Reklama

Od pięćdziesięciu lat nie można wykopać rowu

Radni sprawdzą i zainterweniują
     Od pięćdziesięciu lat nie można wykopać rowu
     Chociaż w pobliżu ulicy Zielnej w Żninie nie przepływa żadna rzeka, znajdujące się przy niej posesje wyglądają jakby dotknęła je powódź. Wody gruntowe zalewają posesje i piwnice. Nie ma kanalizacji deszczowej. Mieszkańcy mogą liczyć jedynie na pomoc strażaków, bo nie wiadomo, kiedy w budżecie gminy znajdą się pieniądze na kanalizację deszczową i remont drogi.

Mieszkańcy ulicy Zielnej: Kazimierz Trocha, Wiesława Pawlicka i Zygmunt Parożyński twierdzą, że bez budowy kanalizacji deszczowej posesje będą wciąż zalewane, a woda będzie wdzierać się do piwnicy
        fot. Arkadiusz Majszak

     Wiesława Pawlicka, mieszkanka ulicy Zielnej w Żninie ma świadomość, że o problemie braku nawierzchni pisaliśmy niejednokrotnie. Cały czas dojazd do posesji odbywa się drogą gruntową, która po opadach deszczu i roztopach śniegu zamienia się w błoto. Nasza rozmówczyni zwraca uwagę, że brak nawierzchni to nie jedyny problem, z którym muszą na co dzień borykać się mieszkańcy Zielnej.
     POMPOWANIE CO DWIE GODZINY
     - Od 50 lat jest tutaj osiedle i nic tutaj nie było robione. Nie ma żadnego odpływu wód gruntowych. Ja się dziwię, żeby nie można było wykopać 700-metrowego rowu i podłączyć rur, żeby ta woda mogła odpływać? Ja rozumiem, że nie zrobi się tego od razu. Ale przecież można było w ciągu 5 czy 10 lat wykopać rów i zainstalować rury - uważa Wiesława Pawlicka. Zarówno ona, jak i inni mieszkańcy Zielnej twierdzą, że wszystko przez to, że ulica nie ma kanalizacji deszczowej i sanitarnej. W czynie społecznym doprowadzono wodę i prąd.
     Problem braku jakiegokolwiek odpływu wód gruntowych i opadowych szczególnie uwidocznił się w piątek, kiedy trwająca od kilkunastu dni odwilż, w połączeniu z padającym deszczem, zamieniła śnieg w potężne bajora, zalewające posesje i piwnice mieszkańców Zielnej. Mieszkańcy zgłosili to w Urzędzie Miejskim. Z pomocą w wypompowaniu wody przyjechali żnińscy strażacy.

W piwnicy Kazimierza Trochy pompa codziennie pompuje wodę
        fot. Arkadiusz Majszak

     - My tutaj mamy powódź, chociaż nie płynie tu żadna rzeka. Woda zalewa nam piwnice. Piwnicę mam tylko 70 cm w ziemi, a reszta jest ponad gruntem. Woda stoi w piwnicy równo z gruntem. Pompuję ją co dwie godziny i po chwili mam wodę z powrotem. To się tak dzieje od zawsze. My pompujemy wodę przez cały rok. A nasz burmistrz ignoruje mieszkańców - relacjonuje na gorąco Wiesława Pawlicka.
     Mieszkańcy Zielnej żalą się, że na posesje trudno wejść i wjechać samochodem. Na podwórze z domu też trudno wyjść, bo chodzi się w wodzie. Pompa w piwnicy Kazimierza Trochy cały czas jest w piwnicy. Codziennie mężczyzna pompuje wodę. Tylko gdzie tę wodę pompować? - pytają mieszkańcy. To co się wypompuje z piwnicy na grunt znajdujący się na posesji, z powrotem przenika do piwnicy, bo nie ma żadnej kratki kanalizacji deszczowej. Podkreślają też, że w Księdze Rekordów Guinessa należałoby wpisać, że od 50 lat gmina nie dokonała żadnego odprowadzenia wód gruntowych i opadowych.
     Nasi rozmówcy mają żal do gminy, że odprowadzają podatki, a w zamian gmina nie dokonuje żadnych inwestycji. Wiesława Pawlicka tłumaczy, że wielokrotnie zmienia się chodniki w dobrym jeszcze stanie w centrum. Wymienia asfalt. Uważa, że można by ten materiał z odzysku zastosować jako budulec na ulicy Zielnej. Droga zostałaby utwardzona, a mieszkańcy mogliby stąpać po chodniku, a nie w błocie.

Reklama
Sposoby na wejście do domu i wyjście z niego są różne
       fot. Arkadiusz Majszak

     PĘKNIĘCIA ŚCIAN I ZAPCHANA RURA
     Wiesława Pawlicka zwraca uwagę na jeszcze jeden problem. Budynki na ulicy Zielnej zaczynają pękać. Domy znajdują się na bardzo podmokłym terenie.
     Aleksandra Trocha przyznaje, że w jej domu również pękają ściany. Przeprowadziliśmy rozmowy z innymi mieszkańcami ulicy Zielnej, którzy nie zgłaszali nam podobnych problemów.
     - Ziemia jest tu tak nasiąknięta wodą, że jak przychodzi mróz, to podnosi to wszystko do góry i wysadza, przez co mury pękają. W nocy mury tak pękają, że strach jest spać. Jest przy tym taki hałas jakby coś strzelało. Ja zwrócę się do burmistrza o odszkodowanie. Ja nie pamiętam, żeby burmistrz kiedykolwiek tu był i żeby widział, jak my tutaj mieszkamy. Jest tylko tam, gdzie jest okazja się sfotografować - ubolewa Wiesława Pawlicka.
     Jeden z mieszkańców opowiada, że roztopy i opady to nie jest główny problem. Podkreśla, że pod ziemią biegnie rura, która odprowadza wody gruntowe z Białożewina. Jego zdaniem, rura na odcinku przebiegającym przez ulicę Zielną się zapchała i woda wybija, zalewając część posesji położonych najbliżej skrzyżowania z Leśną. - To nie roztopy i deszcze. To przez tę rurę. My tu nawet latem będziemy mieli mokro - wyjaśnia nasz rozmówca, który nie wyklucza podjęcia w przyszłości kroków prawnych wobec gminy.

Jedno z pęknięć na budynku Wiesławy Pawlickiej
        fot. Arkadiusz Majszak

     Zbigniew Napierała, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego, tłumaczy, że przede wszystkim należy ustalić przyczynę zalewania budynków, a następnie ją usunąć. Ważne jest również to, by na bieżąco wypompowywać wodę z piwnicy.
     SKOŃCZYĆ JEDNE REMONTY
     Burmistrz Leszek Jakubowski wyjaśnia, że na inwestycje na Zielnej trzeba mieć pieniądze. A na razie pieniędzy na inwestycje w budżecie nie ma. Burmistrz nie ma pojęcia, kiedy na ulicy Zielnej zostaną przeprowadzone inwestycje, które rozwiązałyby problemy mieszkańców.
     - W tym roku żadnych szans na to nie ma, bo nie ma pieniędzy - podkreśla burmistrz. I dodaje, że remonty 30 ulic, których dokonano w ciągu ostatnich 4 lat, udało się zrealizować za pieniądze pochodzące przede wszystkim z kredytów.
     - Ten rok nie pozwala na rozpoczęcie nowych inwestycji. Będziemy kończyć inwestycje. Są one w trakcie i na to musimy zbierać, a nie na wychodzenie gdziekolwiek indziej - mówi burmistrz.
     Dopiero, gdy w budżecie gminy pojawią się pieniądze, mieszkańcy ulicy Zielnej będą mogli liczyć na budowę kanalizacji i wymianę nawierzchni z gruntowej na asfaltową.
     RADNI BĘDĄ INTERWENIOWAĆ
     Przedwczoraj mieszkańcy ulicy Zielnej złożyli w sekretariacie burmistrza petycję. - Żeby zaczął się tą ulicą interesować - wyjaśnia Aleksandra Trocha. Wczoraj ulica wyglądała jeszcze gorzej niż w piątek. Wody przybyło.
     Radnym z terenu obejmującego ulicę Zielną jest Zenon Owczarzak, z którym nie udało nam się porozmawiać. Zadzwoniliśmy do radnego Piotra Horki, który mieszka najbliżej ulicy Zielnej. Zapewnił, że podejmie w tej sprawie interwencję. - Jeśli od piątku jest jeszcze gorzej, to z tego wynika, że coś ich zalewa. Wody z roztopów powinny już ustępować. Ja się tam wybiorę i będę interweniował w gminie - powiedział Piotr Horka.
     Sprawą zainteresowaliśmy również radnego Macieja Grabowskiego. Zapewnił, że mieszkańcy również mogą liczyć na interwencję z jego strony.
     Z OSTATNIEJ CHWILI
     Piotr Horka po zapoznaniu się z problemem powiedział nam, że podczas budowy jednej z posesji został uszkodzony kolektor melioracyjny biegnący z Białożewina. Obecnie strażacy wypompowują wodę. Teren zostanie osuszony przez dwa dni, ponieważ woda cały czas wypływa. Kolektor zostanie więc prowizorycznie naprawiony, a kiedy teren na Zielnej będzie już suchy, można się spodziewać generalnej naprawy kolektora.
     - Aż się prosi o budowę drogi na ulicy Zielnej, ale na razie nie ma na to pieniędzy. Gmina co będzie mogła, to na razie zrobi - mówi Piotr Horka.

Reklama

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 988 (3/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości