Biskupin, kompleks turystyczno-hotelowy, projekt, Wiesław Zajączkowski
Neopoganie mają "Projekt - Biskupin"
Na dziewięciohektarowym obszarze ma powstać kompleks turystyczno-hotelowy w miejscowości Biskupin. Większa część ziemi, na której miałoby powstać osiedle jest - wg planu zagospodarowania przestrzennego - gruntem rolnym. Można sobie wyobrazić, by Rada Gminy przekwalifikowała grunt rolny na potrzeby kompleksu turystyczno-rekreacyjnego. Ale jaka będzie decyzja, jeśli będzie to ośrodek kultu neopogańskiego?
Wiosną tego roku z Wiesławem Zajączkowskim, dyrektorem Muzeum w Biskupinie spotkał się Piotr Wojnar, właściciel firmy "Terra", w celu dokonania wstępnych uzgodnień, co do mającego powstać nieopodal półwyspu biskupińskiego kompleksu turystyczno-hotelowego. Była to luźna rozmowa na temat tego, co właściciel planuje wybudować na zakupionym obszarze 9 hektarów.
Nieruchomość nabyta przez "FH Terra" to ziemia rolnicza kupiona od jednego z mieszkańców Biskupina oraz grunt zakupiony od Skarbu Państwa. Działka zakupiona od Skarbu Państwa ma charakter budowlany. Zakupiony teren położony jest po prawej stronie szosy wiodącej do Biskupina od strony Gąsawy i rozciągający się wzdłuż torów kolejki wąskotorowej w kierunku Jeziora Świętego.
Po pewnym czasie od tej rozmowy w "Gazecie Wyborczej" ukazało się ogłoszenie, w którym można było przeczytać między innymi, że firma "Terra" poszukuje zainteresowanych do budowy kompleksu turystyczno-hotelowego, w skład którego wejść mają między innymi baza hotelowo-gastronomiczna, szkoły pływania, żeglowania i nurkowania, kemping i park zdrojowy oraz sala wystawowo-kinowa do działalności edukacyjnej. Treść ogłoszenia była umieszczona na tle bramy biskupińskiej.
W ubiegłym tygodniu archeolodzy z Biskupina Mariusz Kazik i Szymin Nowaczyk zainteresowali się stronami www tytułach "Projekt Biskupin". Ten sam tytuł był również umieszczony w ogłoszeniu. Strony www były opatrzone fotografiami, których autorami byli pracownicy Muzeum i które zostały wykorzystane bez ich zgody. Na publikowanych zdjęciach widniały osoby biorące udział w Archeologicznych Festynach w Biskupinie. Ku swojemu zaskoczeniu zauważyli, że projekt ze stron www znacząco różnił się od propozycji zawartych w ogłoszeniu.
PROJEKT BISKUPIN
"Projekt Biskupin" ze stron www to szczegółowy projekt budowy osady, której centralnym punktem ma być świątynia, w której stanąć ma posąg Świętowita o wysokości 6 metrów. Świątynia ta ma mieć powierzchnię 94,6 metrów kwadratowych i ma spełniać rolę sali kultu. Pozostała część budynku stanowić będzie zaplecze do funkcjonowania świątyni. Jak się okazuje, już zostało złożone zamówienie na wykonanie posągu Świętowita. Osada kultu została zaprojektowana przez Biuro Architektoniczne "Archipelag" z Wrocławia.
W porównaniu z ogłoszeniem mało co mówi się na stronach www o turystyczno-hotelarskim charakterze mającego powstać w Biskupinie ośrodka. Dyskusje prowadzone na stronach www oscylują jedynie wokół stworzenia jak najlepszych warunków lokalowych do prowadzenia neopogańskich praktyk. Nieznani nam autorzy stron zapewniają, że nie było ich celem wierne odtwarzanie rozwiązań architektonicznych sprzed wieków, lecz stworzenie czegoś, co przetrwa wieki.
Trudno stwierdzić, kto jest autorem tych stron www. Jednak jednoznaczne i widoczne są linki, które prowadzą do stron nacjonalistycznych, różnowierców, rodzimowierców itp.
Po zapoznaniu się z treścią stron internetowych Wiesław Zajączkowski interweniował u właściciela gruntów, który już następnego dnia zjawił się w Biskupinie.
Podczas tej rozmowy z Wiesławem Zajączkowskim Piotr Wojnar całkowicie odcinał się od "Projektu" zamieszczonego na stronach internetowych i przepraszał za umieszczenie wizerunku bramy biskupińskiej w ogłoszeniu. Był bardzo rozżalony, że jego inicjatywa budowy bazy turystyczno-hotelowej nie znajduje zrozumienia wśród lokalnej ludności i władz. Jaki projekt miał ma myśli? Po jego wizycie w Biskupinie internetowe strony zostały usunięte.
Szymon Nowaczyk powiedział nam, że - gdy wcześniej przeglądał usuniętą już teraz stronę - były na niej linki nie tylko do stron nacjonalistycznych. - "Poprzez tę stronę bardzo łatwo było trafić do stron o tematyce nazistowskiej. Logicznym też się wydaje fakt, że jednak (wbrew temu, co Piotr Wojnar tłumaczył dyrektorowi muzeum - przypis kg.) pan Wojnar miał coś wspólnego ze stronami "Projekt Biskupin", bo znaleźć można było mapę z zaznaczonymi gruntami, które nabył" - mówi Szymon Nowaczyk. Dla archeologa jest mało prawdopodobne, żeby mapy te mogły trafić do autora strony bez wiedzy Piotra Wojnara.
Ponadto Szymon Nowaczyk zwraca uwagę, że kiedy reporter "Gazety Pomorskiej" odkrył linki do stron nacjonalistycznych wychodząc ze stron "Projektu Biskupin", od razu zadzwonił do Piotra Wojnara z zapytaniami. Ten tłumaczył, że w ogóle ze stronami "Projekt Biskupin" nie ma nic do czynienia, i że ich nie tworzył. Ale niedługo po tym telefonie strona, z której prowadziły linki do stron nacjonalistycznych, zniknęła całkowicie.
- "Któż inny mógł za tym stać, jeśli nie Piotr Wojnar? Przecież mapy z numerami jego działek też nikt z sufitu nie wziął, żeby umieścić na tamtej stronie" - powiedział dyrektor Wiesław Zajączkowski.
Piotr Wojnar w rozmowie z nami odciął się całkowicie od odpowiedzialności za tę stronę. Ale jego tłumaczenia były zmienne. - "Tych stron nie ma i nigdy nie było. Nie będę z panem polemizował przez telefon" - zaczął współwłaściciel firmy, która mieści się w Opolu. Zapytaliśmy zatem, dlaczego jedna z internetowych stron została natychmiastowo zlikwidowana, kiedy uwagi zgłoszono właśnie jemu, Piotrowi Wojnarowi, a nie nikomu innemu, kto mógłby zablokować tę działającą od wielu miesięcy witrynę. - "To nie ja odpowiadam za za tę stronę, to była jakaś działalność młodych ludzi z bujną wyobraźnią, którzy kręcą się wokół dyrektora Zajączkowskiego. Miło mi było, ale nie będziemy tutaj dyskutować o stronie, której nie ma. Ja nie mam nic z tym wspólnego" - bronił się Piotr Wojnar.
Dyrektor Wiesław Zajączkowski mówi, że o stronie dowiedział się dopiero po wykryciu tam przez dziennikarza linków do stron nacjonalistycznych. Zarzeka się, że nie ma żadnych młodzieńców z bujną wyobraźnią, którzy wokół niego kręciliby się, i ponosili odpowiedzialność za stworzenie kontrowersyjnych stron w Internecie.
- "Jeśli chodzi o grafikę ogłoszenia w "Gazecie Wyborczej", to dałem jasno do zrozumienia panu Wojnarowi, że nie życzymy sobie takich sytuacji w przyszłości. Jeśli taka rzecz się powtórzy, to skierujemy sprawę do sądu" - powiedział pan dyrektor.
Jest on zaniepokojony tym, że pierwotnie mówiło się przede wszystkim o budowie bazy turystycznej, hotelowej itp., później zaś pojawił się wątek świątyni pogańskiego bóstwa.
- "Nam jako opiekunom rezerwatu biskupińskiego chodzi przede wszystkim o to, aby to miejsce nie było kojarzone z jakimiś złymi rzeczami. Bo w Internecie jest projekt, że zrobią tam świątynię z bóstwem w postaci posągu. To bardzo niebezpieczne, bo Biskupin zacznie być kojarzony jako jakieś pogańskie miejsce, miejsce sabatów, góra czarownic. Pan Wojnar argumentuje w nawiązaniu do naszych inscenizacji przy okazji festynów: - "To wam wolno, a mnie, Wojnarowi już nie wolno?" Nie mylmy pojęć. Co innego jednorazowe inscenizacje a co innego świątynia z posągiem bóstwa na trwałe wpisana w Biskupin jako miejsce kultu. Co wtedy? Czy rodzice wypuściliby dzieci na wycieczkę do słynnego niegdyś rezerwatu archeologicznego, od którego krok jeden do neopogańskiej sekty?" - martwi się Wiesław Zajączkowski.
Co dalej w sprawie "Projektu Biskupin" , okaże się niebawem. Zdaniem moich rozmówców z Biskupina, nie jest problemem powstanie bazy turystyczno-hotelarskiej blisko grodu biskupińskiego, lecz jeśli miałoby powstać tam miejsce neopogańskiego kultu - może to już być problem.
Jacek Mielcarzewicz
Karol Gapiński
Pałuki nr 670 (51/2004)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze