Mieszkańcy ul. Żytniej 2 podpisują się na liście zwolenników bądź przeciwników wycinki lip
fot. Karol Gapiński
Urząd Miejski, aleja lipowa, osiedle, blok, ratusz, wycinka, mieszkańcy
Mąż sadził, podlewał, a żona chce ścinać
Ratusz zasygnalizował mieszkańcom bloków na ul. Żytniej 2 i Piwnej 1 zamiar wycięcia 15 lip rosnących wzdłuż chodnika. Część mieszkańców od razu wyraziła swój sprzeciw. Na klatkach schodowych zostały wywieszone listy, na których mieszkańcy w odpowiedniej rubryce mogą złożyć podpis oznaczający zgodę na wycinkę lub jej brak.
Mieszkańcy sąsiadujących bloków na ul. Żytniej 2 i Piwnej 1 w Żninie na początku tygodnia odczytali na tablicach ogłoszeń w drzwiach do swoich klatek schodowych informację podpisaną przez zastępcę burmistrza Żnina Halinę Rosiak. Informacja ta dotyczyła zamiaru likwidacji 15 lip rosnących wzdłuż tych dwóch sąsiadujących bloków. Lipy rosną na terenie należącym do miasta. Informacja sygnowana przez zastępczynię burmistrza, która zresztą prywatnie też mieszka w bloku na ul. Żytniej 2, kończy się zdaniem, iż mieszkańcy mogą do ratusza składać uwagi co do zasygnalizowanego przez władzę zamiaru wycinki.
Zaraz po tym, gdy na drzwiach pojawiły się informacje o zamiarze wycinki lip, zaczęliśmy otrzymywać telefony z prośbą o interwencję. Dzwonili przeciwnicy wycinki lip rosnących wzdłuż bloków. Rosną one już około ćwierć wieku. Jak wspomina Helena Kaźmierczak z bloku na ul. Piwnej 1, wśród mieszkańców nasadzających drzewka był Andrzej Rosiak. - On był największym chyba wielbicielem tych lip. Z konewką chodził i je podlewał. Teraz na ironię zakrawa fakt, iż pod informacją o zamiarze wycięcia tych drzew podpisuje się wdowa po panu Andrzeju Rosiaku - opowiadali nam również Zofia Wagner, Mirosława Wika, Marian Wika, Augustyna Sokołowska i Maria Wiśniewska, których zastaliśmy przed blokami, gdy przyjechaliśmy w związku z prośbą o interwencję.
Nasi rozmówcy byli wśród tych mieszkańców, którzy podpisali się na liście zwolenników i przeciwników wycięcia drzew. Te listy zostały wywieszone na klatkach schodowych we wtorek po południu. Mieszkańcy zamierzają podpisy wraz z uwagami wysłać do Urzędu Miejskiego. Na owych listach nie znaleźliśmy zwolenników wycinki, ale też wiele osób jeszcze nie wyraziło w tej ankiecie swojego zdania. Nasi rozmówcy przyznali, że są nieliczne wyjątki wśród mieszkańców obu bloków, którzy chcieliby wycinki. - Niektórzy twierdzą, że lipy im zachód słońca zasłaniają, ale zdecydowana większość jest przeciw wycince tych pięknych drzew. One nas np. ratowały cieniem w najgorsze upały ostatniego lata. Gdy kwitną, dają piękny zapach i my nie chcemy, żeby otaczały nas tylko samochody na osiedlu. Te lipy to ostatnia prawdziwa enklawa zieleni na osiedlu - stwierdziła Maria Wiśniewska.
Helena Kaźmierczak jest zdziwiona pomysłem, który padł z Urzędu Miejskiego. - Pan burmistrz, pani burmistrz, nawet doradca burmistrza, pan Paweł Sikora, powinni znać nasze oczekiwania i zapatrywania na te drzewa. Oni tutaj albo mieszkali do niedawna, albo nadal mieszkają - w przypadku pani burmistrz. A pan Robert Luchowski w 2012 r., jak wyprowadzał się z naszej ulicy, to w podziękowaniu za dobre sąsiedztwo, za życzliwość ufundował nam ławeczkę przed blokiem. Podarował więc ławkę, a teraz drzewa chce zabrać. W Urzędzie powinni doskonale wiedzieć, że tutaj większość chce tych drzew. A oni napisali tylko, że zamierzają wyciąć, a już z jakich powodów, co stoi u podstaw takiego pomysłu? O tym się nie zająknęli - żali się Helena Kaźmierczak.
Paweł Sikora, nie tylko doradca burmistrza ds. rozwoju lokalnego, ale i jego rzecznik, zapytany, czy wycinka lip jest przesądzona, czy nie, odrzekł, iż decyzja nie zapadła. Dlatego też w piśmie do mieszkańców jest na końcu zdanie o możliwości wniesienia uwag.
- Temat drzew przy ulicy Piwnej 1 i Żytniej 2 został podjęty przez Urząd Miejski w Żninie w związku z telefonami mieszkańców tych bloków dotyczącymi zacienienia mieszkań położonych na parterze i I piętrze. Dodatkowo posadzony gatunek - lipa drobnolistna jest drzewem, które dorasta do bardzo dużych rozmiarów. W związku z tym pojawiają się pierwsze problemy z niszczeniem przez korzenie drzew chodników, nawierzchni ulic oraz instalacji podziemnych. Z roku na rok problem ten będzie przybierał na sile. W miejsce proponowanych do wycięcia drzew zostałyby posadzone nowe, wielkością i pokrojem dostosowane do miejsca - przekazał Paweł Sikora. Dodaje on, że co roku późną wiosną dodatkowo pojawia się problem spadzi z lip. To brudzi samochody, które tam parkują. Paweł Sikora jednocześnie zaznacza, że w listopadzie planowane jest spotkanie z mieszkańcami w celu szerokiego omówienia sprawy wycinki lip i wypracowania na drodze konsultacji ostatecznej decyzji.
Tak się składa, że wśród mieszkańców bloku na ul. Żytniej jest Janusz Biegański, były zastępca burmistrza Żnina, ale też przede wszystkim długoletni pracownik kierownictwa Zakładu Wodociągów i Kanalizacji WiK. Zapytaliśmy go zatem z jednej strony jako bezpośrednio zainteresowanego sprawą mieszkańca, a z drugiej jako osobę mającą wiedzę o tym, co znajduje się pod ziemią na osiedlu, czy lipy zagrażają tej infrastrukturze.
- Moim zdaniem nie zagrażają. Od razu podpisałem się jako przeciwnik wycinki, gdy tylko listę zawiesili na klatce schodowej. Jeśli korzenie mają zagrażać kanalizacji, to trzeba to najpierw wykazać. Tymczasem nie było żadnego monitorowania kamerą, czy tam pod ziemią coś się dzieje. Te korzenie moim zdaniem co najwyżej mogą dosięgnąć kabli, które są na około 80 cm głębokości, i których i tak nie przebiją. Rury zaś są na około 2-3 m głębokości i tam korzenie nie dochodzą. Jest to piękna lipowa aleja. Trzeba tylko dbać o regularne przycinanie gałęzi i kształtowanie rozrostu koron. Wtedy te drzewa nie będą przeszkadzały ani w oknach, ani na chodniku czy jezdni - stwierdził na koniec Janusz Biegański.
Film w zakładce Filmy.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1236 (42/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze