Rozwiązaniem może być Społeczna Straż Rybacka
Kolejne kradzieże na jeziorach
W najbliższy poniedziałek (18 kwietnia) starosta żniński ma się spotkać z przedstawicielami Gospodarstwa Rybackiego oraz kół wędkarskich, ażeby omówić możliwość powołania Społecznej Straży Rybackiej w powiecie żnińskim. Ma ona pomóc nie tylko w walce ze złodziejami i kłusownikami, ale także z tymi, którzy z linii brzegowych jezior uczynili sobie śmietnik, albo zlewnię ścieków.
W nocy z 5 na 6 kwietnia na jeziorze w Kołdrąbiu (gm. Janowiec)
nieznani sprawcy ukradli drewnianą łódkę i 17 wontonów założonych na
jeziorze. Straty Gospodarstwa Rybackiego w Łysininie wyniosły 5.500 zł.
Wieczorem widział jeszcze sieci pracujący aż do zmierzchu na polu przy
jeziorze rolnik, a rano, gdy wrócił do pracy, sieci już nie było. Jednak
dyrektor gospodarstwa, Henryk Sobolewski szacuje, że kradzieże 3 do 7
sztuk wontonów na wszystkich jeziorach na terenie gospodarstwa notowane
są niemal codziennie. Nie o wszystkich informowana jest policja. -
Prawda jest taka, że gdybyśmy zgłaszali wszystkie kradzieże naszych
sieci oraz zarzucanie sieci nie naszych, czyli kłusowniczych, to cała
policja powiatu musiałaby istnieć wyłącznie dla naszej ochrony i dla
dochodzeń tylko w naszych sprawach, bo na nic innego nie mieliby już
czasu - mówi Henryk Sobolewski. Jego zdaniem, jeśli np. teraz na Jeziorze
Czaplim w Żninie pływa po zmroku łódka, to policjanci powinni podczas
każdego patrolu, tylko widząc taką łódkę, podjąć interwencję, bo nie ma
możliwości, że jest to jakiś wędkarz z pozwoleniem. Teraz jeszcze bowiem
tych pozwoleń gospodarstwo nie sprzedaje.
Zdaniem Henryka Sobolewskiego pomocna mogłaby być Społeczna Straż
Rybacka, gdyby została powołana, ale trzeba pamiętać, że do ochrony
jezior potrzeba paliwa i sprzętu, a fundusze na to ma tylko nieliczna
Państwowa Straż Pożarna. Jednak Henryk Sobolewski wskazuje przykład
powiatu gnieźnieńskiego, gdzie straż społeczna potrafiła się zawiązać i
działa dość skutecznie.Ważne jest jednak współdziałanie z policja.
Według Henryka Sobolewskiego, mógłby być wyznaczony policjant, który
stale współpracowałby z taką strażą społeczną na jeziorach i rzekach
powiatu.
W najbliższy poniedziałek starosta żniński Zbigniew Jaszczuk zaprasza na
10.00 do gmachu starostwa przedstawicieli wszystkich kół wędkarskich w
powiecie oraz Gospodarstwa Rybackiego. Będzie mowa o powołaniu straży
społecznej. Musi być jednak odzew ze strony środowiska wędkarzy, gdyż to
oni tworzyliby taką straż. - Była już kilka lat temu jedna próba
stworzenia Społecznej Straży Rybackiej. Prawnie taka możliwość istnieje w
drodze uchwały Rady Powiatu. Wtedy jednak pomysł upadł, niestety też w
dużej mierze z tego powodu, że potencjalni strażnicy pytali, ile za to
dostaną pieniędzy. To jednak ma być, jak sama nazwa wskazuje, straż
społeczna, więc nikt za to wynagrodzenia dawał nie będzie, jak etatowym
strażnikom w Państwowej Straży Rybackiej. Ja uważam, że pomysł
społecznej straży jest bardzo dobry. Ci wędkarze i tak nierzadko nad
jeziorami spędzają większość swego czasu i widzą, co się dzieje. Chodzi o
to, że jako społeczni strażnicy mieliby umocowanie prawne i wyposażeni w
legitymacje mogliby wypytywać o karty wędkarskie o pozwolenia na połów,
a także interweniować w przypadku zaśmiecania terenu odpadami stałymi,
czy też ściekami płynnymi. Zobaczymy w poniedziałek, jak obecnie
środowisko wędkarskie zapatruje się na pomysł straży społecznej,
powołanej przez Radę Powiatu i wyposażonej w legitymacje wystawione
przez starostwo, które pozwalałyby strażnikom żądać okazania przez
wszystkich korzystających z jezior stosownych uprawnień - kończy
Zbigniew Jaszczuk.
Karol Gapiński, 16 IV 2011
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze