Reklama

O Miłoszu w bibliotece

Dariusz Tomasz Lebioda
           fot. Barbara Filipiak

Żnin

     O Miłoszu w bibliotece
     W poniedziałek w żnińskiej bibliotece młodzież z Zespołu Szkół Ekonomiczno-Handlowych w Żninie wysłuchała wykładów poświęconych Czesławowi Miłoszowi. Wygłosił je bydgoski poeta, prozaik, wykładowca Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego dr Dariusz Tomasz Lebioda. W spotkaniu uczestniczyli także członkowie Dyskusyjnego Klubu Książki.

     Dariusz Tomasz Lebioda jest członkiem Stowarzyszenia Kultury Europejskiej (SEC), Związku Literatów Polskich i Bydgoskiego Stowarzyszenia Artystycznego. Wydał ponad dwadzieścia tomików wierszy, jest trzykrotnym stypendystą Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a także zdobywcą wielu literackich nagród.
     W żnińskiej bibliotece, w ramach obchodów Roku Miłosza w 100. rocznicę urodzin poety, młodzież wysłuchała jego dwóch wykładów: Miłosz o naturze i Miłosza widzenie kobiet, a hasłem przewodnim spotkania był cytat z poezji Czesława Miłosza Tak mało powiedziałem.
     Niezwykłego gościa oraz słuchaczy jego wykładów powitała dyrektor biblioteki Jadwiga Jelinek, która powiedziała: - Sto lat temu, w czerwcu, urodził się Czesław Miłosz. I to jest okazja, żeby świętować, bo to nasz wielki poeta. Dlatego rok 2011 nazwany jest Rokiem Czesława Miłosza. Nasza biblioteka też chce się włączyć w obchody. W dniu dzisiejszym, tym spotkaniem, rozpoczynamy obchody Roku Czesława Miłosza.
     Już na samym początku bydgoski poeta zaznaczył, że jest bardzo zbudowany tym, że: - W takich małych miejscowościach, do nich też jak widać Żnin należy, obchodzi się tę 100. rocznicę urodzin Czesława Miłosza.
     Dariusz Tomasz Lebioda przedstawił prezentację multimedialną, w której ukazał  życie i twórczość Czesława Miłosza. Młodzież mogła obejrzeć zdjęcia Miłosza z młodości oraz na krótko przed śmiercią. Opowiedział  słuchaczom także o konflikcie, jaki zaistniał między Herbertem a Miłoszem, w związku z wypowiedzią Miłosza, że dla Polski najlepiej by było gdyby ją przyłączono do Związku Radzieckiego. - I Herbert się wściekł. To była pewnie prowokacja Miłoszowa. Tak mi się wydaje. W każdym bądź razie Miłosz zaprzestał wystawiania Herberta do Nagrody Nobla i zaproponował Wisławę Szymborską. I ona w 1996 roku ją dostała, pewnie ku zaskoczeniu samego Miłosza - powiedział Lebioda.
     Kobiety w życiu Miłosza odgrywały bardzo ważną rolę. Sam miał dwie żony, pierwsza - Janka, zmarła w 1986 roku, druga - Carol - w 2002. Po jej śmierci napisał poemat Orfeusz i Eurydyka. - Jak czyta się tę poezję, to człowiek się wtedy zastanawia, czy mają sens jakiekolwiek bariery, jeśli chodzi o miłość ludzi. Bo właśnie ten poemat pokazuje, że takie bariery chyba nie istnieją. Za to kontrowersje wzbudza wiersz, który stworzył po śmierci pierwszej żony Na pożegnanie mojej żony Janiny. Pojawiły się pytania, czy Miłosz powinien tak opisać kremację zwłok żony. -  Ten piękny wiersz rodzi wielkie kontrowersje. Przecież jego pierwsza żona w żaden sposób nie mogła zareagować na to. Nie wiemy, czy ona by sobie życzyła tego, by mąż opisał kremację jej zwłok. Przecież coś tak intymnego, jak ten akt, stało się teraz własnością publiczną - powiedział Lebioda.
     Bydgoski poeta korespondował z Miłoszem, gdy ten przebywał w Stanach Zjednoczonych. - Pisałem mu wtedy, że jakby zaczyna zastępować wieszcza Mickiewicza w Polsce. Miłosz nie zaprzeczył. Trochę było tych listów od Miłosza.
     Jego korespondencja z poetą zakończyła się, gdy napisał do niego list po przeczytaniu wiersza Na pożegnanie mojej żony Janiny. - Napisałem tak: "Panie Czesławie. Przeczytałem ten pana wiersz i jestem zdruzgotany, jestem poruszony tym. Niech mi pan odpowie, jak pan pisał, czy to jest taka prawda jakby totalna, otwarcie się  totalne na świat? Czy jednak nie boi się pan, że może to być odebrane jako ekshibicjonizm". I moja korespondencja z Miłoszem się w tym momencie zakończyła. Poeta się obraził śmiertelnie. Dlaczego? No, bo nie tylko ja takie pytanie zadałem. Byli też inni, którzy zadawali takie pytanie: Czy poecie wolno coś takiego zrobić.
     Jednocześnie, jak zauważa Lebioda: - Miłosz miał taką tendencję do prowokowania, do jakby sprzeczania się z czytelnikiem, wchodzenia na te obszary, które są jakby zakazane.
     W poezji Miłosza często pojawia się manifestacja szybkiego przebiegnięcia życia i uciekania czasu.      - On wręcz kontempluje przemijanie - mówi Lebioda. A jednocześnie zauważa, że ten wileński poeta od początku swego życia wpatrywał się w naturę. - Widać wielki system ornitologiczny w poezji Czesława Miłosza - powiedział wykładowca. - Miłosz ma w swojej twórczości taką jakąś przedziwną mitologię łabędzia - mówi Lebioda.  - Będąc w Ameryce Miłosz wybrał się do miejscowości Carmel nad Pacyfikiem, gdzie mieszkał wielki poeta amerykański Robinson Jeffers. I ten poeta napisał taki piękny wiersz "Szanuj dzikiego łabędzia". Miłosz uczynił ten wiersz jakby mottem dla swojej twórczości. I potem jak wrócił do Europy, pojechał na wycieczkę do Wilna, zawieźli go właśnie do tych Szetejni, tam poszedł nad brzeg i znowu zobaczył łabędzia na brzegu. I dla niego to było takie jakby zamknięcie się jego życia.
     Dariusz Lebioda pisze książkę o Miłoszu Ostęp czarnego łabędzia. - Chciałbym w niej pokazać przede wszystkim niezwykłość wyobraźni Miłosza. Jak się czyta jego dzieła,  to widzimy, że jest tam wiele elementów naturalnych np. cały ogromny system dendrologiczny. Dendrologia, czyli drzewa. Od drzew europejskich po amerykańskie wielkie sekwoje. Widzimy wielki system ornitologiczny w twórczości Miłosza - ptaki europejskie, ptaki amerykańskie. Jak czytam wiersze, całą twórczość Miłosza, to właśnie widzę jego wielką znajomość rzeczy. On w czasach młodości chciał być leśnikiem. Chodził po lasach, obserwował naturę, przyglądał się drzewom, ptakom, nauczył się wszystkich łacińskich nazw ptaków występujących na Litwie. I potem będąc w Ameryce oczywiście bardzo się ptakami interesował - powiedział Dariusz Lebioda.
     Z biegiem lat ta młodzieńcza fascynacja i zachwyt naturą zamieniły się w podziw podszyty lękiem i wręcz poczuciem grozy z powodu okrucieństwa przyrody. W twórczości Miłosza pojawiają się więc motywy zła i jego pochodzenia. - Miłosz miał można powiedzieć taką świadomość teologiczną w całej swojej twórczości. I zadawał bardzo niewygodne pytania: skąd zło i dlaczego zło - powiedział wykładowca i dodał: - Czasami myśląc o złu nie zdajemy sobie sprawy z tego, jaka jest struktura zła w obrębie kosmogonii boskiej. Bóg stworzył świat i stwarzając ten świat jak gdyby  wkomponował też w ten świat zło. To nie jest tak, że zło jest samoistne i jest przeciwnikiem Boga. Zło jest w gestii boskiej. To Bóg decyduje do kogo to zło zostanie dopuszczone. Ludzie często o tym zapominają. Miłosz miał tego świadomość.
     Wykłady o Miłoszu uczniowie ZSE-H wysłuchali z ogromnym zainteresowaniem, a zdobytą wiedzę wykorzystają na maturze.

     Więcej zdjęć w naszej internetowej galerii.

Reklama

Barbara Filipiak, 22 III 2011

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości