W soboty i niedziele po południu
Kradną kwiaty z cmentarza
Częstsze patrole na cmentarzu parafialnym w Żninie mają zapobiec kradzieżom kwiatów z nagrobków. Niewykluczone, że pojawią się kamery.
Małgorzata Sajda jest już bezsilna wobec złodziei kradnących kwiaty z nagrobka męża Małgorzata Sajda ze Żnina mówi, że od końca lutego już pięć razy skradziono kwiaty z nagrobka jej męża. Złodzieje skradli też stroik, który leżał na nagrobku od świąt Bożego Narodzenia.
- W tym okresie raz w sobotę po południu ukradli kwiaty z wazonu i stroiczek. Kwiaty stały w wazonie pięć dni. Jak w poniedziałek je kupiłam i zaniosłam, to w sobotę już ich nie było - opowiada Małgorzata Sajda. Nasza rozmówczyni zwróciła uwagę, że złodzieje grasują na cmentarzu głównie w soboty po południu lub w niedziele. Wykorzystują w ten sposób sytuację, kiedy na cmentarzu nie ma grabarza. Raz Małgorzata Sajda zaniosła kwiaty w niedzielę, a w poniedziałek już ich nie było. Podkreśla, że zwracała uwagę grabarzowi i osobom odpowiedzialnym za porządek na cmentarzu na notoryczne kradzieże.
- Ktoś mógłby raz po raz przyjść w sobotę po południu i posiedzieć w tym budynku na cmentarzu, z którego widać grób męża. A może udałoby się ujawnić złodzieja. Skoro na tym grobie nagminnie zdarzają się kradzieże, to przy odrobinie dobrej woli można by mieć na to oko. Głównie w sobotę i niedzielę po południu - mówi Małgorzata Sajda. Kobieta zwraca uwagę, że za miejsce na cmentarzu na pochówek męża musiała zapłacić 400 zł. Ponadto niemało się płaci za postawienie nagrobka. Dlatego tym bardziej oczekuje, że odda się bliskiej osobie należną jej cześć i kwiaty oraz inne przedmioty nie będą z nagrobka znikać.
- Jeśli się bierze opłaty, to należy tego pilnować. Chyba po to jest też obsługa cmentarza, żeby tego pilnowała, a nie tylko po to, żeby być. Jeśli ktoś zwraca uwagę na problem, to należy do tego problemu w odpowiedni sposób podejść - żali się nasza rozmówczyni.
Małgorzata Sajda zwraca uwagę, że stara się, by grób ładnie wyglądał, bo mąż sobie na to zasłużył, ale co na nagrobku położy, natychmiast znika.
Marian Krzyżanowski, grabarz na cmentarzu parafialnym w Żninie twierdzi, że ktoś musiałby przebywać na cmentarzu przez 24 godziny na dobę i zajmować się tylko monitorowaniem nagrobków czy któryś nie jest okradany, by wyeliminować kradzieże. Zapewnia, że postara się w soboty również wieczorem zajrzeć na cmentarz.
Marian Krzyżanowski przyznaje, że kradzieże na cmentarzu się zdarzają. Ktoś zabiera kwiaty i najczęściej zdobią one później inny nagrobek: - Są tacy, którzy przychodzą na cmentarz i przechadzają się, obserwując poszczególne nagrobki. I pewnie upatrują sobie co można wynieść i jak mnie nie ma, to pewnie wynoszą - mówi Marian Krzyżanowski.
Grabarz zdradza, że myśli o zainstalowaniu kamer na cmentarzu. To - jego zdaniem - wyeliminowałoby kradzieże definitywnie. Jeśli uda się ten pomysł zrealizować, to przed wejściem na cmentarz będzie wisieć tabliczka z informacją, że obiekt jest monitorowany. A na razie osoby odpowiedzialne za porządek na cmentarzu będą znacznie częściej chodziły po nekropolii i przyglądały się, czy nic z nagrobków nie ginie.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1000 (15/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze