Środek znaleziony przy nastolatku i mężczyźnie przypomina mieszankę tytoniu i marihuany
fot. archiwum KPP w Żninie
Żnin, Janowiec Wlkp., dopalacze, mocarz, policja
Mocarz dotarł na Pałuki
Nastolatek z Janowca Wielkopolskiego był tak agresywny, że jego matka poprosiła o pomoc policję. Funkcjonariuszy straszył, że wyskoczy przez okno z pierwszego piętra. Trzy dni później innego mężczyznę znaleziono nieprzytomnego w żnińskim parku miejskim. Są to dwie ofiary środka odurzającego, prawdopodobnie mocarza.
Dopalacz o nazwie mocarz w ostatnich dniach zbierał żniwo przede wszystkim na Śląsku, ale też w innych częściach kraju. Dwie z jego ofiar to mieszkańcy powiatu żnińskiego. Jednym z nich jest 17-letni mieszkaniec Janowca Wielkopolskiego. Drugi to 30-letni mieszkaniec gminy Janowiec.
11 lipca około 11:35 policja otrzymała zgłoszenie od kobiety z Janowca Wielkopolskiego, która informowała, że jej nastoletni syn jest agresywny i że robi awanturę w domu. Policjanci pojechali na interwencję. Jak informuje nadkom. Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Żninie, 17-letni chłopak rzeczywiście zachowywał się agresywnie, a kiedy zobaczył funkcjonariuszy policji, straszył, że wyskoczy przez okno z pierwszego piętra swojego mieszkania.
- Policjanci weszli do środka, obezwładnili chłopaka i przeszukali go - mówi nadkom. Krzysztof Jaźwiński. - Okazało się, ze ma on przy sobie 0,77 grama zielonego suszu. Jak się okazało, nie była to marihuana, ale prawdopodobnie dopalacz o nazwie „mocarz”.
Nastolatek z Janowca został przebadany przez lekarza, ale okazało się, że nie wymaga hospitalizacji. Został zatrzymany w policyjnym areszcie do wyjaśnienia. Usłyszał już zarzuty z artykułu 62 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, który mówi, że kto, wbrew przepisom ustawy, posiada środki odurzające lub substancje psychotropowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Jeżeli przedmiotem czynu, o którym mowa w ust. 1, jest znaczna ilość środków odurzających lub substancji psychotropowych, sprawca podlega grzywnie i karze pozbawienia wolności do lat 5. W wypadku mniejszej wagi sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Po nowelizacji ustawy przepis ten dotyczy nie tylko narkotyków, ale także dopalaczy, dzięki temu możliwe było przedstawienie nastolatkowi zarzutów z tego artykułu. Siedemnastolatek decyzją prokuratora został zwolniony do domu.
- Trwają czynności zmierzające do ustalenia, gdzie i od kogo nastolatek nabył niebezpieczny środek, dziś wiemy tylko, że zrobił to za pośrednictwem Internetu - mówi nadkom. Krzysztof Jaźwiński zwraca uwagę na to, by rodzice wzmogli czujność w okresie wakacyjnym, jeśli chodzi o dzieci. Zaleca, aby zwracali baczniejszą uwagę na to, z kim dziecko się zadaje, czego szuka w Internecie oraz co zamawia przez Internet. Niepokoić powinny zachowania agresywne, ale także apatyczność i ospałość.
- Narkotyki i dopalacze działają różnie na różne osoby, dlatego rodzice powinni zwracać uwagę na to, czy dziecko nie zachowuje się nietypowo, kiedy wraca do domu i czy nie reaguje inaczej niż zazwyczaj - podkreśla nadkom. Krzysztof Jaźwiński. - Warto też przeszukać kieszenie spodni dziecka lub jego szafkę i sprawdzić, czy nie ma tam podejrzanych opakowań, dealerówek lub rachunków za podejrzane zakupy internetowe. Warto to zrobić, mimo że jest to ingerencja w prywatność dziecka. Chodzi tu jednak o jego zdrowie i bezpieczeństwo.
Nadkom. Krzysztof Jaźwiński zwraca też uwagę, że sprzedawcy dopalaczy, którzy kiedyś oferowali swe produkty w sklepach na ulicach, obecnie zeszli do podziemia i najczęściej oferują swoje produkty za pośrednictwem Internetu, dlatego rodzicom zaleca pilnowanie zakupów internetowych, jakich dokonują dzieci.
Drugi przypadek zatrucia środkiem psychoaktywnym miał miejsce 14 lipca około 1500. Na policję zadzwonił dyspozytor pogotowia, który informował, że w parku miejskim w Żninie znajduje się nieprzytomny mężczyzna.
- Dyspozytor informował, że może on być pod wpływem dopalaczy - mówi nadkom. Krzysztof Jaźwiński. - Mężczyzną okazał się 30-letni mieszkaniec gminy Janowiec, u którego policjanci znaleźli woreczek strunowy z zawartością suszu roślinnego o wadze 1 grama. Badania wykazały, że nie jest to marihuana. Zachodzi przypuszczenie, że w tym przypadku również mieliśmy do czynienia z „mocarzem”. 30-latek trafił do szpitala.
Środek, jaki przy obu mężczyznach znaleziono, to susz przypominający mieszankę tytoniu i marihuany zmieszany z rozpuszczonymi dopalaczami, które przypominają kryształki cukru. Na substancji znalezionej przy obu ofiarach dopalaczy nie było etykiety. Przypuszczalnie zażyli oni słynnego ostatnio w całym kraju mocarza. Potwierdzą to jednak w stu procentach dopiero przeprowadzone badania.
Nad punktami sprzedaży kontrolę sprawuje sanepid. Nie zajmuje się on jednak osobami zażywającymi. Jak informuje Tadeusz Kosiara, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Żninie, takich punktów sprzedaży w powiecie żnińskim od 2010 roku nie było.
- We wrześniu 2010 roku była taka głośna akcja antydopalaczowa i mieliśmy informację o tym, że ktoś z zewnątrz takie dopalacze na ul. Parkowej sprzedaje - mówi Tadeusz Kosiara. - Z tego, co wiem, to dealer nie wystawiał tych środków na półkach sklepowych, tylko sprzedawał je z walizki. Nad takimi sprzedawcami też pełnimy nadzór i do takich punktów chodzimy i zabezpieczamy środki. Wtedy, kiedy była zmasowana akcja antydopalaczowa, poszliśmy tam na kontrolę w niedzielę, ale okazało się, że punkt jest już zamknięty, tak że nawet nasza interwencja nie była konieczna.
Jeśli chodzi o osoby, które zażyły podejrzany środek, to Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna otrzymuje jedynie w celach informacyjnych sygnał ze szpitali i odnotowuje fakt zaistnienia takiego przypadku. W związku z tym, że nastolatek z Janowca Wielkopolskiego nie był hospitalizowany, żniński sanepid nie wiedział o tym przypadku. Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Żninie do wtorku nie miała sygnałów ze szpitali o przypadkach zatrucia dopalaczami na naszym terenie.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1222 (28/2015)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze