Reklama

Likwidacja Gminnego Zespołu Oświaty

Do czerwca
     Likwidacja Gminnego Zespołu Oświaty
     Nowy burmistrz Kcyni widzi w likwidacji GZO oszczędności, poprzedni zarzuca, że to zwalnianie ludzi w białych rękawiczkach.

     30 grudnia na sesji Rady Miejskiej w Kcyni zapadła decyzja o likwidacji Gminnego Zespołu  Oświaty (zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami burmistrza Piotra Hemmerlinga). Dziewięciu radnych opowiedziało się za likwidacją GZO, sześciu wstrzymało się od głosu, a przeciwnych likwidacji nie było. 
     Według przyjętej na sesji uchwały, likwidacja ma nastąpić 30 czerwca 2011 r., a czynności likwidacyjne GZO przeprowadzi likwidator wskazany przez burmistrza. Należności, zobowiązania i majątek likwidowanej jednostki przejmie wówczas gmina. Zadania dotychczas wykonywane przez GZO w zakresie obsługi finansowej szkół przekazane zostaną do placówek, a pozostałe prace będzie realizować Urząd Miejski. Zmiany organizacyjne mają na celu usprawnienie obsługi oświaty i racjonalizację kosztów w tym zakresie - czytamy w uzasadnieniu projektu uchwały o likwidacji. W miarę możliwości pracownicy GZO znajdą zatrudnienie w jednostkach organizacyjnych.
     Piotr Hemmerling tłumaczy, że reorganizacja ma zapobiec dodatkowym wydatkom, ponieważ ustawowo przepisy nakazują prowadzącemu organowi wypłacanie tzw. wynagrodzenia dodatkowego - wyrównawczego, jeśli średnia płaca na poszczególnych szczeblach awansu zawodowego nie osiągnie minimalnej, określonej przez ministerstwo wysokości. Gmina Kcynia zatrudniając dodatkowych nauczycieli i obcinając godziny ponadwymiarowe w 2010 roku musiała zapłacić ponad 200.000 zł wyrównania. Gdy dyrektorzy sami będą prowadzić księgowość, wówczas na bieżąco mogą te różnice korygować. Innym powodem likwidacji GZO, według burmistrza, jest koszt utrzymania zespołu. Jak stwierdził, utrzymanie GZO kosztuje blisko milion złotych. Odniósł się do skandalicznych - jego zdaniem - zarobków w GZO: dyrektor zarabia miesięcznie blisko 8.000 zł, a księgowy blisko 7.000 zł brutto. Likwidacja GZO, jak wyliczył Piotr Hemmerling, pozwoli obniżyć koszty o 200-300 tys. zł.
     Radny Ryszard Hanioszyn, który jest zatrudniony w tym zespole pytał, czy przejęcie bezpośredniego finansowania przez szkoły nie spowoduje obniżenia jakości pracy dydaktycznej. Daniel Olszak zapewniał, że dyrektor nie będzie musiał prowadzić podwójnej dokumentacji, nie będzie musiał z nią jeździć do GZO, sprawy formalne załatwi na miejscu i w związku z tym będzie miał więcej czasu na pracę dydaktyczną i kontrolę pracy nauczycieli.
     Poprzedni burmistrz Tomasz Szczepaniak w odniesieniu do zarzutów, że dyrektor GZO i skarbnik zarabiali więcej niż inni pracownicy przyznaje, że znacznie większa była ich odpowiedzialność, bo w swym zarządzaniu mieli połowę budżetu i odpowiedzialność karną. - Zarzuca się nam złe zarządzanie na każdym kroku, a teraz ogromną odpowiedzialność zrzuca się na dyrektorów szkół. To sprawdza się w dużych szkołach, a nie jednostkach liczących kilkadziesiąt uczniów, naszych małych, wiejskich szkółkach - tłumaczy Tomasz Szczepaniak. Wskazuje na konieczność zatrudnienia księgowych, kadrowych, osób do spraw organizacyjnych, nie widzi tu oszczędności, a jedynie okazję do zwolnienia pracowników z GZO pod przykrywką reorganizacji.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 986 (1/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości