Żnin, Inowrocław, kolej, szynobus, PKP, PKS
Kolej jeździ nadal
Pięciogodzinne negocjacje prowadzone w Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu skończyły się pomyślnie dla połączenia kolejowego Inowrocław - Żnin. Pociągi na razie kursują, choć przestaną kursować być może już w tym roku. Pesymiści twierdzą, że na zawsze, a optymiści, że ustąpią miejsca szynobusom.
W ubiegłym tygodniu informowaliśmy o końcu kolei na Pałukach (artykuł Koniec kolei na Pałukach). Przedwcześnie. Dzięki negocjacjom przeprowadzonym w czwartek w Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu z PKP Przewozy Regionalne do likwidacji pasażerskiego połączenia nie doszło.
Negocjacje podjęto w ostatniej chwili. W ubiegły czwartek doszło do spotkania pomiędzy zarządem województwa a przedstawicielami spółki PKP Przewozy Regionalne z Warszawy i Bydgoszczy. Jerzy Kulaszewski - dyrektor departamentu infrastruktury w Urzędzie Marszałkowskim powiedział, że porozumienie stało się możliwe dopiero po podjęciu przez marszałka Waldemara Achramowicza decyzji o zwiększeniu przewidzianej wcześniej dotacji w wysokości 21 milionów o kolejne 2.100.000 zł pochodzące ze środków własnych Urzędu.
Marek Ostrowski - naczelnik działu marketingu w Zakładzie Przewozów Regionalnych w Bydgoszczy powiedział, że wprawdzie decyzja o zawieszeniu połączeń na liniach lokalnych została wstrzymana, to jednak te połączenia przynoszące PKP straty, nadal są zagrożone likwidacją. - Do końca tego roku połączenia zostaną utrzymane, ale co będzie w przyszłym roku, nie wiadomo - uważa Marek Ostrowski. Naczelnik dodaje, że wiele zależeć będzie od sytuacji politycznej i samego marszałka. - Urząd Marszałkowski zamierza, żeby dotować te najsłabsze linie, na których ruch jest niewielki. Z naszego punktu widzenia zawieszenie połączeń na tych liniach nie jest tak szkodliwe społecznie, jak likwidacja nawet tylko kilku połączeń na ruchliwej, często uczęszczanej trasie.
Waldemar Achramowicz, marszałek województwa kujawsko-pomorskiego powiedział: - Umowa, którą zawarliśmy jest bezterminowa. Ale być może pociąg na waszej trasie przestanie jeździć już w tym roku. Z tego powodu, że wkrótce rozstrzygamy przetarg na dostawę szynobusów na potrzeby przewozów regionalnych. Rozpatrujemy oferty dwóch producentów: z Bydgoszczy i Poznania. Jeden szynobus kosztuje około 5 milionów złotych. Zabiera jednorazowo około 180 osób. Jest szybszy i o wiele tańszy w eksploatacji. Zamierzamy kupić osiem autobusów szynowych na różne trasy. W efekcie być może jeszcze w tym roku szynobus będzie jeździł z Inowrocławia do Żnina i z powrotem. Przewozy takim szynobusem zlecimy PKP Przewozy Regionalne. Albo powołamy własną spółkę do obsługi tej linii.
O planach związanych z szynobusem pisaliśmy w kwietniu. Wtedy Urząd Marszałkowski twierdził, że takowy na trasie Inowrocław - Żnin nie pojawi się jeszcze przez kilka lat.
Zanim przyszłość trasy kolejowej Inowrocław - Żnin nabrała jaśniejszych kolorów zareagował PKS wprowadzając dodatkowe kursy swoich autobusów ze Żnina do Inowrocławia. Część ludzi skuszona tą ofertą zdążyła zakupić bilety miesięczne. Żniński PKS w związku ze zmianą decyzji PKP o likwidacji połączeń kolejowych pomiędzy Żninem a Inowrocławiem, wycofał się z planów wprowadzenia od 2 września dodatkowych połączeń obsługujących wspomniana trasę. - Uruchomione połączenia między Rogowem a Gnieznem na razie zostaną utrzymane - mówi Błażej Gaczkowski, który kieruje żnińskim PKS. - Ale dodatkowe kursy nie weszły w życie. Straciliśmy tylko czas. Pieniędzy raczej nie. Do dzisiaj przynajmniej nikt się nie zgłaszał z biletem miesięcznym, który chciałby oddać z powodu niewprowadzenia zapowiadanych kursów - powiedział Błażej Gaczkowski.
Tymczasem Henryk Kucharczyk - właściciel firmy Mad-Bud - który starał się o wejście z usługami przewozowymi na żniński teren, a którego zamiary ograniczone zostały kilka tygodni temu negatywną decyzją Zarządu Miejskiego Żnina (o czym pisaliśmy), nadal będzie zabiegał o zdobycie nowych klientów z terenu naszej gminy. - Będę się odwoływał od niezrozumiałej dla mnie decyzji Zarządu. Działamy na terenie całego powiatu inowrocławskiego i częściowo mogileńskiego. Gmina Żnin jest jedyną, która robi nam trudności - powiedział. - Rozmawiałem z panem Kośmickim i on poradził mi, żebym spróbował jeszcze raz po wyborach.
Marta Złotnicka
Karol Gapiński
Pałuki nr 550 (36/2002)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze