Reklama

Czas Tadeusza Kaszaka

Pracownicy żnińskiej cukrowni są coraz bardziej nerwowi
     Czas Tadeusza Kaszaka
    - "Pracownicy nie mogą się pogodzić z tym, że pan dyrektor nie przeciwstawiał się nakazom KSC i je realizował" - mówi Marek Wojciechowski.

     Dyrektorowi Tadeuszowi Stolarkowi już mało kto ufa w żnińskiej cukrowni. Pokazało to referendum przeprowadzone przed tygodniem. Pracownicy nadal chcą rozmawiać z Krajową Spółką Cukrową.
     Przed tygodniem informowaliśmy, że dyrektor żnińskiej cukrowni Tadeusz Stolarek został poddany ocenie załogi. Pracownicy żnińskiej cukrowni udzielili dyrektorowi Tadeuszowi Stolarkowi wotum nieufności. Decyzja została przekazana zarządowi Krajowej Spółki Cukrowej.
     Przypomnijmy, że w ubiegły wtorek doszło do splotu wydarzeń, które nasiliły determinację cukrowników. Najpierw nie pozwolono na wywóz spawarek do Kruszwicy, a później Andrzej Majszak, pracownik żnińskiej cukrowni w akcie desperacji wszedł na komin. Te wydarzenia miały niebagatelny wpływ na przeprowadzenie w ubiegłą środę referendum, podczas którego Tadeusz Stolarek otrzymał wotum nieufności.
     Za nieudzieleniem dyrektorowi wotum zaufania było ponad 100 pracowników. Jedynie 8 pracowników poparło dotychczasowe działania Tadeusza Stolarka.
     - "W tym momencie, gdy ważą się losy zakładu, załoga podziękowała panu dyrektorowi za współpracę. Nie można jednak zapomnieć, że Tadeusz Stolarek ma zasługi dla zakładu, którymi wykazał się podczas zawirowań na rynku cukrowym oraz problemów ze sprzedażą cukru. Działalność zakładu zawsze się bilansowała. Załoga oceniła jednak ostatnie działania dyrektora. Pracownicy nie mogą się pogodzić z tym, że pan dyrektor nie przeciwstawiał się tym nakazom KSC i je realizował". - powiedział szef komitetu protestacyjnego Marek Wojciechowski.
     Dyrektor Tadeusz Stolarek przebywa na zwolnieniu chorobowym. Obowiązki dyrektora pełni Tadeusz Kaszak. Zapytany przez nas, dlaczego zdecydował się na objęcie funkcji dyrektora w tak trudnym okresie, powiedział: - "Taką mam wolę i nie wypowiem się dlaczego. Nie był to nacisk ze strony KSC. Jest to moja decyzja".
     Marek Wojciechowski: - "Ktoś musi zakładem kierować. KSC udzieliła pełnomocnictw panu Kaszakowi. Jest to zastępstwo dyrektora Stolarka w trakcie jego absencji chorobowej".
     Szef komitetu protestacyjnego zapewnia, że załoga nie pozwoli, by zakładem kierował dyrektor z zewnątrz, delegowany przez KSC. Jeśli jednak do takich decyzji dojdzie niewykluczone, że dyrektor z zewnątrz będzie kierował zakładem na telefon z Torunia. Załoga nie wpuści do zakładu dyrektora z zewnątrz.
     Tymczasem w zakładzie wciąż prowadzony jest protest. Marek Wojciechowski na co dzień obserwuje sytuację pracowników i stan ich zdrowia psychicznego. Nie ukrywa, że wielu z nich nie wytrzymuje nerwowo. Sam przyznaje, że również jego siły witalne ulegają osłabieniu.
     Na wczoraj zaplanowano kolejne spotkanie przedstawicieli komitetu protestacyjnego z zarządem KSC.
     - "Jeśli będzie przebiegać tak jak poprzednie, to nie widzę szybkiego zakończenia. Oni swoje, a my swoje. My wysuwamy argumenty, by przeprowadzić tegoroczną kampanię, co pozwoli na znalezienie alternatywnych rozwiązań, a oni tego nie widzą. To może doprowadzić do tego, że ludzie zostaną zmuszeni do wzięcia odpraw i zostanie garstka ludzi, z którymi KSC nie będzie musiała nic robić. Pieniędzy z odpraw wystarczy przy dobrym oszczędzaniu na rok, dwa, trzy i co dalej przy takim rynku pracy? To jest tragedia" - ubolewa Marek Wojciechowski.
     Jeśli wczorajsze rozmowy nie przyniosły rezultatu, załoga cukrowni rozważy możliwość rozpoczęcia strajku generalnego.
     Pomoc żnińskim cukrownikom deklaruje zarząd krajowy "Solidarności". Czynione są przymiarki do przeprowadzenia ogólnopolskiej manifestacji. Wcześniej jednak muszą nastąpić proceduralne posunięcia.
     - "Musimy wystąpić z oficjalnym pismem do zarządu oddziału powiatowego "Solidarności", w którym informujemy, że nie zgadzamy się z decyzjami KSC. Jeśli procedura przebiegnie dosyć sprawnie, to sprawa może zostać przyspieszona" - powiedział szef zakładowej "Solidarności" Leszek Kujawa.
     Rzecznik prasowy KSC w Toruniu Łukasz Wróblewski zapytany, czy podczas rozmów (które rozpoczęły się wczoraj po południu) z przedstawicielami cukrowni dojdzie do przełomu, wyjaśnił: - "Trudno powiedzieć. Mamy nadzieję, że do takiego porozumienia w końcu dojdzie. Trudno jednak powiedzieć, czy dojdzie do niego dziś, czy rozmowy będą nadal trwały. Zarząd wyraził gotowość do takiego spotkania i by może przyniesie ono jakieś porozumienie. Nasze stanowisko cały czas ulega modyfikacji i jest dostosowywane do oczekiwań załogi. Zarząd KSC deklaruje chęć rozmów i porozumienia, jednakże manipulowanie niektórymi faktami nie wróży porozumienia".

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 650 (31/2004)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości