Reklama

Konsultacje po wyjściu ze szpitala

Trzy dni na oddziale i...
     Konsultacje po wyjściu ze szpitala
     Pacjentka żnińskiego szpitala zapowiada złożenie skargi do dyrektora tej lecznicy na ordynatora oddziału chirurgii, bo lekarze z tego oddziału nie znaleźli przyczyny jej bólu, tylko po podaniu leków przeciwbólowych wypisali ją do domu. Ordynator oddziału chirurgii, na którym leżała pacjentka, wyjaśnia, że prowadzone były obserwacje i wykluczono zapalenie wyrostka, więc jak inni pacjenci niewymagający interwencji chirurgicznej, pacjentka mogła opuścić szpital.

     25-letnia mieszkanka powiatu żnińskiego w styczniu trafiła do żnińskiego pogotowia, a stamtąd na oddział chirurgii ogólnej Pałuckiego Centrum Zdrowia. - Odczuwałam ból brzucha. Co 10 minut miałam silne skurcze. Zwijałam się z bólu - mówi pacjentka.
     Na pogotowiu pobrano jej krew, przeprowadzono podstawowe badania, podano leki przeciwbólowe. Po konsultacji z chirurgiem lekarz dyżurujący skierował ją na oddział chirurgiczny.
     TRZY DNI NA ODDZIALE
     Pacjentka ma żal do lekarzy z oddziału chirurgicznego, że ich opieka polegała tylko na podawaniu leków przeciwbólowych, a także o to, że nie przeprowadzili badań USG: - Jedyna opieka polegała na ciągłym łagodzeniu bólu, kroplówki dostawałam niemal bez przerwy, do tego zastrzyki przeciwbólowe, żadnego USG, prześwietlenia, wyników - mówi.
     Opowiada, że gdy jej mama poszła porozmawiać z ordynatorem, usłyszała, że pacjentka będzie miała wykonane USG. Do takiego badania w szpitalu jednak nie doszło.
     Podczas pobytu na oddziale pojawiła się u niej dodatkowo biegunka. W drugim dniu jej pobytu na oddziale chirurgii zmniejszono dawkę podawanych jej środków przeciwbólowych i ból ponownie zaczął się nasilać. Zgłosiła to ordynatorowi, jednak i to nie przyniosło rezultatu. - Usłyszałam od ordynatora, że jak boli, to już będzie bolało - mówi.
     Po trzech dniach pobytu w szpitalu pacjentka została wypisana do domu, mimo iż nadal odczuwała ból.
     Pacjentce na jednym z obchodów ordynator zasugerował, aby po wyjściu ze szpitala udała się do ginekologa, bo być może bóle mają podłoże ginekologiczne.
     WYPIS
     Z wypisu wynika, że prowadzona była obserwacja w kierunku zapalenia wyrostka robaczkowego, która okazała się negatywną. W zakresie leczenia wymienione jest leczenie zachowawcze, diagnostyczne i obserwacja, w trakcie którego podawano pyralginę i no-spę. W zaleceniach pacjentka ma dietę lekkostrawną, no-spę 2 razy dziennie po 1 tabletce, kontrolę w poradni rodzinnej, ewentualnie kontrolne USG brzucha.
     NA WŁASNĄ RĘKĘ
     Po wyjściu ze szpitala pacjentka udała się na wizytę do ginekologa, zgodnie z sugestią jednego z lekarzy, mimo iż nie miała takiego zalecenia w wypisie. Podczas wizyty okazało się, że przyczyną bólu najprawdopodobniej było pęknięcie pęcherzyka jajnikowego. Ginekolog zapewnił mieszkankę powiatu żnińskiego, że USG pozwoliłoby od razu zdiagnozować przyczynę bólu, a po zastosowaniu stosownych leków by nastąpiło wchłonięcie rozlanej substancji.
     - Ja rozumiem, że objawy były podobne, ale czy leczenie polega na podawaniu środków znieczulających? Sądziłam, że lekarze będą dążyli do poznania przyczyny bólu i jej usunięcia, a tu przez kilka dni nawet USG mi nie zrobiono, nie skonsultowano mnie z ginekologiem. Leżałam i odbierałam środki łagodzące ból - mówi pacjentka.
     Pacjentka zamierza złożyć skargę do dyrektora szpitala. Czuje się zlekceważona przez ordynatora, tym bardziej, że wypisana została z bólem, a o konsultację ginekologiczną musiała postarać się we własnym zakresie po wyjściu ze szpitala. - Uważam, że szpital powinien poszukać przyczyny bólu, a nie tylko łagodzić jego skutki - powiedziała 25-letnia studentka, pacjentka żnińskiej chirurgii.
     LICZY SIĘ KONKRETNY PRZYPADEK
     Ordynator oddziału chirurgii w żnińskim szpitalu Jerzy Rozmus nie rozumie, dlaczego pacjentka czuje się lekceważona. Wyjaśnia, że jako chirurdzy obserwowali ją pod kątem choroby chirurgicznej. - Wykluczyliśmy zapalenie wyrostka robaczkowego, staraliśmy się być mili i wyjaśnić wszystko pacjentce. Okazało się schorzenie ginekologiczne, co podejrzewaliśmy i zalecaliśmy wizytę u ginekologa, a tym bardziej, że wystąpiła biegunka, to nie mogliśmy trzymać z operowanymi chorymi. Dokładnych wyjaśnień udzielę, kiedy dostanę pisemne zażalenie czy skargę, wówczas odpowiem na szczegółowe pytania - zapewnił Jerzy Rozmus.
     Tłumaczył, że kiedy choroba nie wymaga zabiegu chirurgicznego, zapisywane są leki. Dodał, że przykro, że pacjentka czuje się zlekceważona. Zapewnił też, że cały jego zespół przykłada wagę do otoczenia pacjenta troską.
     - Wielu pacjentów, odczucia są różne - powiedział Jerzy Rozmus.
     Rzecznik prasowy szpitala Tomasz Zwolenkiewicz powiedział, że kiedy pacjent wymaga konsultacji lekarza innej specjalizacji niż tej, której lekarze są na oddziale, na którym leży, wówczas taka konsultacja załatwiana jest w szpitalu. - Korzystamy z konsultacji laryngologa, ginekologa, chirurga, wówczas np. ginekolog wpisuje się w historię choroby pacjenta i jeśli jest tam coś istotnego i wymaga dalszej konsultacji, to jej wynik umieszcza się na wypisie. Jeśli lekarz uzna, że nie jest to nic pilnego, może  powiadomić pacjenta, że po wyjściu ze szpitala powinien iść do specjalisty. Mogą to powiedzieć ustnie, mogą też w formie pisemnej. Wszystko zależy od oceny sytuacji i konkretnego przypadku - wyjaśnił rzecznik szpitala.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 989 (4/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości