Gąsawska Orkiestra Dęta Pałuki powstała w lutym 2004 roku. Pomysłodawcą był ówczesny wójt gminy Gąsawa - Zdzisław Kuczma, a realizacją zajęło się dwóch kolegów ze studiów. Zrzesza utalentowanych ludzi, którzy występują w kraju i za granicą, uświetniając uroczystości. Oprócz tego uczestniczą w różnych warsztatach i wycieczkach. - W ten sposób chcemy pokazać orkiestrę z innej strony. To nie tylko pieśni patriotyczne i przemarsz, ale orkiestra potrafi zagrać muzykę filmową, rozrywkową - mówi dyrektor Jacek Superczyński, który wraz z Jackiem Jackowskim, kapelmistrzem, opowiedzieli o działalności gąsawskiej orkiestry.
Angelika Uścińska: - Utworzenie orkiestry czy zespołu nie jest łatwe, ponieważ wiąże się ryzyko, że pomysł może nie wypalić. W jaki sposób narodził się pomysł stworzenia orkiestry w Gąsawie?
Jacek Superczyński: - Poznaliśmy się na studiach na kierunku wychowanie muzyczne w WSP Bydgoszcz. Bardzo dobrze wiedziałem, że kolega Jacek Jackowski od piątej klasy gra w orkiestrze, a potem zaczął ją prowadzić w Strzelnie, dlatego poprosiłem go, aby został kapelmistrzem tutaj w Gąsawie. Zwłaszcza że ówczesny wójt przekazał nam pieniądze z rezerwy budżetowej na zorganizowanie orkiestry. Zależało mi na tym, aby znaleźć odpowiedniego człowieka, który to poprowadzi. Stwierdziłem, że Jacek Jackowski jest w stanie sprostać temu zadaniu. Skontaktowałem się z kolegą i udało się nam dojść do porozumienia. Poza tym chciałem, aby pieniądze przekazane przez gminę zostały dobrze spożytkowane.
Jacek Jackowski: - Jak wynika z obserwacji bardzo łatwo jest zacząć, ale mogą być problemy z kontynuowaniem projektu przez lata. Nam się jakoś udaje, ponieważ orkiestra w Gąsawie trwa przez 17 lat.
J. S.: - Na początku bałem się, że kolega nie podejmie się tego zadania ze względu na dojazd. Może droga ze Strzelna do Gąsawy nie jest długa, ale bardzo pagórkowata i kręta jak przystało na region Pałuki. Na szczęście kolega się zgodził. Gdy zobaczyliśmy, że orkiestra cieszy się zainteresowaniem i kolega ma zbyt wiele obowiązków, postanowiliśmy poprosić o pomoc Piotra Bartczaka ze Strzelna. Jest im o wiele łatwiej pracować.
- Bez odpowiednich narzędzi orkiestra nie byłaby w stanie zachwycić pięknymi utworami. Jakie i w jaki sposób zostały zakupione instrumenty wykorzystywane przez orkiestrę?
J. J.: - Posiadamy wiele instrumentów dętych drewnianych i blaszanych. Wszystkie wykorzystujemy podczas występów.
J. S. - Musieliśmy zakupić te instrumenty. Pierwszy zakup był z pieniędzy przeznaczanych przez ówczesnego wójta. Udało się nam dotrzeć do Wałbrzycha, gdzie w jednej z kopalni likwidowano orkiestrę dętą. Wtedy kupiliśmy część używanych instrumentów. Kolejną część dokupiliśmy w firmie w Poznaniu, która zajmuje się naprawą instrumentów. Na przełomie 2014-2015 napisaliśmy projekt poprzez lokalną grupę działania Pałuki Wspólna Sprawa i dostaliśmy wtedy 50 tys. i kupiliśmy całkowicie nowe instrumenty.
J. J.: - Najdroższy instrument to tuba, która kosztowała ponad 10 tys. Jest ona z średniej półki, ponieważ taka profesjonalna kosztuje ok. 60 tys. Trąbka model szkolny kosztuje 2,5 tys., gdy taka z najwyższej półki to 7-8 tys. Ostatnio kupiliśmy puzon za ok. 5 tys.
J. S.: - Im droższy instrument tym dźwięk jest lepszy. Można to porównać do samochodu. Im droższy, tym lepszy jest komfort jazdy. Dodatkowo na droższym instrumencie łatwiej się gra i jest trwalszy. Bywały osoby, które kupowały prywatnie instrumenty, co powodowało, że więcej osób mogło uczestniczyć w nauce.
![]() |
| Kapelmistrz Jacek Jackowski i dyrektor Jacek Superczyński podjęli się zadania stworzenia orkiestry w Gąsawie fot. Angelika Uścińska |
- Jak już wiadomo muzyka łączy ludzi. Im więcej osób gra, to ten dźwięk jest bogatszy, a do tego taka większa liczba muzyków, elegancko ubranych, robi pozytywne wrażenie na scenie. Ilu członków liczy gąsawska orkiestra?
J. J.: - Sama orkiestra liczy 25 osób. Jest to skład, w którym najstarszy ma ponad 60 lat, a najmłodszy jest z IV klasy. Jednakże mamy jeszcze grupę 17 osób, które dopiero uczą się grać na instrumentach. Nie grają na stałe, ale w okresie świątecznym mają szansę się wykazać. Tyle ile umieją, to zagrają, ale najważniejsze jest to, że pierwsze występy mają już za sobą. I w tym roku niektóre osoby zagrają po raz pierwszy z orkiestrą. Dzięki temu, że orkiestra działa przy szkole, to zawsze mamy dopływ nowych członków. Czasami same wyrażają chęć dołączenia. Należy również podkreślić, że liczba osób jest płynna. Niektóre osoby po kilku próbach niestety nie są już zainteresowane, ale trzeba przyznać, że granie na instrumencie jest bardzo wymagające.
J. S.: - Do tego wielu uczniów woli grać w hokeja na trawie, ponieważ ta adrenalina przychodzi szybciej niż w orkiestrze. Myślę, że osiągnęliśmy sukces w naszej orkiestrze. Ogromne zasługi ma tutaj kolega, ponieważ to on pracuje z dziećmi. Uważam, że jak na taką miejscowość jak Gąsawa, to utrzymanie orkiestry w tak licznym składzie jest wielkim osiągnięciem. Tym bardziej, że odpowiednia liczba członków pozwala na koncertowanie. Czasem ktoś odejdzie, ponieważ rozpoczyna studia, pojawią się sprawy rodzinne. Jednak bywają sytuacje, że po latach wraca.
- Próby są kluczowe, ponieważ udoskonalają umiejętności członków orkiestry. To nie jest łatwe, by zgrać się z kilkoma członkami grupy, zwłaszcza że grają na różnych instrumentach. Jak wyglądają próby w orkiestrze?
J. S.: - Jak to powiedział jeden z moich znajomych, a jest oboistą w Filharmonii Szczecińskiej: jeśli muzyk nie gra na instrumentach dętych jeden dzień, to on usłyszy błędy, ale jak nie gra dwa dni, to już te błędy słyszy publiczność. To tylko pokazuje, że trzeba mieć codziennie kontakt z instrumentem. Nie wszystkie instrumenty są łatwe w nauce. Bywają dzieci, które szybko się uczą, a niektóre potrzebują więcej czasu. Cieszę się, że dzieci otrzymują ogromne wsparcie od rodziców. To oni przywożą swoje dzieci na próby i to kilka razy w tygodniu. Potrafią zachęcić dziecko do grania i zawsze je motywują.
J. J.: - Motywacja odgrywa kluczową rolę, ponieważ najgorsze zawsze są te pierwsze próby. Jeżeli zainteresowanie się utrzyma, to wtedy dziecko zostaje z nami na dłużej. Próby odbywają się w środę, czwartek i w sobotę. Dodatkowo w sobotę jest również nauczanie gry na instrumencie. Przed koncertem jest więcej prób. Orkiestra dęta powinna grać w marszu. Umiemy grać hymn, Rotę, ponieważ bierzemy udział w uroczystościach patriotycznych.
![]() |
| Nauka gry na instrumentach zawsze przebiega w miłej atmosferze fot. Angelika Uścińska |
- Skoro umiejętności grania na instrumencie są już na wysokim poziomie poprzez intensywne próby, to można pochwalić się nimi przed publicznością. Jak i gdzie orkiestra koncertuje?
J.S.: - Co roku staramy się zagrać koncert w karnawale, który zawsze ma jakąś tematykę np. kiedyś zagrały cztery orkiestry dęte. Zaprosiliśmy również chóry. Występowaliśmy razem i oddzielnie. Na jednym z koncertów pojawiła się Agnieszka Twardowska, która z nami zaśpiewała. Wiele instytucji w gminie liczy na nasze występy podczas ważnych uroczystości, jak na przykład święta strażackie, kościelne, dożynki. Orkiestra jest potrzebna, aby przemarszerować, a potem wystąpić z artystycznym repertuarem. W ten sposób dziękujemy gminie za środki na utrzymanie orkiestry.
J. J.: - Bardzo często zapraszają nas na różne uroczystości. W tym roku byliśmy na X Festiwalu Kultury Mazurskiej w Sorkwitach. To był nasz trzeci wyjazd do krainy jezior. Wystąpiliśmy tam jako goście. Mieliśmy niezwykłą okazję grać na statku pływając po jeziorach, co wzbudziło ogromne zainteresowanie. Udało się nam pojechać na Litwę w 2016 roku. Byliśmy akurat na uroczystości 11 Listopada, która odbyła się na cmentarzu na Rossie. Tam odbywają się ważne uroczystości. I po raz pierwszy zdarzyło się, że grała tam orkiestra. Do tej pory puszczali tam pieśni z płyt.
J. S.: - Mieliśmy zaszczyt i okazję uświetnić tę bardzo ważną uroczystość. Dodam, że graliśmy w bardzo niesprzyjającej temperaturze, ponieważ dominowała tam zimowa aura. Dzięki temu, że pojechaliśmy na Litwę to młodzież miała okazję spotkać się z ambasadorem Polski, zostaliśmy zaproszeni na akademię. Zwiedziliśmy Wilno, a także okolice. Zagraliśmy również w Pałacu Balińskich w Jaszunach. W trakcie naszych wyjazdów grywamy na niedzielnych mszach. Od kilku lat jesteśmy zapraszani przez Marszałka Województwa na Paradę Sił Dętych Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Co roku jest wybierane inne miasto naszego województwa w którym odbywaja się koncerty. W tym roku 10 orkiestr wychodziło z różnych części Torunia, schodząc się w jednym miejscu, aby zagrać wspólny koncert. Dodatkowo wraz z mogileńską orkiestrą uświetnialiśmy muzyką dożynki wojewódzkie. Uczestniczyliśmy dwa razy w Festiwalu Orkiestr Dętych w Puławach. Towarzyszyła nam orkiestra z Mogilna. Grywaliśmy w okolicznych miejscowościach.
J. J.: - Wtedy mieliśmy nawet dwa koncerty dziennie. Zawsze mieliśmy pełną widownię ze względu na to, że były to miejsca cieszące się zainteresowaniem wśród turystów. Orkiestra umilała im czas.
- Bycie częścią orkiestry wiążę się z wieloma obowiązkami. Orkiestra występuje na ważnych uroczystościach, podczas których jest wymagana elegancka postawa. Jednak koncertowanie to nie tylko same występy. Jakie ciekawe sytuacje spotykają członków orkiestry?
J. S.: - Co roku staramy się organizować warsztaty w szkole. Wszyscy uczestnicy zostają na noc i oprócz grania, jest również wiele zabawy. Dzięki znajomościom możemy organizować różne wycieczki czy biwaki. Udało się nam pojechać do Fortu IV w Toruniu, gdzie w ciekawych warunkach wojskowych nocowaliśmy. Kiedyś byliśmy w Sierpcu, w którym zwiedzaliśmy Muzeum Wsi Mazowieckiej. Dla członków orkiestry jest to taka nagroda za ich trud włożony w zaangażowanie się w próby, koncertowanie. Na wszystkich uroczystościach muszą stać do końca czy to w słońcu, czy to w mrozie. Czasami jest tak, że zagrają hymn, a potem czekają kilka godzin aż oficjalna część uroczystości się skończy, by potem zagrać krótki koncert lub np. Rotę. Jest to ogromny wysiłek. Staramy się na warsztaty zapraszać różnych muzyków, żeby zintensyfikować próby. W Borach Tucholskich mieliśmy okazję spać pod namiotami wojskowymi. Gdy Straż Pożarna w Wenecji miała swoje święto, to z kościoła z Dolnej Wenecji muzycy jechali kolejką i też tam grali.
![]() |
| Gąsawska Orkiestra Dęta może pochwalić się wieloma osiągnięciami fot. Angelika Uścińska |
- Orkiestra została utworzona w małej gminie, jednak przez cały czas ludzie chętnie w niej grają. Często koncertuje, a dzięki temu pojawiają się miłe przygody. Jednak, jakie osiągnięcie uważają panowie za najważniejsze i dlaczego?
J. J.: - Do wydania płyty przyczyniła się pandemia. Koncerty były zawieszone, a chcieliśmy coś zrobić.
J. S.: - Wiele orkiestr czy zespołów w tym czasie nagrywało, krótkie filmy, które umieszczali w internecie. My również nagralismy kolędę i świąteczny utwór. To stało się motywacją do nagrania płyty, skoro i tak koncerty były odwoływane. Uważam, że najtrudniejszą rzeczą było przygotowanie repertuaru oraz muzyków, aby pięknie wyszło.
J. J. - Repertuar obejmuje różne utwory. “Londonderry Air” graliśmy na początku naszej działalności. "Just a gigolo” był przez nas grywany przez długi czas, a jest on bardzo wdzięczny. Jeden z naszych ulubionych. Chcieliśmy, aby był również polski utwór, więc wybraliśmy “Róża czerwono i biało kwitnie bez” z filmu “Jak rozpętałem II wojnę światową”. Nagraliśmy utwór z bajki “Odlot”, który moim zdaniem, jest bardzo przyjemny.
J. S. - Orkiestra nagrywała materiał muzyczny w jeden dzień, co uważam za ogromny wysiłek. Gdy człowiek jest zmęczony, to ten dźwięk też nie jest czysty. Jednak na płytę trzeba nagrać każdą nutę idealnie. Wszyscy stanęli na wysokości zadania i się udało. Uważamy, że ten projekt jest jednym z naszych najlepszych. Jesteśmy zadowoleni z okładki. Bardzo ładnie nagrał nas kolega, który ma w tym zakresie duże doświadczenie. Nagrywaliśmy w Miejskim Domu Kultury w Barcinie, ponieważ jest tam najlepsza sala przygotowana akustycznie w okolicy.
- Poprzez pandemię niektóre plany ulegają zmianom albo w ogóle nie można ich realizować. Miejmy nadzieję, że przyszły rok będzie o wiele lepszy. Jakie cele chcieliby panowie zrealizować w przyszłym roku?
J. S.: - Plany na przyszłość bardzo często rodzą się nieraz z sytuacji jak to było w przypadku nagrania płyty.
J. J.: - Przygotowujemy się do koncertu muzyki filmowej na przełomie stycznia i lutego. Mam nadzieję, że uda się nam go przygotować. Na pewno będziemy chcieli zorganizować warsztaty, ale jeszcze konkretnych plnów nie mamy.
J. S.: - To prawda, że trwają przygotowania do koncertu, ale nie nagłaśniamy tematu, ponieważ nie wiemy jak będzie wyglądał nowy rok.
- Dziękuję za rozmowę.
Angelika Uścińska, 20 XII 2021
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze