Rogowo, Myślęcinek, zawody, masakra, biegi przełajowe
Kolejna próba sił zaliczona
Leszek Berend po maratonie wybrał się w terenową masakrę. Wyzwania fizyczne stały się jego hobby.
W ubiegłym roku pokonał swój pierwszy maraton, teraz postanowił spróbować swych sił bardziej ekstremalnych zawodach i wziął udział w Terenowej Masakrze w Myślęcinku, gdzie zajął 154. miejsce open.
- Ukończyłem maraton, czyli królewski dystans, jak chodzi o biegi. Teraz postanowiłem iść o krok dalej i spróbować swych możliwości w biegach przełajowych, nowe cele i nowe wyzwania. O tym biegu dowiedziałem się od kolegi z pracy. Kiedy tylko zobaczyłem w internecie, jaki to bieg, wiedziałem, że to coś dla mnie i bez zastanowienia zapisałem się na te zawody - podkreśla Leszek Berend.
Do pokonania wybrał sobie dłuższy odcinek 10 km, a w nim 40 przeszkód na lądzie i w wodzie. Trzeba było biec, czołgać się, wspinać, brodzić, dźwigać. - Lubię biegać, jednak tego typu zawody dają możliwość wykazania się nie tylko wytrzymałością i kondycją, ale również trzeba wykazać się siłą mięśni, jak również współpracą z innymi zawodnikami, gdyż niektóre przeszkody trzeba było przejść zespołowo - opowiada mieszkaniec Rogowa i już deklaruje swój start w przyszłorocznej edycji i lepsze osiągnięcia, o które wcześniej zadba wytężoną pracą.
Zapewnia, że maraton był dla niego egzaminem i sprawdzianem możliwości. Jego ukończenie było pokonaniem własnych słabości i obaw, a także potwierdzeniem, że można więcej. Cała rodzina owocnie trzymała za niego kciuki, obawiając się możliwości doznania kontuzji z uwagi na specyfikę zawodów.
- Bieg przełajowy z przeszkodami terenowa masakra to coś dla mnie - zapewnia maratończyk. W najbliższych planach ma bardzo wymagający i trudny Bieg Katorżnika. Jak sam zapewnia, bez wyzwań nie ma frajdy.
Sylwia Wysocka, 16 VI 2015
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze