tysiącem złotych – każdy dodatkowy milion straty szpitala boli, jakby płacił ze swojego.

Na plus dyrektora Hoppe można zaliczyć to, że szpital miał obsadę lekarzy, pielęgniarek i leczył. Przypomnę – lekarzy i pielęgniarek w przyrodzie brak, stawiają warunki płacowe. Premier Tusk inspirując się leninowskimi ideałami zamierza wprowadzić limit wynagrodzeń dla lekarzy, ale efekt będzie taki sam, jak po rzuconych ongiś przez posłankę Hrynkieiwcz z PiS słowach „Niech jadą!”. Czyli lekarzy będzie w efekcie jeszcze mniej. Czy dyrektor Hoppe – aby utrzymać obsadę – płacił za wysokie pensje lekarzom? Może tak było (nie mamy na ten temat pełnych danych, ale to raczej jest temat nie na wymianę maili z panią prezes, a na rozmowę, a o tę – trudno), może tak nie było.

Prawdziwy minus, jaki otrzyma dyrekcja, będzie nie wtedy, jak szpital będzie miał dodatkowy milion straty, a dopiero wtedy, gdy nie będzie w nim miał kto leczyć.

Na plus dyrektorowi Hoppe można zaliczyć też modernizacje i remonty, które kosztowały (patrz artykuł "Dzięki wielomilionowej stracie szpital się rozwija"). Oczywiście zgadzam się ze starostą, że plan budowy sali konferencyjnej przez dyrektora Hoppe był bez sensu. Ale wiele inwestycji było potrzebnych (choć zaciążyły na budżecie). Rząd stawia wymagania co do sprzętu, modernizacji. Nie zrobisz – zrywamy kontrakt. A więc trzeba było wydawać pieniądze.

Obecna pani prezes przekazała nam, że jej zdaniem znaczący wpływ na tę stratę miał nieefektywny model zarządczy. To więc należy zaliczyć na minus poprzedniego dyrektora. 30 marca tego roku Karol Gapiński pisał, że starosta zawiódł się na dyrektorze Hoppe: „Po pierwsze, dyrektor Hoppe zgłaszał chęci realizowania inwestycji w szpitalu, które nie były tej placówce w ocenie starosty potrzebne, ani też nie było jej na takie wydatki stać. […] Druga rzecz, która ostatecznie spowodowała, że dzisiaj ocena Macieja Hoppe w oczach starosty jest zła, to sytuacja z września ub.r. Tutaj przypomnijmy, że na koniec 2024 r. PCZ miało stratę 2,7 mln zł,. Tę stratę w całości pokrył wtedy powiat poprzez objęcie dodatkowych udziałów w spółce na kwotę 3.000.000 zł. Mimo wyzerowania w ten sposób straty i tak po 9 miesiącach, czyli we wrześniu 2025 r. szpital ponownie miał stratę i to już około 5.000.000 zł. I w takiej właśnie sytuacji dyrektor Maciej Hoppe podpisał podwyżki wynagrodzeń dla całego personelu administracyjnego, w tym dla pionu kierowniczego w wysokości 10%, a to przecież pensje kierowników kosztują najwięcej. Wtedy w oczach starosty Maciej Hoppe stracił najbardziej.” A więc to też niewątpliwie należy zaliczyć dyrektorowi Hoppe na minus.

W marcu starosta wiedział o ośmiu milionach. Jakże więc musiał być zdziwiony, gdy w czerwcu usłyszał: jeszcze pięć doszło. Nie mogę nie odnieść wrażenia, że operacja z poprawianiem bilansu miała na celu ukrycie tych 4,8 mln straty.

Czy pamiętacie państwo naszą krytykę działania audytorów, akceptujących bilanse sporządzane przez panią księgową która przywłaszczyła sobie 7 milionów złotych i w efekcie tego trafiła do więzienia? Bardzo mętne wyjaśnienia wtedy otrzymywaliśmy, dlaczego audytor, którego opinia miała służyć Radzie Nadzorczej do oceny działalności szpitala, nie dostrzegał należności zaksięgowanych na konto nieistniejącego już „Szpitala Powiatowego w likwidacji” (poprzedniej jednostki, z którą zostawiono ongiś stare długi, by lżej miała nowa firma – Pałuckie Centrum Zdrowia – czyli te same budynki i ludzie, ale nowy podmiot gospodarczy). Tym razem audytor dostrzegł szczelinę, w którą wetknięto należności, poświecił w nią latarką i opisał, co widzi.

Co składa się na te niezapłacone „świadczenia pracownicze” w kwocie 4 milionów? Sądzę, że faktury od lekarzy na kontraktach – ostatecznie tak zatrudnionych jest 95 % kadry lekarskiej. 

Czy możemy też pokusić się o ocenę 3 miesięcy i 17 dni pracy nowej pani prezes? Myślę, że tak. Z tego, co nam napisała, wynika, że otrzymane od starosty zadanie: zmniejszyć dług, stara się skutecznie wykonywać. Jeśli rzeczywiście się to uda – a ma na to jeszcze 5 miesięcy i 13 dni – będzie to plus.

Niewątpliwe minusy są dwa. Pierwszy – schowanie prawie 5 milionów zł długu w dziurę. Zrobił go poprzedni prezes, ale sprawozdanie podpisywała już ona. Nie wykluczam, że wykonywała tu polecenie starosty. Drugi minus – to dopuszczenie w szpitalu do atmosfery lęku, niepewności, strachu i stresu, który owocuje zjawiskiem znanym z powieści Michała Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata” – ludzie nagle znikają ze stanowisk.

Zakończę przypomnieniem tego, co napisałem na początku. Szpital żniński jest dobrym szpitalem, ma dobry personel – zarówno lekarzy, jaki o pielęgniarek. Pomógł wielu osobom wyzdrowieć, wielu osobom uratował życie. Błędy rządu w finansowaniu go, błędy powiatu w wyborze prezesów i błędy prezesów w zarządzaniu – nie powinny przesłaniać tego, że to jest dobry szpital. Prawdziwy minus jaki otrzyma dyrekcja będzie dopiero wtedy, gdy nie będzie w nim miał kto leczyć.

Dominik Księski

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/07/2026 07:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości