Reklama

Gołąbki na walnym

Natura i ekologia w Cerekwicy
     Gołąbki na walnym
     Barbara Pachniewska z Cerekwicy dziwi się, dlaczego problemem są gołębie, a nie dostrzega się dzikiego wysypiska znajdującego się w pobliżu działek. O tym, jak sprawa zostanie rozwiązana, zadecydują mieszkańcy na walnym zebraniu.

Barbara Pachniewska pokazuje dzikie wysypisko
         fot. Arkadiusz Majszak

    Tegoroczna zima była bardzo sroga. Dała się we znaki nie tylko ludziom. Jej skutki odczuły również zwierzęta. Myśliwi i leśnicy dokarmiali głodną zwierzynę w lasach. Nie brakowało również ludzi, którzy z dobrego serca okazywali pomoc zmarzniętym i wygłodniałym zwierzętom. Barbara Pachniewska z Cerekwicy opowiada, że zimą zauważyła pod blokiem zamarzniętego gołębia. Okazało się, że gołębi jest znacznie więcej. Pod śniegiem trudno było znaleźć ptakom pokarm. Kobieta postanowiła więc karmić gołębie.
    - Masa tych gołębi miała obrączki. To piękne gołębie hodowlane. Dokarmiałam je za własne pieniądze. Pani sołtys też mi przyniosła zimą pokarm do dokarmiania. Mieszkam tu od 30 lat i gołębie zawsze tu były i nikomu nie przeszkadzały. A teraz prezes Spółdzielni Mieszkaniowej kazał te gołębie zrzucać z dachu. Zimą było tu około 80 gołębi. Po tym, jak zawaliła się hala w Katowicach, kiedy zginęło wielu właścicieli, to te gołębie straciły orientację i zaczęły tutaj przylatywać - mówi Barbara Pachniewska, zootechnik z zawodu.
    Teraz gołębi nie trzeba już dokarmiać. Pożywienie znajdują same. Gromadzą się na dachach bloków. W rynnach tworzą gniazda. Łączą się w pary i rozmnażają. Nasza rozmówczyni dziwi się, że część mieszkańców jest za tym, by gołębi się pozbyć. Z wieloma rozmawiała na ten temat i nie może zrozumieć, jak mogą komuś przeszkadzać ptaki, które są przecież częścią przyrody. Barbara Pachniewska opowiada, że jedna z mieszkanek Cerekwicy mówiła pracownikom spółdzielni, by zrzucali jaja z dachu. Dzieci mówiły z kolei, że widziały gołębie z flakami na wierzchu. Jednemu z mieszkańców Barbara Pachniewska tłumaczyła, że gołębie to symbol pokoju, że Papież Jan Paweł II często widywany był w towarzystwie tych ptaków oraz, że to symbol Ducha Świętego. Mężczyzna ów miał rzec, że nie wie, w którym gołębiu znajduje się Duch Święty.
    - Jeszcze innym przeszkadza gruchanie. Po co niszczyć te gniazda? Czy te gołębie tyle strat zrobiły? Prezes spółdzielni mówi, że te gołębie mu przeszkadzają. Twierdzi, że niszczą dach, więc trzeba się ich pozbyć. Jest tutaj jeszcze gniazdo słowika. Wczesnym rankiem pięknie śpiewa. Żeby tylko komuś nie przyszło do głowy, żeby drzewo, na którym ma gniazdo, ściąć - mówi Barbara Pachniewska. I dziwi się, dlaczego problemem są niewielkie ptaki, a nikomu nie przeszkadza dzikie wysypisko śmieci w pobliżu działek. Wyrzucane są tam gałęzie, szkło, folie, szmaty i inne. Według Barbary Pachniewskiej, nikogo to nie interesuje i nikt tego nie porządkuje. Kiedyś sama sprzątała ten teren. Wtedy nie było jeszcze tak wielu śmieci. Teraz, kiedy hałda się znacznie powiększyła, kobieta nie jest w stanie już tego posprzątać.
    Marian Napierała, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Kłos w Cerekwicy wyjaśnia, że mieszkańcy zgłaszają, iż gołębie są uciążliwe. Podkreśla, że kiedy było ich od 20 do 30 nie stanowiły większego problemu, ale kiedy jest ich ponad 100, to problem się pojawił. Dlaczego?

Gołębie zadomowiły się na dachach bloków w Cerekwicy. Nie wszystkim się to podoba.
         fot. Arkadiusz Majszak

    - Te gołębie na rynnach spustowych robią sobie gniazda. One są pełne odchodów i woda deszczowa się zatrzymuje. To naprawdę jest problem. Jak pracownicy wchodzą na dach, żeby to wyczyścić, to uszkadzają papę. Woda, która zatrzymuje się w rynnach, przelewa się przez ścianę do mieszkań, przez co robi się później wilgoć i grzyb. W tym roku już dwa razy musieliśmy udrażniać rynny, bo się zapychają - mówi prezes. I zapewnia, że pracownicy spółdzielni nie zabijają gołębi. Jego zdaniem, ptaki wchodzą do wywietrzników i rynien i umierają. Zaznacza też, że ludzie skarżą się, że ptaki zanieczyszczają okna swoimi odchodami.
    Marian Napierała zwraca uwagę, że teren, na którym powstało dzikie wysypisko odpadów, nie jest własnością spółdzielni. Podkreśla, że znajduje się ono na terenie prywatnych działek.
    - Trudno uczyć ludzi dyscypliny. To zależy tylko od kultury ludzi. Ludzie powinni robić kompostowniki na działkach, a nie wyrzucać gałęzi poza działkę. Ja nie będę sobie kosztów robić, żeby to wywozić - podkreśla Marian Napierała.
    Prezes spółdzielni nie chce brać na własne barki odpowiedzialności za rozwiązanie problemu gołębi. Dlatego sprawa będzie omawiana na walnym zwyczajnym zgromadzeniu członków spółdzielni 5 maja.
    - Niech ludzie się wypowiedzą, jak to widzą. My sami nie chcemy decyzji podejmować. Trzeba na zebraniu znaleźć jakieś wspólne rozwiązanie problemu - zapowiada prezes.

Reklama

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 950 (17/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości