Reklama

Lokatorzy chcą mieszkać w Rogowie

Rogowo, Gałęzewo, gzyms, lokator, dom, katastrofa budowlana

   Lokatorzy chcą mieszkać w Rogowie

   - Nie chcemy opuszczać Rogowa. Do tego budynku na własny koszt dociągnęliśmy wodę, zrobiliśmy odpływ. Dbamy o niego jak możemy... - mówią mieszkańcy domu przy ulicy Powstańców Wlkp. w Rogowie.

     O budowlanej katastrofie w centrum Rogowa, przy placu Powstańców Wlkp., pisaliśmy na początku sierpnia. Wtedy z budynku oderwał się gzyms na całej długości domu. Zaraz po tym zdarzeniu jedną z trzech mieszkających tam rodzin (państwa Bolewskich zajmujących poddasze) przewieziono do lokalu zastępczego po byłej szkole w Gałęzewie. Pozostałe dwie rodziny mieszkające na parterze - państwo Delatowscy i Nowakowscy - pozostali. Budynek zabezpieczono przed dalszym obsunięciem.

    Budynek jest własnością prywatną i zgodnie z wolą zawartą w testamencie należy do Włodzimierza Janowskiego z Choszczna. Właścicielowi, który nie interesuje się budynkiem i nie melduje mieszkających tam rodzin, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego Zbigniew Napierała wydał nakaz remontu domu. Na właścicielu spoczywa również obowiązek przeprowadzenia ekspertyzy co do użyteczności budynku mieszkalnego. Właściciel rogowskiej posesji, mimo że od zdarzenia upłynął blisko miesiąc, nie odwiedził swej posiadłości.

Reklama

    Wójt Gminy Rogowo Józef Sosnowski zaproponował przeprowadzenie na koszt Urzędu dwóch pozostałych rodzin również do Gałęzewa do sal klasowych. Państwo Lidia i Mariusz Delatowscy oraz Katarzyna i Marian Nowakowscy nie skorzystali z propozycji Urzędu i pozostali przy placu Powstańców.

    Z własnych środków dokonali odbudowy gzymsu, podmurowali dachówki nad nim. Ta naprawa kosztowała ich około 500 zł, musieli kupić żwir, cement, cegły.

    - Nie chcemy opuszczać Rogowa. Do tego budynku na własny koszt dociągnęliśmy wodę, zrobiliśmy odpływ. Dbamy o niego jak możemy, mamy łazienki, a w sali lekcyjnej w Gałęzewie nie ma nic. Dlatego postanowiliśmy sami naprawić budynek, a nie liczyliśmy na pomoc z Urzędu - mówi Lidia Delatowska.

Reklama

    Tego samego zdania jest starsza siostra Katarzyna Nowakowska.

    - Jestem chora, chodzę o kulach, muszę mieć ciągły dostęp do lekarza, nie wyobrażam sobie, jak miałabym dotrzeć do ośrodka zdrowia czy na zakupy ze wsi. Naszym największym zmartwieniem jest przeciekający dach, podczas deszczu kapie nam w mieszkaniach, konieczne jest przełożenie tych dachówek. Tylko pytanie jak, skoro budynek jest prywatny, a my tu nawet nie jesteśmy zameldowani, to nie mamy pewności, czy właściciel nas nie eksmituje, a nam pozostanie dług za remont dachu - mówi Katarzyna Nowakowska.

Reklama

    Obie panie zastanawiają się, jaki będzie dalszy los ich rodzin, czy kiedyś zostaną zameldowane, czy dach przestanie ciec, czy wreszcie ktoś im pomoże.

    Z obecnej sytuacji i przeniesienia do Gałęzewa zadowolona jest Iwona Bolewska.

    - Na wsi mamy o wiele lepsze warunki, jest boisko, sad. W Rogowie kapało nam na głowy. Mieliśmy dociągniętą wodę, ale zlewki musieliśmy wynosić, bo nie pasowało podłączenie. Tu mamy ciepłą i zimną wodę oraz odpływ. Bardzo mili i uczynni są również sąsiedzi w Gałęzewie, kiedy poszłam do szpitala, pomagali, zajęli się domem i dziećmi. Największy szacunek mam jednak dla wójta, on w stosunku do nas wykazał duże serce, zapewnił nam pomoc - powiedziała Iwona Bolewska.

Reklama

Sylwia Wysocka

Pałuki nr 549 (35/2002)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości