Reklama

Maria Bursztyńska nie wytrzymuje ciśnienia

Opozycja wnioskuje o odwołanie szefowej MOPS
     Maria Bursztyńska nie wytrzymuje ciśnienia
     Opozycja w Radzie Miejskiej w Żninie wystosowała apel o odwołanie dyrektorki Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej Marii Bursztyńskiej, uznając, że w związku ze śmiercią Wiktorii niekorzystnie wypadła w relacjach medialnych, a praca ośrodka jest źle odbierana przez społeczeństwo. Maciej Grabowski zarzucił dyrektorce, że Gminny program przeciwdziałania przemocy w rodzinie oraz ochrony ofiar przemocy w rodzinie jest plagiatem. Dyrektorka stwierdziła, że jest zaszczuta, rzuciła dokumenty na stół
i opuściła obrady.

Dyrektorka MOPS Maria Bursztyńska nie zapanowała nad emocjami, zabrała dokumenty i zapłakana opuściła obrady Rady Miejskiej w Żninie
      fot. Arkadiusz Majszak

     Na początku przedwczorajszych obrad Rady Miejskiej w Żninie radny Andrzej Wieczorek w imieniu klubu radnych Niezależni złożył wniosek o odwołanie Marii Bursztyńskiej z funkcji dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w związku ze śmiercią dwuletniej Wiktorii. W obronie Marii Bursztyńskiej i pracowników ośrodka stanął burmistrz Leszek Jakubowski. Wyjaśnił, że szczegółowo zapoznał się z dokumentacją dotyczącą działań podjętych przez MOPS w sprawie dziecka i jej rodziców. Zwrócił uwagę, że sprawy nie można postrzegać przez pryzmat mediów, a jeśli tak ona jest odbierana, to jest oburzony działaniem mediów.
     - Winy ze strony tych pań nie ma. One zrobiły więcej niż wiemy. Winne nie są instytucje. Winna jest najbliższa rodzina. MOPS nie ma prawa wejść do mieszkania i rozebrać dziecko. Nie ma prawa wejść bez nakazu prokuratorskiego - dodał burmistrz. Leszek Jakubowski ma nadzieję, że - jak się wyraził - prokurator weźmie się za matkę dziecka, bo nie wierzy, że o niczym nie wiedziała.
     Czesław Dalewski, przewodniczący komisji socjalno-bytowej i zdrowia, powiedział, że pracownicy MOPS zrobili dużo, ale byli osamotnieni. Nie mieli wsparcia ze strony pozostałych instytucji, a w telewizji przekazano informację, że mieli najwięcej winy.
     Jednym z ostatnich punktów sesji było uchwalenie Gminnego programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie oraz ochrony ofiar przemocy w rodzinie na lata 2011-2015. Punkt ten został wprowadzony w dniu sesji. Podczas dyskusji nad projektem uchwały radny Maciej Grabowski pytał, czy przedłożony program jest autorski. Dyrektor MOPS odpowiedziała twierdząco. Wówczas radny stwierdził, że ma podstawy, by twierdzić, że program jest plagiatem. Powołując się na wydruki programów z gmin Skawina i Wągrowiec powiedział, że program przedłożony przez żniński MOPS został oparty o programy wspomnianych gmin i przepisany słowo w słowo. Jego zdaniem założenia programu zostały skopiowane. Maria Bursztyńska nie wytrzymała ciśnienia. Stwierdziła, iż jest to urąganie. Dodała, że czuje się zaszczuta przez media. Zarzuciła Maciejowi Grabowskiemu, że insynuuje brak kompetencji jej pracownikom.
     - Ja przepraszam, ale ja nie mogę. Muszę wyjść - powiedziała płacząc zdenerwowana Maria Bursztyńska, rzuciwszy wcześniej na stół dokumenty.
     Radny Bolesław Cieniawa stwierdził, że doszło do niepotrzebnego zgrzytu. Dodał, iż burmistrz musi mieć ludzi bardziej odpornych na krytykę i dziwił się, że Maria Bursztyńska żadnej krytyki nie przyjmuje.
     - Nie może być tak, że dyrektor MOPS unosi się na słuszne uwagi pana radnego. Dyrektorka nie może się tak zachowywać. Rzucanie dokumentami na sesji Rady Miejskiej, pewnie tymi, które wertowała w programie pana Lisa, jest nie na miejscu i nie przystoi. Czy to moja wina, że wypadła tak beznadziejnie w programie pana Lisa?Przeliczanie dokumentów nie świadczy o tym, że ten ośrodek stanął na wysokości zadania. Prawdą jest, że w ubiegłym roku zdarzyły się tutaj dwa gwałty. Ten rok zaczyna się tragicznie dla małej Wiktorii. Sam zastanawiam się, czy my jako radni zrobiliśmy wszystko? Do mnie nie trafiają żadne tłumaczenia, że nie wpuszczano pracownika socjalnego do domu, że przyjął tłumaczenie, że dziecko jest gdzie indziej - powiedział Bolesław Cieniawa. Dziwił się, jak radni mają dyskutować nad programem, kiedy nie ma na sali człowieka, który będzie odpowiadać za jego realizację.
     Leszek Jakubowski przyznał, że zachowanie pani dyrektor wykazało nieodporność na stres. Podkreślił, że dyrektywy ISO, o które stara się urząd, wykazują, że pracownicy są nieodporni na stres. W magistracie musieliby zostać zatrudnieni psycholodzy, ale gminy na to nie stać. Odniósł się również do przekazów medialnych.
     - Ja nie chcę mówić jak to zostało pokazane przez program pana Lisa. Ale to wszystko, co ona tam powiedziała, to jej nie puszczono. Taka jest telewizja. Co chce, to tak to interpretuje i puszcza - powiedział burmistrz. I dodał: - Dyrektor nie jest politykiem. Gdybym ja się tak zachował, to byście mogli powiedzieć, że się nie nadaję, ale ja już się zahartowałem.
Program został przyjęty większością głosów.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 992 (7/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości