Skórki, gmina Rogowo
Droga przesunęła się naturalnie
Do Urzędu Gminy w Rogowie apelowano o wycięcie drzew i krzewów uniemożliwiających rolnikom dojazd na łąki. Wycięte zostały jednak drzewa rosnące na prywatnym gruncie i tędy poprowadzono drogę. Po trzech latach od zdarzenia droga ta jest zagrodzona zaporą, a rolnicy nie mają dojazdu na grunty położone w głębi terenu.
APEL O WYCINKĘ
Samorząd wsi Skórki wraz z sołtysem Piotrem Stefaniakiem wielokrotnie apelował do Urzędu Gminy w Rogowie o przeprowadzenie wycinki drzew, krzewów i zarośli oraz o przycięcie gałęzi drzew na gminnej drodze dojazdowej na łąki. Pierwszy wniosek o wycinkę wieś złożyła w 1996 roku.
Owa droga gminna zarośnięta była na odcinku około 400 m.
TAJEMNICZA WYCINKA
Petycje i prośby w tej sprawie ponawiano aż do maja 1999 roku. Wtedy na miejsce wybrała się delegacja - kierownik sekcji robót publicznych Urzędu Gminy Rogowo Wojciech Czerwiński, radna Józefa Błajet oraz właściciel gruntu sąsiadującego z drogą Mieczysław Kościelniak. Komisja zaakceptowała teren i trasę pod wycinkę. Następnego dnia pracownicy z robót interwencyjnych wycięli zadrzewienie. Przy wycince nie był jednak obecny Piotr Stefaniak, jako osoba wnioskująca o przeprowadzenie tych prac i właściciel terenu biegnącego wzdłuż drogi.
- O wykonaniu robót powiadomiła mnie radna Józefa Błajet w kilka dni po wycince - powiedział Piotr Stefaniak.
ROZCZAROWANIE
Piotr Stefaniak zaskoczony takim przebiegiem sprawy udał się na miejsce wycinki. Tam spotkało go ogromne rozczarowanie, gdyż okazało się, że wycięto zadrzewienie rosnące na jego łące i przez nią poprowadzono drogę gminną, natomiast krzewy i drzewa zarastające faktyczną drogę gminną rosły dalej.
- Nikt z nas, składających wnioski i petycje, nie został poinformowany o wycince, urzędnik wraz z radną i właścicielem sąsiednich gruntów wytyczyli sobie drogę i tam ją usytuowali - mówi poszkodowany.
POWIADOMIŁAM
Radna Józefa Błajet, mieszkanka wsi Skórki, zapewnia nas, że telefonicznie o terminie akceptacji wycinki powiadomiła matkę Piotra Stefaniaka, gdyż był on nieobecny.
- Droga przez lata przesunęła się naturalnie - mówi radna - porastające zadrzewienia i spad terenu spowodowały, iż przejeżdżający tą drogą przesunęli ją na działkę Stefaniaka.
- Piotr Stefaniak - były sołtys wsi - monitował o podcięcie krzewów, nie o uregulowanie granic - mówi Józefa Błajet.
- Wycięcie zadrzewienia rosnącego na skarpie pomiędzy ziemią Kościelniaka a Stefaniaka, gdzie biegnie droga oraz zrównanie tego terenu byłoby bardzo kosztowne. W dodatku brak sędziwych krzewów powodowałby obsuwanie się ziemi z gruntu Kościelniaka położonego o blisko pół metra wyżej na drogę i łąkę Stefaniaka - powiedziała Józefa Błajet.
ZŁAMANIE PRAWA
- Uznając, że wycinka na terenie mojej działki, przekroczenie granicy i zajęcie części mojego gruntu jest ewidentnym złamaniem prawa i naruszeniem własności, zgłosiłem ten fakt do Komisariatu Policji w Rogowie - mówi Piotr Stefaniak. Przybyli na miejsce funkcjonariusze uznali, że nie mają podstaw do wszczęcia postępowania, gdyż kamień polny nie oznacza granicy gruntu.
GEODETA OSĄDZIŁ
- Po kolejnych interwencjach w Urzędzie, które nic w rezultacie nie dały poza obietnicami i po dwukrotnym odrzuceniu prośby o rozgraniczenie terenu postanowiłem, że sprawę granicy rozwiążę na własny koszt. W celu wytyczenia granicy wezwałem geodetę.
Analizy terenu dokonał Jakub Wojciechowski z Biura Geodezyjnego Terenów Rolniczych w Bydgoszczy Oddział Żnin w lutym 2000 roku.
O fakcie ustalania granicy biuro geodezyjne poinformowało również Urząd Gminy, ale nikt na pomiary nie przybył. Geodeta dokonał odtworzenia rozgraniczenia nieruchomości i stwierdził, iż wytyczona droga biegnie przez teren Piotra Stefaniaka, a znajdujące się tam kamienie graniczne najlepiej odzwierciedlają przebieg granicy.
Mając stosowną dokumentację właściciel łąki udał się do Komendy Powiatowej Policji w Żninie. Ponownie na miejsce zdarzenia przybyli funkcjonariusze policji.
- Mimo iż domagałem się, by sprawa przeciwko Józefie Błajet i Mieczysławowi Kościelniakowi za nielegalne wejście na teren prywatny i nakaz wycinki znajdującego się tam zadrzewienia trafiła do sądu, policjant skierował ją do Kolegium ds. Wykroczeń - mówi właściciel łąki. Z uwagi na czas, jaki upłynął od zdarzenia, sprawa uznana została za przedawnioną.
PRÓBA KONTAKTU
Piotr Stefaniak próbował nawiązać kontakt z wójtem Józefem Sosnowskim, który miał interweniować w tej sprawie. Dwukrotnie właściciel gruntu umawiał się na spotkania z wójtem, ale nie doszły one do skutku z uwagi na brak czasu wójta.
Bez wiedzy właściciela terenu Piotra Stefaniaka, który był osobą wnioskującą, ponowne w celu rozpatrzenie sprawy załatwionej niezgodnie z prawem na miejsce wycinki przybyła komisja. Tajemnicza wizyta nie przyniosła jednak żadnych rezultatów.
BYŁA SZANSA
- Gotowy byłem ustąpić, wystarczyło, żeby się przyznali do błędu, a tymczasem spotkałem się z zupełnie inną formą skruchy. W związku z taką sytuacją zadecydowałem, że skieruję sprawę do prokuratora. Niech on osądzi, czy mam prawo domagać się prawa do własnego, prywatnego gruntu.
ZAPORA
- Obecnie wjazd na drogę, a raczej na moją łąkę, zagradza zapora, którą postawiłem i nie ma żadnego dojazdu na łąki położone w głębi terenu - mówi właściciel działki. - Ten kawałek łąki - dodaje Piotr Stefaniak - który wcześniej był używany jako droga, stanowi dla mnie cenny kawałek terenu, gdyż z blisko 2 ha łąki sprzątam siano tylko z 70 arów, na pozostałym terenie stoi woda, ponieważ jest to teren położony poniżej lustra wody Jeziora Tonowskiego.
WÓJT WIEDZIAŁ
Wójt Józef Sosnowski przyznał, iż faktycznie do spotkania nie doszło, ale - w związku z apelacjami Piotra Stefaniaka - wraz z pracownikiem udał się na to miejsce. Zapoznano się tam z przebiegiem granicy na podstawie kamieni granicznych.
- Uznałem, iż koszt przygotowania zadrzewionej skarpy pod drogę będzie dużym obciążeniem dla budżetu gminy - powiedział wójt. - Z drogi tej oprócz Piotra Stefaniaka korzystać będzie jeszcze dwóch rolników i to tylko w celu zwiezienia siana.
SĄSIEDZKA POMOC
Z pomocą w rozwiązaniu tej sprawy przyszedł Mieczysław Kościelniak, którego grunty biegną po drugiej stronie drogi, czyli nad skarpą. Postanowił on udostępnić rolnikom pas ziemi w celu przejazdu na łąki.
Jak zapewnił wójt, wiosną Urząd do Skórek pośle równiarkę i inny potrzebny sprzęt, by złagodzić wjazd z drogi na grunt Kościelniaka, z którego korzystać będą właściciele łąk.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 516 (2/2002)
Inne teksty na ten temat:
Droga się przesunęła, właściciel gruntu nie chce
36 drzew? 3 gałęzie?
Wycięte drzewa nie z tej strony łąki
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze