Dorota Schrammek fot. Magdalena Kruszka
Łabiszyn, Biblioteka Publiczna, Dorota Schrammek, spotkanie
Jedyna pisarka w Pobierowie
3 lutego w Bibliotece Publicznej Miasta i Gminy Łabiszyn odbyło się spotkanie autorskie z Dorotą Schrammek, autorką powieści obyczajowych oraz opowiadań i reportaży w pismach kobiecych.
Dorota Schrammek od lat publikuje opowiadania i reportaże w pismach kobiecych. Wiele lat mieszkała w Pobierowie nad Bałtykiem i to właśnie tam umiejscowione są jej powieści. Obecnie mieszka w Niemczech wraz z mężem i trojgiem dzieci i podkreśla, że do Pobierowa chciałaby w przyszłości wrócić.
Autorka opowiadała o tym, jak to się stało, że zaczęła pisać książki. Przyznała, że jej marzeniem z dzieciństwa było to, aby zostać pisarką, jednak w ciągu lat, kiedy założyła rodzinę, to marzenie bledło. W końcu karierę pisarską przepowiedział jej tarocista, kiedy miała 33 lata.
- Tarocista przepowiedział mi, że będę miała trzecie dziecko i z tego się śmiałam najbardziej - wspominała Dorota Schrammek. - Przepowiedział, że będę żyła z mężem na odległość, ale się nie rozstaniemy i rzeczywiście niedługo później mąż dostał propozycję realizowania kontraktu z dala od domu. To trwało dziewięć miesięcy, czyli całą moją ciążę. Trzecia przepowiednia mówiła o tym, że napiszę książkę.
Faktycznie, krótko potem powstała jej pierwsza książka Stojąc pod tęczą. Następną powieścią są Horyzonty uczuć wydane w ubiegłym roku, a opowiadające sceny obyczajowe z życia mieszkańców Pobierowa. Autorka przyznała, że konstruując postaci bohaterów, wzorowała się na rzeczywistych postaciach ze swojego otoczenia, co czasem skutkowało nieprzyjemnościami. Niemniej jednak jej kolejna książka, która ukaże się już 3 marca także dotyczy Pobierowa. Z kolei na przełomie czerwca i lipca ma zostać wydana trzecia część opowieści o mieszkańcach tej miejscowości.
Dorota Schrammek opowiadała o powodach, dla których postanowiła opuścić Pobierowo i przenieść się z rodziną do Niemiec. Wspomniała, że funkcjonuje tam katolicka szkoła, której dyrektorka dostała naganę za to, że zorganizowała akcję topienia marzanny, co zostało uznane za zwyczaj pogański. Opowiadała, że dzieci mają tam piątkowe sprawdzanie kanapek, a podczas finału WOŚP szkoła nie wzięła udziału w przedsięwzięciu zbiórki pieniędzy.
- Męczyła mnie ta zaściankowość, nie chciałam tego dla swoich dzieci - przyznała Dorota Schrammek. - Przeniosłam się do niemieckiego miasteczka nieopodal zoo. Mieszkamy tam od ośmiu lat. Jak najmłodsze dziecko chwyci język niemiecki, to chcielibyśmy wrócić do Pobierowa, choć nie wiem, czy Pobierowo będzie nas jeszcze chciało. W końcu nie ma innej pisarki.
Autorka zachęcała przybyłe na spotkanie z nią panie, żeby szukały wydawnictwa, jeśli same coś piszą i chowają swoją twórczość do szuflad. Podkreślała, że najważniejsze jest stworzenie takiej opowieści, od której czytelnik nie będzie mógł się oderwać. Przyznała, że ona sama żyje historią, którą akurat pisze.
- Jak siadam do obiadu, to zastanawiam się, czy moi bohaterowie jedliby teraz obiad, a jeśli tak, to co? - mówiła Dorota Schrammek, a zapytana o to, czy zamierza umiejscowić którąś ze swoich kolejnych powieści gdzie indziej niż w Pobierowie, chociażby w Łabiszynie przyznała: - Pobierowo to rozleniwiająca miejscowość i historie są lżejsze, a w Łabiszynie można by fajny romans stworzyć.
3 marca ukaże się jej kolejna powieść dotycząca Pobierowa, która nosić będzie tytuł Na brzegu życia.
Więcej zdjęć w naszej galerii.
Bartosz Woźniak, 10 II 2016
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze