Jadwiga i Bogdan Jelinkowie opowiedzieli o swojej podróży do RPA fot. Barbara Filipiak
Żnin, biblioteka, podróżnik, Afryka, RPA
Na krańcu świata
W poniedziałek (8 grudnia) w Klubie Podróżnika działającym w żnińskiej Bibliotece Publicznej o Republice Południowej Afryki opowiedzieli Jadwiga i Bogdan Jelinkowie.
Do RPA, kraju kontrastów, w którym bieda sąsiaduje z bogactwem, a wysokie góry z pustyniami i sawanną, państwo Jelinkowie wybrali się na przełomie czerwca i lipca tego roku. I to właśnie o terenach dzisiejszej RPA, początkowo zamieszkałych przez Buszmenów i Hotentotów, opowiedzieli członkom Klubu Podróżnika, przedstawiając przy tym burzliwą historię tych miejsc, ich europejską kolonizację, poprzez rządy Apardheidu aż do uwolnienia i rządów Nelsona Mandeli.
Jak zauważyli podróżnicy, obecnie to czarni mieszkańcy RPA są tam preferowani, zaś biali opuścili centrum Johanesburga.
Podczas spotkania państwo Jelinkowie opowiedzieli o Kapsztadzie i jego ważnych zabytkach i miejscach. Pokazali zdjęcia balkonu ratusza miejskiego, z którego po raz pierwszy przemawiał Mandela po opuszczeniu więzienia oraz ze szpitala, w którym po raz pierwszy dokonano w 1967 roku przeszczepu serca. Dotarli także do dzielnicy Bo-Kaap. - Tutaj byli sprowadzani i osadzani pracownicy do uprawy i zbiorów trzciny z Malezji. Kiedy oni tam żyli, nie mieli adresów i numerów domów, malowano ich domy na kolorowo i potem to już tak zostało. Teraz już mają adresy i numery domów i jest tam przepięknie ukwiecone - powiedziała Jadwiga Jelinek.
Podziwiano także Górę Stołową - jeden z siedmiu cudów świata natury. - Jest ona oczywiście najciekawsza i ją chcieliśmy zobaczyć bardzo. Ale jak się okazało, ta góra jest najczęściej zakryta obrusem, bo Góra Stołowa to 3.000 metrów kwadratowych płaskiej powierzchni i nad tym zawsze wisi chmura, rzadko kiedy odsłania się - powiedziała Jadwiga Jelinek.
Z Kapsztadu podróżnicy udali się do Stellenboshu - drugiego najstarszego po Kapsztadzie miasta RPA, wokół którego rozlokowane są liczne winnice produkujące słynne w świecie wina.
Atrakcją z pewnością był rejs katamaranem o zachodzie słońca po Zatoce Granger oraz z Zatoki Hout Bay na wyspę fok. Podróżnicy dotarli również do Przylądka Dobrej Nadziei, najdalej wysuniętego krańca południowo-zachodniej Afryki. - To był dla nas najbardziej wzruszający moment podróży, to, że jest się na krańcu świata - powiedziała podróżniczka.
Podczas spotkania klubowicze usłyszeli także o położonej 50 km od Johanesburga Pretorii, założonej w 1855 roku przez M. Pretoriusa i znajdujących się w tym mieście 9-metrowym pomniku Nelsona Mandeli i alejach palisandrowych. Na uwagę zasługuje również miasteczko odkrywców złota - Pilgrims Rest z przełomu XVIII/XIX wieku oraz kanion rzeki Blyde (i Treur), który ma 26 km długości i 800 m głębokości.
Dalej podróż wiodła do Johanesburga, gdzie oglądano hałdy "złotonośnej ziemi" i podziwiano ładną, regularną zabudowę - Carlton Center z 50-metrowym punktem widokowym. W Soweto zawitano do domu Nelsona Mandeli, a w Lesedi oglądano skansen, w którym przedstawiono domy i zwyczaje plemion afrykańskich.
Ostatnim etapem podróży był Mozambik i jego słynne plaże, które jednak żninian nie zachwyciły.
Film w zakładce Filmy.
Barbara Filipiak, 10 XII 2014
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze