U-Rodzinki Stowarzyszenia My
Jesienny Jarmark Sztuki
W niedzielę na podwórzu i strychu redakcji Pałuk działo się dużo. Na drugich U-Rodzinkach Stowarzyszenia My nie zabrakło sztuk wszelakich - była muzyka na żywo, prezentacje twórczości plastycznej, występ teatralny i wiele innych atrakcji. Szkoda tylko, że na imprezę, mimo pięknej pogody, przyszło niezbyt wielu mieszkańców Żnina.
Etiuda teatralna "Uwalnianie formy" w wykonaniu Teatru PrOOFincjonalnego ze Żnina Choć geneza Stowarzyszenia My Ruch Społeczny wiąże się z obroną Szkoły Podstawowej nr 3 przed zakusami poprzedniego włodarza gminy, który zamierzał trójkę zlikwidować, członkowie stowarzyszenia z Wojtkiem Lisieckim na czele całą swoją energię skierowali przede wszystkim na działalność kulturalną, promocję rodzimych młodych talentów i ożywienie miasta. A ponieważ Wojtkowi Lisieckiemu i reszcie nie brakuje pomysłów, jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się nowe inicjatywy kulturalne, takie jak Przegląd Miniatur Teatralnych Coś, Żnińskie Wieczory Literackie i Muzyczne, U-rodzinki, które zdążyły już na stałe wpisać się w kalendarz imprez w grodzie Śniadeckich.
Pokaz tańca breakdance wzbudził zainteresowanie zwłaszcza dzieci Niedzielne drugie U-Rodzinki Stowarzyszenia My, czyli Jesienny Jarmark Sztuki, który odbywał się na w siedzibie Stowarzyszenia mieszczącej się na strychu naszej redakcji, a także na redakcyjnym podwórzu i przyległym do niego boisku SP 1, miał szeroką formułę, obejmującą przeróżne dziedziny sztuki, tak żeby każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Organizatorzy imprezy mieszkańcom Żnina zaproponowali koncerty wykonawców reprezentujących różne rodzaje muzyki, od hip hopu, przez rock, reggae, na łagodnych, poetyckich klimatach kończąc. Była też prezentacja prac plastycznych pałuckich artystów, pokazy tańca breakdance, tworzenia graffiti; etiuda teatralna oraz podczas happeningu szczególnie atrakcyjne dla najmłodszych przejażdżki konne, rikszą i meleksem.
Jesienny Jarmark Sztuki w samo południe rozpoczął Hejnał na Wulkanie; w roli trębacza wystąpił redaktor naczelny Pałuk Dominik Księski. Później na scenie pod gołym niebem w koncercie Muzyka Młodej Generacji zagrały zespoły rockowe Under Construction z Barcina i Niuzz ze Żnina, grający reggae Sierżant Baker, wystąpił także reprezentujący hip hop raper Sali i Alina oraz zaproszony przez Piotra Malaka - Maliego DJ Sfuj Człowiek, który przyjechał z Wągrowca wraz z grafficiarzami Rudim i Kasto. Twórcy graffiti tym razem musieli się ograniczyć do malowania na płytach pilśniowych. W rytm hip-hopowej muzyki odbył się też pokaz tańca breakdance w wykonaniu chłopaków ze Żnina i Wągrowca.
Równolegle z występami muzycznymi, podczas happeningu obejrzeć było można prace plastyczne Kazimierza Kubiaka, Joanny Domagalskiej, Zbyszka i Mikołaja Piwońskich, Andrzeja Łuczaka oraz Cezarego Kużdowicza, który z tysięcy drewnianych patyczków tworzy intarsje mozaikowe.
Wszyscy chętni do spróbowania swoich sił w malarstwie pod okiem Andrzeja Łuczaka tworzyli litochrom. Dla najmłodszych uczestników niewątpliwą atrakcją były przejażdżki na koniach pochodzących z rancza Jacka Sytka, jazda meleksem czy prowadzoną przez Zenona Ińskiego rikszą. Podczas imprezy na podwórzu Pałuk można było także podziwiać złotą warszawę państwa Chmielewskich, a także posilić się kiełbaską serwowaną przez Piotra Musielskiego - właściciela Caffe Pałuki.
Tak jak obiecał Wojtkowi Lisieckiemu, na imprezie pojawił się (nieoficjalnie) Marek Piekarczyk - lider legendarnej formacji TSA, która dzień wcześniej dała rewelacyjny koncert w GOK w Damasławku. Wokalistę szczególnie zainteresowała starodawna metoda warzenia piwa, prezentowana przez ubranych w stroje nawiązujące do odzienia naszych słowiańskich przodków, byłych pracowników żnińskiego Browaru Leszek Mariana Kawkę i Sylwestra Grabowskiego.
Wykonawcy poezji Jacka Kaczmarskiego, od lewej: Mikołaj Meller, Sławek Werwiński i Natalia Błaszczyk Druga odsłona U-Rodzinek miała miejsce w artystycznej siedzibie Stowarzyszenia My nazwanej Blisko nieba mieszczącej się na poddaszu redakcji Pałuk. Spotkanie w artystycznej scenerii starego strychu, o którym to miejscu przybyli tu (zwłaszcza po raz pierwszy) mówili: ma swój niepowtarzalny klimat, zaczęło się od mocnego akcentu - pełnej dramatycznego napięcia etiudy Uwalnianie Formy w wykonaniu Teatru PrOOfincjonalnego ze Żnina. W etiudzie wystąpiły: Monika Kończal, Marysia Słomkowska oraz Zuzanna i Marianna Lisieckie. Przedstawiona etiuda, jak wyjaśnił jej reżyser Jacek Małachowski, była artystycznym komentarzem do zaprezentowanej na strychu twórczości Edwarda Maciejewskiego z Gąsawy. - Ta moja twórczość jest zbliżona do tego, co dziewczyny tu przed chwilą pokazały, te prace są tajemnicze, niedokończone; nie są to prace spokojne, ale w pewien sposób dynamiczne,
pełne ekspresji - mówił o swoich rzeźbach, płaskorzeźbach i obrazach Edward Maciejewski.
Oprócz prac gąsawskiego artysty na strychu wystawione zostały fotografie autorstwa Andrzeja Żurka i Marianny Lisieckiej.
Po prezentacjach teatralnej oraz sztuk plastycznych nadszedł czas na muzykę. Tym razem organizatorzy zaproponowali utrzymany w łagodnych klimatach, przy dźwiękach gitary akustycznej Koncert Jesienny. Jako pierwsi wykonawcy przed publicznością wystąpili: Sławek Werwiński, Mikołaj Meller i Natalia Błaszczyk. Trójka młodych ludzi pochodzi ze Żnina; oprócz więzi koleżeńskich łączy ich zainteresowanie poezją Jacka Kaczmarskiego.
- Dla naszego pokolenia Jacek Kaczmarski nie jest już przede wszystkim bardem „Solidarności” - zauważa Sławek Werwiński i dodaje, że wykonując jego piosenki chcieliby pokazać go jako autora poezji, który wypowiada się na różne tematy, w swoich utworach jest nie tylko podniosły, ale bywa ironiczny i ma poczucie humoru.
Koncert poezji Kaczmarskiego w wykonaniu żninian spotkał się z żywym aplauzem publiczności.
Podobna była jej reakcja na występ następnej wykonawczyni Doroty Wiśniewskiej z Barcina, której na gitarze akompaniował Jacek Małachowski. Obdarzona pięknym, czystym głosem wokalistka wybrała repertuar liryczny - piosenki o miłości najczęściej nieszczęśliwej i niespełnionej - i w takich utworach najpełniej ujawniły się jej możliwości wokalne i niezaprzeczalny talent.
Jako ostatni na scenie wystąpił Dominik Księski, który swój koncert zatytułował W górach i w dziurach.
Zaprezentował piosenki autorskie, w których odbijają się zaprawione humorem doświadczenia i przemyślenia wyniesione z górskich wędrówek i wypraw do jaskiń.
Jesienny Jarmark Sztuki na U-Rodzinki Stowarzyszenia My był imprezą bardzo udaną, szczególnie jego druga, strychowa odsłona, szkoda tylko, że przybyło niezbyt wielu mieszkańców Żnina i publiczność stanowiły głównie osoby w jakiś sposób związane bądź z organizatorami, bądź też z wykonawcami.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze