Proces prezesów "Spomaszu" rozpoczęty
Nie przyznają się
Wczoraj w żnińskim sądzie rozpoczął się proces Leszka F., prezesa spółki "Spomasz" SA i Jana B., szefa firmy "Spomasz - maszyny spożywcze" - sp. z o.o. Prokuratura oskarżyła ich, że chcieli uniknąć spłat wierzycieli utworzyli nową spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, do której przenieśli majątek starej - akcyjnej.
Wczorajszy proces jest kontynuacją sprawy wniesionej przez posła Prawa i Sprawiedliwości Tomasza Markowskiego w czerwcu ubiegłego roku. Doniósł on prokuraturze, że prezes Leszek F. utworzył ma bazie starego "Spomaszu" SA nową "Spomasz - maszyny spożywcze" i przeniósł do niej majątek, uciekając tym samym od spłaty zobowiązań na rzecz wierzycieli.
Rozpoczęło się śledztwo, a prokuratura w listopadzie wniosła sprawę do sądu. Z tytułu art. 301 par. 1 Kodeksu Karnego Leszkowi F. i Janowi B. postawiono zarzut niezaspokojenia należności wierzycieli poprzez przeniesienie majątku ze starej spółki do nowej. Pierwsza sprawa odbyła się 15 stycznia. Wtedy obrońca wniósł do sądu o zwrot sprawy, gdyż nie udało się znaleźć wierzycieli, którzy czuliby się pokrzywdzeni. Po kolejnym śledztwie prezesom postawiono ten sam zarzut, z tą tylko różnicą, że udało się znaleźć 10 pokrzywdzonych wierzycieli. Sytuację w spółce badał także biegły sądowy Zbigniew Zieliński.
Pełnomocnik oskarżonych Edmund Dobecki negatywnie ustosunkował się do opinii biegłego i stwierdził, że niektóre sformułowania nie dają możliwości traktowania opinii w sposób obiektywny i nie odpowiadają na pytania i zarzuty sformułowane przez prokuraturę.
Oskarżeni nie przyznali się do winy. Leszek F. powiedział, że wierzytelności były i są spłacane na podstawie układów z wierzycielami. Dodał, że zakupił "Spomasz", który już był w trudnej sytuacji i miał zaległe należności. Stwierdził, że jako szef firmy miał dwie możliwości: albo ogłosić upadłość, albo reformować zakład. Wskazał, że utworzenie nowej spółki pozwoliło uwolnić finanse i rozpocząć spłatę wierzycieli. Dlatego trudno mówić o szkodzie skoro wierzyciele są spłacani. Dla oskarżonego sprawa ma podtekst polityczny, a nie ekonomiczny skoro wniósł ją poseł Tomasz Markowski (PiS). Leszek F. żałuje dziś, że jest w Żninie.
Jan B., który był prezesem od 1996 roku do przejęcia zakładu przez Leszka F., stwierdził, że reformy w "Spomaszu" były konieczne. Gdyby nie doszło do sprzedaży firmy, to ogłoszona zostałaby upadłość. Zresztą było to rozważane przez zarząd od stycznia 2002 roku, a w lutym zakład wykupił Leszek F., który powiedział, że wtedy konieczna stała się redukcja kosztów stałych. Rozpoczęły się zwolnienia, które - zdaniem szefa "Spomaszu" - zapoczątkowały jego problemy.
Biegły Zbigniew Zieliński powiedział nam, że w opinii odpowiedział na pytania wniesione przez prokuraturę, a w szczególności na to, czy utworzenie nowej spółki odbyło się ze szkodą dla wierzycieli. Zdaniem biegłego tak, ponieważ wydłużył się między innymi okres spłaty zobowiązań z 208 dni w 2002 roku do 584 w 2003 roku.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 655 (36/2004)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze