Reklama

O... Holender!

Pturek, ośrodek, budowa, przedsiębiorca, bałagan, rozliczenie

    O... Holender!

     Właściciel Zakładu Ogólnobudowlanego z Barcina Leszek Kazubowski uważa, że za roboty wykonywane w Ośrodku Wypoczynkowym w Pturku nie otrzymał wszystkich pieniędzy. Twierdzi, że Holendrzy zalegają mu 139.900 zł. Tłumacz zatrudniony przez Holendrów twierdzi, że firma budowlana nie wywiązała się ze swoich obowiązków.

Rozliczenie za prace wykonywane w ośrodku w Pturku przedstawione przez Leszka Kazubowskiego

PRACE ROZLICZONE

1. Wykonanie prac wodno - kanalizacyjnych - 54.000 zł + 20.000 zł + prace dodatkowe 12.000 zł

2. Wynajem dźwigu i ładowarki + prace porządkowe na terenie plaży - 15.000 zł

3. Remont recepcji - 4.000 zł RAZEM 105.000 zł

PRACE NIEROZLICZONE

1. Demontaż starej instalacji wodno - kanalizacyjnej i centralnego ogrzewania, montaż nowej, wymurowanie baru, licowanie płytkami, nałożenie tynku i posadzki, przeróbka WC - wykonanie z materiałów własnych - koszt wykonania 14.000 zł

Reklama

2. Prace elektryczne - 11.000 zł

3. Rozprowadzanie wody i kanalizacji w kuchni i łazienkach (przybudówki z drewna) - koszt wykonania 8.600 zł

4. Ułożenie nowej posadzki, położenie glazury - terakoty - budynek Grzegorza M. - 3.500 zł

5. Domki właścicieli - ławy fundamentowe, ściany superex, stropodach, belki i deski impregnowane, papa izolacyjna, ocieplony twardą watą mineralną, instalacja wodno - kanalizacyjna, instalacja elektryczna ściany, sufity, regipsy i profile, płytki glazury - terakoty, posadzki, demontaż starych płyt. Łazienki glazura - terakota.

Reklama

Przystań - wygładzenie tynków zaprawą Atlas, nowe posadzki oraz opierzenia blacharskie - 94.000 zł

6. Hydrofornia, demontaż starych urządzeń, skucie starej posadzki, prace dekarsko - blacharskie, wymiana połaci dachowej (eternit na drewno), prace wodno - kanalizacyjne i murarsko - tynkarskie, wykucie otworów okienno - drzwiowych i osadzenie drzwi i okien PCV, prace elewacyjne, wzmocnienie fundamentów - 55.000 zł

7. Murowanie dwóch dobudówek tj. sypialni, kuchni, WC, posadzki, ułożenie stropodachu drewnianego, ściany, sufit, regipsy - 8.500 zł

Reklama

8. Malowanie huśtawek, bram, utrzymanie porządku, wycinanie krzewów, czyszczenie plaży, wywóz śmieci - 6.800 zł + 1.000 zł za wynajem ładowarki RAZEM - 202.400 zł

Leszek Kazubowski uważa, że otrzymał 62.500 zł zaliczki, a zostało do rozliczenia 139.900 zł netto.

Z podobnego zestawienia przygotowanego przez przedstawicieli B&R wynika, że to Leszek Kazubowski zalega im pieniądze.    (am)

     28 marca właściciel Zakładu Ogólnobudowlanego z Barcina Leszek Kazubowski podpisał umowę z firmą B&R z Poznania na wykonanie kanalizacji i doprowadzenie wody w Ośrodku Wypoczynkowym w Pturku. Termin wykonania robót ustalono na 15 maja.

Reklama

     - W międzyczasie zlecali mi do wykonania inne roboty, które nie były już objęte umową pisemną. Umowy na dodatkowe roboty nie podpisywałem, gdyż cały czas płacili mi zaliczkowo i nie podejrzewałem jeszcze wówczas, co się święci - wyjaśnia Leszek Kazubowski.

Właściciel Zakładu Ogólnobudowlanego dodaje, że zawarł ustną umowę z przedstawicielami firmy B&R (obywatelami Holandii) na wykonanie dodatkowych robót remontowo-budowlanych. W wyniku otrzymanych zaliczek otrzymał 62.500 zł. Po zakończeniu prac, 18 czerwca, Leszek Kazubowski zwrócił się do przedstawicieli spółki o zapłatę 139.900 zł oraz 7% podatku VAT za dodatkowe prace, ale - jak twierdzi - Holendrzy nie zapłacili.

Reklama

     HARACZE

     Leszek Kazubowski przedstawia nam rozliczenie za prace wykonane w Pturku. Z rozliczenia wynika, że kosztorys robót wyniósł 202.400 zł, a mieszkaniec Barcina otrzymał 62.500 zł.

     - Zarzucają mi, że pracy nie skończyłem w terminie i 18 czerwca wyrzucili mnie z robót - twierdzi właściciel zakładu.

     Z czego wziął się problem, skoro na początku wszystko wyglądało nieźle? Leszek Kazubowski ma na to jedną odpowiedź, iż wszystkiemu winien jest tłumacz Holendrów Grzegorz Mróz. Barciński przedsiębiorca wyjaśnia, że tłumacz w trakcie trwania robót przekazywał mu pieniądze, lecz brał za to haracz.

Reklama

- Wyciągał na przykład w danym dniu z kieszeni 300 starych baniek i brał sobie z tego 30. Po jakimś czasie zdenerwowałem się, że bierze pieniądze, które należą się mnie za wykonywane prace i zwróciłem na to uwagę Holendrom. On się zemścił i namówił Holendrów, by nie zapłacili mi za dodatkowe prace - wyjaśnia Leszek Kazubowski.

     Barciński przedsiębiorca dodaje, że tłumacz pobierał haracze od innych przedsiębiorców i podaje nam numer telefonu jednego z nich.

     - Jest w tym coś prawdy. Z Holendrem współpraca układa mi się dobrze, ale nie chcę z tym Polakiem (tłumaczem - am) zadzierać - wyjaśnia proszący o anonimowość i nie podawanie miejscowości, w której mieści się firma przedsiębiorca.

Reklama

     ROZPACZLIWA WALKA O SWOJE

     Po zakończeniu prac mieszkaniec Barcina zaczął domagać się od Holendrów uregulowania płatności. Dzwonił do nich na telefony komórkowe do Holandii, przesyłał faksy. Najczęściej otrzymywał od obywateli kraju tulipanów odpowiedzi, że przyjadą później, ma przyjechać w sobotę, że teraz mają dużo zajęć, że nie mają w banku pieniędzy. Podczas rozmów z Holendrami, Leszek Kazubowski korzystał z pomocy zaprzyjaźnionych tłumaczy.

     - Firma doszła przez nich do bankructwa. Przez to, że nie otrzymałem od nich tych pieniędzy, mam nieuregulowane rachunki w hurtowniach. Byłem zmuszony nawet pozbyć się mercedesa, by uregulować płatności - żali się barciński przedsiębiorca.

Reklama

     WEZWANIA

     Przedsiębiorca z Barcina zdenerwowany ociąganiem w uregulowaniu długów przez Holendrów, postanowił przesłać ostateczne wezwania przedprocesowe.

     W drugim ostatecznym wezwaniu przedprocesowym z 12 lipca b.r. czytamy: Wzywam spółkę do zapłaty kwotę 139.900 zł + 7% VAT, w terminie 3 dni na konto (...). W przypadku braku zapłaty sprawę skieruję do sądu z pozwem o zapłatę. Kwota dotyczy zapłaty za wykonane prace inwestycyjno-remontowe w Ośrodku Wypoczynkowym w Pturku według załączonego rozliczenia. Ponadto wniosę sprawę sądową o niesłuszne pomówienia o kradzież, zniesławienie, za poniesione straty finansowe i moralne. O całym zajściu, waszych poczynaniach poinformuję wszelkie media z konsulem holenderskim i polskim włącznie.

Reklama

     Wezwania nie przyniosły oczekiwanego skutku, dlatego 24 lipca złożył w Wydziale Cywilnym Sądu Okręgowego w Bydgoszczy pozew o zapłatę.

     - Nie mam nawet 2.200 zł za wniesienie sprawy - wyjaśnia.

     DEWASTACJA

     Leszek Kazubowski uważa, że właściciele ośrodka w Pturku nie tylko nie wypłacili mu wszystkich pieniędzy za wykonanie robót, ale też dokonali dewastacji części terenu.

     - Drzewa bez zezwolenia powycinali, zniszczyli krajobraz i gniazda jaskółek. Śmieci pozakopywali w dołach. Splanowali wzniesienie, by mogły tam stać przyczepy kampingowe. To skandal, że taką górę zniszczyli.- uważa mieszkaniec Barcina.

Reklama

     Barcinianin zastanawia się, czy o całej sprawie nie poinformuje konsula Holandii.

     Grzegorz Mróz mówi ponadto, iż to Leszek Kazubowski doradził przedstawicielom B&R, by splanować górę i zrobić tam kampingi.

     - To on ją splanował. To była mała górka. Proponował nam też zakopywanie worków ze śmieciami. Wszystkie śmieci odwoziliśmy na wysypisko. Na wycinkę drzew mieliśmy pozwolenie z gminy, gdyż to był busz. Od 23 lat nic nie wycinano oraz nie dokonano obcinki gałęzi. Oprócz drzew, na które mieliśmy pozwolenie wycięliśmy suche drzewa oraz obcinaliśmy gałęzie - odbija piłeczkę Grzegorz Mróz.

     ZAMIAST PRACY - PLAŻA

     Grzegorz Mróz powiedział nam, że firmie Leszka Kazubowskiemu podziękowano za wykonywanie dalszych robót 3 lipca.

     - Po plaży chodził z piwem. Przez tydzień przepił 70.000 zł, a jego pracownicy nie mieli materiałów, więc leżeli na plaży i opalali się - mówi Grzegorz Mróz.

     Dla tłumacza wizytówką Zakładu Ogólnobudowlanego są niedociągnięcia, nieterminowość, niefachowość. Dodaje, że przedsiębiorca nie płacił swoim ludziom na czas, którym z kolei tłumaczył, że nie otrzymał zapłaty od Holendrów.

     PŁACILI

     Grzegorz Mróz mówi, że Leszek Kazubowski otrzymał zapłatę za to, co zrobił. Po chwili wyciąga i pokazuje kopie pokwitowań, na których widnieją pieczątki i podpisy barcińskiego przedsiębiorcy. Z pokwitowania z 15 kwietnia wynika, że otrzymał 30.000 zł, z pokwitowania z 29 kwietnia - 24.000 zł, a z pokwitowania bez daty - 70.000 zł. Ponadto Grzegorz Mróz poprosił o przefaksowanie do naszej redakcji faktury VAT nr F 0015/2002 z 11 czerwca b.r., z której wynika, że Leszek Kazubowski otrzymał 14 czerwca 164.000 zł, a do zapłaty pozostało 11.480 zł. O tym, że pieniądze otrzymał świadczy odbitka jego pieczątki na fakturze i podpis.

     - Jesteśmy przez niego dużo pieniędzy stratni. Mieliśmy zamówienia Holendrów na wynajęcie domków, lecz nie zostały one w terminie wykonane i firma musiała załatwić im noclegi gdzie indziej - wyjaśnia Grzegorz Mróz. Uważa, że za samą rezerwację domków i inne koszty z tym związane firma B&R straciła 76.643 zł.

     PROPONOWAŁ, NIE BRAŁEM

     Grzegorz Mróz twierdzi, że mówienie, iż brał haracz to oskarżenie i pomówienie: - Ja brałem pokwitowania od niego. On mi proponował, że będzie mi płacił, lecz się na to nie zgodziłem.

     - On już wcześniej był bankrutem, a myśmy go trochę uratowali. Osobiście powiedziałem mu, że jest złodziejem, bo bez żadnego pytania kradł żwir - uważa tłumacz B&R.

     DEBILE

     Tłumacz B&R kwestionuje fachowość niektórych pracowników Zakładu Ogólnobudowlanego i opowiada, że majster, który jest z zawodu rzeźnikiem nie znał się na robocie do tego stopnia, że w sklepie nie potrafił wytłumaczyć co ma kupić. Wracał do ośrodka, brał materiał na wzór i wracał.

     NASTĘPCA ZADOWOLONY

     Właściciel firmy, która przejęła wykonawstwo robót po firmie Kazubowskiego powiedział: - Gdy wchodziliśmy na roboty, zastaliśmy totalny bałagan, zaniedbania i burdel na budowie. Rachunki i pieniądze Holendrzy wypłacali mi na czas i co do złotówki - mówi właściciel firmy.

     DLACZEGO FIRMA KAZUBOWSKIEGO

     Grzegorz Mróz wyjaśnia, że obiecał burmistrz Stanisławie Ciesielskiej, że gdy będzie wykonywany remont ośrodka w Pturku, wówczas będzie zatrudniał firmy z Barcina.

     - W dobrej wierze wziąłem pana Kazubowskiego, bo wiedziałem, że mieszka w Barcinie i ma barcińską firmę. Jak się później okazało ma 2 firmy: w Barcinie i Inowrocławiu, bo gdy podpisywał umowę przyłożył pieczątkę firmy z Inowrocławia, gdyż - jak stwierdził - Urząd Skarbowy w Żninie ...(tu padło niecenzuralne wyrażenie, przyp. am) się do wszystkiego. Pan Kazubowski proponował Holendrom sprzedaż domu na starym mieście w Barcinie, w którym mieszka i fortepianu. Dom proponował sprzedać za 500.000 zł, a stary fortepian za 2.000 zł. Holendrzy otrzymali też wiele innych propozycji sprzedaży. Uważam, że pan Kazubowski powinien sobie dopisać na pieczątce Zakład Ogólnobudowlany "Śmiech", gdyż z niejednej budowy firma ta została wyrzucona - uważa Grzegorz Mróz.

Arkadiusz Majszak

Pałuki nr 547 (33/2002)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości