Reklama

Jedna trzecia mieszkań spółdzielczych jest zadłużonych

Lucyna Sztanga proponuje, żeby kosztami strat na zużyciu wody obciążać tych mieszkańców, którzy notorycznie uchylają się od wpuszczania do swoich lokali pracowników dokonujących odczytów fot. Karol Gapiński

Żnin, SM, zebranie walne, spółdzielnia
    Jedna trzecia mieszkań spółdzielczych jest zadłużonych
     Problem czynszu: zalegają za czynsz najbardziej ci, których stać na opłaty. Według administracji, wielu lokatorów nieuczciwych wobec pozostałych członków spółdzielni traktuje ją jako najlepszy bank. Problem wody: - Jak widzicie państwo u kogoś w mieszkaniu wodę stojącą w wannie, a nikt do kąpieli się nie szykuje, to znaczy, że najprawdopodobniej tam spuszczają powoli wodę z kranu. Problem drzew... przecieków... cofek...

     Jak wynika ze sprawozdania bilansowego Spółdzielni Mieszkaniowej w Żninie za 2014 r., nadal największym problemem dla zarządu są zadłużenia czynszowe lokatorów. Otóż w 2014 r. spółdzielnia dysponowała 1.436 mieszkaniami, a zadłużenie ogółem wyniosło na koniec roku 883.724 zł, co oznacza średnio na jedno mieszkanie 615 zł. Szkopuł w tym, że tę średnią znacznie podwyższają notorycznie niepłacący - powyżej 3 miesięcy.
    Okazuje się też, że największe zadłużenie średnio generują najmniejsze zasoby mieszkaniowe. W Rogowie jest 18 mieszkań żnińskiej spółdzielni, a średnio każde z nich jest zadłużone na kwotę 2.274 zł. Z kolei w Biskupinie mieszkań jest 12, a każde z nich zadłużone jest wobec spółdzielni średnio na kwotę 3.175 zł. W Żninie mieszkań spółdzielczych jest 1.361 i średnie zadłużenie na lokal z tytułu czynszów wynosi tutaj 574 zł. Najmniejsze zaległości mają spółdzielcy w Gąsawie, bo średnio 534 zł na mieszkanie.
    Na pierwszej części zebrania w ostatni poniedziałek pojawili się mieszkańcy wszystkich bloków spółdzielczych na ul. Browarowej oraz bloku na ul. Aliantów 14 w Żninie. Przybyło 25 z 266 członków i jednogłośnie udzielili oni absolutorium zarządowi za działalność w minionym roku. Głosowano nad absolutorium dla każdego członka zarządu z osobna: Kazimierza Jańczaka jako prezesa, Zdzisława Golińskiego jako wiceprezesa i Ireneusza Starczewskiego jako członka.
    Lucyna Sztanga, członkini spółdzielni mieszkająca w bloku na ul. Browarowej nr 1, zwróciła uwagę na fakt, iż zalegają za czynsz najbardziej ci, których stać na opłaty, bo mają oni dochody. Zarząd zgodził się z tą tezą. Według administracji, wielu lokatorów nieuczciwych wobec pozostałych członków spółdzielni traktuje ją jako najlepszy bank. - Tylko od początku bieżącego roku do końca kwietnia, bo te wyniki już mamy, zadłużenie wzrosło o 79.978,11 zł. A finanse w spółdzielni, to jak budżet rodzinny. Jeżeli są w nim środki, to są możliwości kupna w nim czegoś dla siebie, czegoś dla domu. Jedna z członkiń naszej spółdzielni na pytanie czemu ma zadłużenie, odpowiedziała nam: „Bo spółdzielnia jest najlepszym dla mnie bankiem. Pobrałam kredyt i teraz muszę go spłacać, a w każdym banku naliczą mi większe odsetki, niż w spółdzielni. Najpierw więc spłacam kredyt, część idzie na życie, część na bieżący kredyt. Za czym mnie wyrzucicie za zaległości, trochę czasu upłynie. A póki co mam dach nad głową, ciepło w zimie i wodę, więc wszystko, czego potrzebuję”. Niestety, takie podejście nie jest jednostkowe, bo na wszystkie 1.436 mieszkań, którymi administrujemy, 564 jest zadłużonych na kwotę 883.724 zł. Zapewniam jednak, że przekonanie notorycznych dłużników o tym, iż nic im spółdzielnia nie zrobi, jest błędne. Prędzej czy później dług zostanie ściągnięty, a skutki będą bardziej opłakane - tłumaczył prezes.
    Lucyna Sztanga zauważyła również, że drugim, największym problemem są różnice w rozliczeniach za wodę. Sumy odczytów z liczników indywidualnych nie bilansują się z odczytami z liczników głównych na blokach. Według Lucyny Sztangi, jeśli lokator nie wpuszcza od miesięcy pracowników spółdzielni do mieszkania, by dokonali odczytu liczników, to znaczy, że może mieć zerwane plomby i wtedy należałoby obciążyć stratami za wodę właśnie takich lokatorów. W rozmowie z nami kierownik spółdzielni Zdzisław Goliński przyznał, że byłoby to jakimś rozwiązaniem. - Najpierw jednak musiałbym zapoznać się z opinią radcy prawnego, czy tak można zrobić. No i potrzebny byłby odpowiedni zapis w regulaminie spółdzielni - tłumaczy Zdzisław Goliński.
    Spółdzielcom kierownik przedstawił też pomysł, o którym już pisaliśmy wiosną, gdy do mieszkańców osiedla trafiły rachunki z niedopłatami za wodę w 2014 r. Ten pomysł to zakup liczników elektronicznych. Zdzisław Goliński poinformował członków spółdzielni z ul. Browarowej i Aliantów 14 przybyłych na zebranie, że można wziąć w dzierżawę takie liczniki. Jest firma, która usługę wykona, a mieszkańców obowiązywałaby opłata stała 3,60 zł. Po 5 latach liczniki są wymieniane, a opłata nadal obowiązuje. Owe liczniki mają pozwolić zredukować różnice w odczytach, co będzie skutkowało mniejszymi niedopłatami lub tych dopłat nie będzie wcale. Biorąc pod uwagę konieczność założenia 2 liczników w mieszkaniu, opłata stała wynosiłaby 7,20 zł na miesiąc, co w skali roku oznacza niecałe 80 zł. Przypomnijmy, że za ub.r. dopłaty za wodę wynosiły w różnych blokach od 18 groszy do aż 101 zł, ale od osoby, a nie mieszkania. Prowadzący zebranie Leon Czernicki zauważył, że decyzja o zakupie liczników elektronicznych będzie mogła mieć sens, jeśli zgodzą się na to wszyscy lokatorzy, a nie tylko część. Andrzej Sandecki z kolei zasugerował, że może gdyby któryś z bloków się zgodził, to można by go opomiarować licznikami elektronicznymi na czas próby, aby zbadać, czy rzeczywiście to się opłaca w dłuższej perspektywie. - Może być tak, że to jest jakiś kolejny news z Chin te liczniki, a w rzeczywistości w ogóle się nie opłaca - ostrzegał Andrzej Sandecki.
    Członkowie chcieli też wiedzieć, dlaczego spółdzielnia nie reaguje, gdy w którymś z mieszkań nagle gwałtownie spada zużycie wody w porównaniu ze średnią zużycia w poprzednich miesiącach i latach. Zdaniem spółdzielców, to sygnał, że może dochodzić do manipulowania licznikiem i prób korzystania z wody z pominięciem liczników. Zdzisław Goliński tłumaczył, że faktycznie w ten sposób przez noc metodą kropelkowania można zapełnić wannę czystą wodą, a licznik niczego nie wykaże. - Jak widzicie państwo u kogoś w mieszkaniu wodę stojącą w wannie, a nikt do kąpieli się nie szykuje, to znaczy, że najprawdopodobniej tam spuszczają powoli wodę z kranu. Poza tym, jak my zwracamy uwagę, że nagle rachunki za wodę spadły, a przecież człowiek musi tej wody zużyć tyle, ile trzeba, aby chodzić czystym i upranym, to są tłumaczenia typu: „a bo dzieci kąpią się u babci, a mąż prysznic w pracy bierze”. My oczywiście domyślamy się, że coś jest nie tak, ale nic zrobić nie możemy, bo nie udowodnimy - mówił Zdzisław Goliński.
    Pojawiły się również wnioski w sprawie wycinki drzew przy Browarowej 1. Lucyna Sztanga prosiła, by członkowie zarządu spółdzielni, którzy są jednocześnie radnymi Żnina, wpłynęli w ratuszu na wydanie zgody na wycinkę, bo tej w tym roku nie było. Marian Kaczmarek z kolei, oprócz kwestii drzew, podniósł też sprawę jednego z mieszkań w jego bloku. Znajduje się ono na wyższej kondygnacji i regularnie występują stamtąd przecieki wody. Zdzisław Goliński tłumaczył, że przyczyną jest odłączony odpływ wody do pionu kanalizacyjnego. Usterkę można by wyeliminować, ale właściciel mieszkania nie zgadza się wpuścić pracowników spółdzielni do środka. - Owszem, wpuściłby, ale pod warunkiem, że po naprawieniu odpływu wymienimy mu wszystkie płytki w łazience. Oczywiście nie ma o tym mowy, nie jesteśmy firmą remontową, tylko spółdzielnią - powiedział Zdzisław Goliński.
    Kazimierz Podgórski z Aliantów 14 zwracał uwagę na fakt, że co sobotę w bloku są problemy z kanalizacją. Zamiast spływać, ścieki cofają się w rurach. Kazimierz Podgórski zwrócił uwagę, że wciąż w związku z tym muszą interweniować pracownicy spółdzielni. - Tak, ale to niekoniecznie jest wina sąsiednich bloków na Aliantów 10 i 12, które tworzą wspólnoty. Kanalizacja w tych trzech blokach jest podłączona do wspólnego kolektora. Tzw. „cofka” występuje, bo niestety właśnie lokatorom bloku na Aliantów 14 zdarza się wyrzucać do toalet jakieś stare szmaty i inne śmieci. Nawet znajdowaliśmy po takich interwencjach napełnione brudem worki z odkurzaczy, wrzucone do toalety. Jeśli tak się zdarza, to nie można się dziwić, że później są problemy - mówił wiceprezes żnińskiej spółdzielni.
    Ostatnia część zebrania odbędzie się dzisiaj. Po niej zostaną zsumowane wyniki wszystkich głosowań, a komisja wnioskowa przygotuje protokół dla zarządu ze wszystkimi wnioskami do realizacji, które wpłyną od członków spółdzielni.

     Film w zakładce Filmy

Reklama

Karol Gapiński
Pałuki nr 1219 (25/2015)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości