Roman Danielewski powiedział, że od początku wyraził chęć współpracy z panią sołtys, czego efektem były wspólne prace nad planem odnowy wsi
fot. Remigiusz Konieczka
Kowalewo, zebranie, sołtys, rezygnacja, cmentarz, stóg, niemiecka delegacja
Ogień na zebraniu - ogień po zebraniu
Zebranie, które miało przyjąć rezygnację sołtys Honoraty Gawron, zakończyło się kłótnią o to, kto uporządkował poniemiecki cmentarz, kto zaprosił niemiecką delegację, kto komu chciał zamknąć drogę, a nazajutrz okazało się, że jednemu z mieszkańców spalił się stóg.
Sołtys Kowalewa Honorata Gawron złożyła rezygnację na ręce burmistrza 29 lipca tego roku. Wybrana została na tę funkcję w 2011 roku. Pisząc rezygnację podała, że jej powodem jest brak współpracy z władzami gminy. Później podała zupełnie inny powód. Zanim to nastąpiło, przewodnicząca zebraniu wiejskiemu sekretarz gminy Szubin Renata Kabulla musiała stwierdzić ważność zebrania. Okazało się, że frekwencja jest duża. Na 527 uprawnionych do głosowania przyszły 142 osoby. Zebranie mogło podejmować prawomocne uchwały, więc sekretarz zarządziła głosowanie nad przyjęciem rezygnacji sołtys Honoraty Gawron. Zapytała: kto jest za, w górze pojawił się las rąk i w tym momencie padło sakramentalne pytanie: Ale nad czym głosujemy?
Robert Trela uważa, że skoro pani sołtys złożyła raz rezygnację, to powinna odejść
fot. Remigiusz Konieczka
W tym momencie zaczęły się schody, bo prowadząca zebranie Renata Kabulla zaczęła wyjaśniać po co jest to zebranie i jak głosować. Potem okazało się, że mieszkańcy podnoszą ręce tak, że trudno zliczyć głosy.
SĄ TRZY METODY GŁOSOWANIA...
- Proszę państwa, to zrobimy tak, że kto jest „za” ten wstaje - powiedziała sekretarz. - No tak, ale co z tymi co już stoją - zapytał jeden z mieszkańców, bo w szkole przy drzwiach stała spora grupa ludzi, bo nie chcieli usiąść w pierwszym rzędzie.
Potem ktoś rzucił hasło przeprowadzenia tajnego głosowania nad odwołaniem pani sołtys. Wtedy sekretarz gminy zapytała, czy większość jest za tym, aby przeprowadzić głosowanie tajne. Jedni zaczęli krzyczeć tak, inni nie i pojawił się problem rodem z Rejsu: jaką metodą wybrać metodę głosowania. Obecny na zebraniu kierownik referatu dróg w Urzędzie Miejskim Wiesław Stepczyński zaproponował, żeby po tym jak pani sekretarz zada pytanie podnieść ręce do góry i trzymać tak długo, aż nie zostanie policzony. I po raz kolejny padły pytania, kto jest za przyjęciem rezygnacji sołtys, kto przeciw i kto się wstrzymał. Za było 36 osób, przeciw 75, a 4 się wstrzymały. Po podliczeniu okazało się, że głosowało 115 ludzi. Brakowało 27 głosów do liczby wynikającej z listy obecności.
- Myślę, że zgodzicie się państwo, że te 27 brakujących głosów dopiszemy do tych, którzy się wstrzymali - zaproponowała sekretarz. - W związku z tym, że większością głosów nie przyjęliście państwo rezygnacji pani sołtys, muszę się zapytać, czy pani sołtys podtrzymuje rezygnację.
TO NIE WINA NIEMCÓW
Honorata Gawron zgodziła się pełnić funkcje sołtysa do końca kadencji. Potem powiedziała o prawdziwych przyczynach rezygnacji. Powiedziała, że po powrocie z urlopu przeczytała artykuł w jednej z lokalnych gazet o wizycie na dawnym cmentarzu ewangelickim delegacji z Niemiec, z Bergen. Zdaniem sołtys było tam napisane, że cmentarz został uporządkowany siłami Inicjatywy Kobiet kierowanej przez Bożenę Danielewską. Sołtys chodziło o to, że powinni być wymienieni wszyscy, którzy aktywnie włączali się do prac na dawnym cmentarzu ewangelickim, a nie tylko Bożena Danielewska z Inicjatywą Kobiet.
- Nie wiem z czego wynikał ten artykuł. Pięknie pani przyjęła delegację niemiecką. Szkoda, że nie powiedziała pani o tych ludziach, którzy faktycznie doprowadzili ten cmentarz do porządku, a zasługują na to - powiedziała Honorata Gawron.
Bożena Danielewska odpowiedziała, że to nie było tak, że sama przyjmowała delegację z Niemiec, a po telefonie od burmistrza Ignacego Pogodzińskiego. - Ale to nie burmistrz pisał ten artykuł - stwierdziła sołtys. - To nie był artykuł o tym kto sprzątał na cmentarzu, tylko o wizycie delegacji z Niemiec - odpowiedziała Beata Danielewska-Szymczak, autorka tekstu.
- Ale mi panie płaczą, że nigdy się o nich nie mówi - tłumaczyła sołtys.
- Honorata, nie rób z siebie męczennicy - stwierdziła Bożena Danielewska.
- „Ja że poparłem panią sołtys dostałem podziękowanie w postaci spalonego stogu” - mówi Andrzej Wolnik
fot. Remigiusz Konieczka
KRZESEŁKO
Robert Trela, który w Kowalewie prowadzi warsztat samochodowy, powiedział, że skoro sołtys złożyła raz rezygnację, to teraz nie powinna się z niej wycofywać. Dodał, że sołtys podjęła starania o to, by został zamknięty wjazd z jego warsztatu na krajową piątkę. - Sołtys powinien pomagać mieszkańcom, a nie przeszkadzać - stwierdził któryś z obecnych.
Inny z mieszkańców Kowalewa, Stanisław Witka powiedział, że skoro wybrali mieszkańcy sołtysa, to nie tylko po to, aby za nich robił. Ma z kolei żal do radnych: - W czym oni nam pomagają? W niczym - stwierdził. - Wy jako radni macie obowiązek żądać od burmistrza. Dlaczego nie ma kanalizacji? Dlaczego drogi nie są zrobione? Jak idę czasem od kolegi Stasia po spotkaniu, to nie wiem jak do domu wrócić.
Radnymi w Kowalewie są Roman Danielewski i Andrzej Wolnik w Radzie Miejskiej i Beata Danielewska-Szymczak w Radzie Powiatu. Podczas zebrania zabrał głos jedynie Roman Danielewski. Powiedział tylko, że zaraz na początku kadencji z panią sołtys wspólnie opracowywali plan rozwoju wsi Kowalewo. Miało powstać stowarzyszenie, które będzie ściągać środki zewnętrzne do Kowalewa. Jest jeszcze szansa na to, że stowarzyszenie powstanie.
- Dostałeś krzesełko, to teraz zrób drogę. Obiecałeś, a teraz samochód rozwaliłem - tak tłumaczenie radnego podsumował jeden z mieszkańców.
Roman Danielewski powiedział, iż ma świadomość, że wszystkiego nie da się zrobić i dlatego nie można wszystkiego obiecać.
- „Honorata, nie rób z siebie męczennicy” - stwierdziła Bożena Danielewska
fot. Remigiusz Konieczka
SPALIŁ SIĘ STÓG
Zebranie zakończyło się tym, że rezygnacja sołtys Gawron nie została przyjęta. Część mieszkańców się z tym nie zgodziła, ale wszyscy rozeszli się do domów. Po 22:00 w Kowalewie palił się stóg. Straż pożarna wyjechała do akcji o 22:15. Spaleniu uległo siano i słoma. Straty oszacowano na 2.000 zł. Pożar gasiły: zastęp JRG Szubin oraz jednostki OSP Królikowo i OSP Szubin dwoma prądami wody w natarciu. Akcja trwała do 2:20. Na miejscu pojawiła się policja, która wyjaśnia przyczyny pożaru.
Właścicielem stogu jest radny Andrzej Wolnik. W piątek skontaktował się z Pałukami, ponieważ podejrzewa, że stóg został podpalony.
Andrzej Wolnik powiedział, że zauważył pożar o 2:145. Stóg ułożony został z 12 balotów siana i 36 balotów słomy. Zostały zebrane z pola około trzech tygodni temu, więc były już wysuszone. Baloty zostały przykryte plandeką, a sam stóg stał blisko stajni.
- To nie mógł być samozapłon - twierdzi radny. - Podejrzewam, że to wynik walki politycznej. Zrobili to ludzie związani z Danielewskimi. Gdybym w porę nie zauważył, to spłonęłaby stajnia i osiem koni.
- Nie sądzę, że to oni. Do takich rzeczy nie są zdolni - mówi z kolei sołtys Honorata Gawron.
PODZIĘKOWANIE
Andrzej Wolnik powiedział, że współpracował z sołtys Honoratą Gawron, bo układała się pomyślnie i kilka rzeczy udało się dla Kowalewa zrobić. Kiedy zrezygnowała ze stanowiska, radny postanowił przeprowadzić akcję, która polegała na tym, by przekonać mieszkańców do tego, aby rezygnacji nie przyjmowali, ponieważ uważał, że dla Kowalewa będzie dobrze, jeśli Honorata Gawron nadal pełnić będzie tę funkcję. Akcję tę podjął również dlatego, że - jak twierdzi - do wyborów przygotowywała się Bożena Danielewska.
- Rezygnacja nie została przyjęta, a ja że poparłem panią sołtys dostałem podziękowanie w postaci spalonego stogu - mówi Andrzej Wolnik. - Mi jest przykro, bo z panią sołtys nie miałem złych intencji, a napotykamy przeciwników. Kolejne wybory do rady będą jednomandatowe i zaczęła się już kampania wyborcza.
Andrzej Wolnik dodał, że ubolewa nad tym, że Kowalewo ma dwóch radnych, a jemu trudno się dogadać z Romanem Danielewskim, który faworyzuje siebie. - Tylko on i jego rodzina - powiedział. Stwierdził też, że jego adwersarz chce wyciągnąć pieniądze wytykając burmistrzowi odmienną opcję polityczną, a to - stwierdził Andrzej Wolnik - nie tędy droga, bo trzeba czasem poczekać. Dodał, iż szefowa Inicjatywy Kobiet, kiedy otrzymała środki pieniężne z funduszu sołeckiego, to nie podziękowała sołtys i radzie za przekazanie funduszy.
NIE CHCIAŁA KANDYDOWAĆ
Bożena Danielewska nie spodziewała się tego, że dyskusja na zebraniu może zostać skierowana w kierunku tego, kto, kiedy i jak posprzątał cmentarz ewangelicki.
- Gdybym wiedziała, że tak się zachowa, to powiedziałabym burmistrzowi, żeby zadzwonił do niej w sprawie przyjęcia delegacji z Niemiec. No, ale przecież jej nie było - mówi Bożena Danielewska. - Nie przyszło w ogóle do głowy, że sprawa ta może przybrać taki obrót.
Wracając do tematu cmentarza przypomniała, że Inicjatywa Kobiet zajmuje się nim od 2006 roku, a Honorata Gawron jest sołtysem od dwóch lat. Odnosząc się do kwestii wyborów, to przyznała, że owszem otrzymała propozycję kandydowania na stanowisko sołtysa, ale odmówiła. Zarówno teraz, jak i dwa lata temu. Dodała też, że nie trzeba być sołtysem, aby coś robić dla mieszkańców. I tu podała przykład zorganizowania nie tylko wigilii dla osób starszych i samotnych przez Inicjatywę Kobiet, ale również wyjazdów m.in. do Darłowa, Sopotu i Warszawy.
Sekretarz Renata Kabulla czyta wyniki głosowania dotyczące rezygnacji sołtys Honoraty Gawron (z lewej)
fot. Remigiusz Konieczka
- Nie jestem zagrożeniem dla nikogo. Nigdy, nigdzie nie startowałam. Gdyby mi bardzo zależało, to przez ten czas najprawdopodobniej zostałabym sołtysem - mówi Bożena Danielewska.
Bożena Danielewska powiedziała, że wszelkie pisma w sprawie cmentarza kierowane do Urzędu lub do konserwatora zabytków kierowane były do pani sołtys. Dodała, że na zebrania nie chodzi, choć jest członkiem Rady Sołeckiej, ponieważ nie otrzymuje wiadomości o terminie zebrań. - Powtarzam na każdym zebraniu, że dziękuję za pomoc przy cmentarzu. Czterdzieści lat nikogo nie ruszał ten cmentarz i dopiero teraz. Nie neguję tego, że nikt nie pomagał. Wiele osób pomagało - wyjaśnia Bożena Danielewska.
FIKCJA
Radny Roman Danielewski dziwi się, że pożar wybuchł przed 22:00, a około 22:30 Andrzej Wolnik do niego dzwonił. I na dowód tego pokazuje rejestr połączeń w swoim telefonie komórkowym. Telefon zadzwonił dokładnie o 22:32. Radny zastanawia się, czy jeśli dzieje się tragedia w gospodarstwie jest jeszcze czas na telefony i wyjaśnienia kwestii związanych z zebraniem? Odnosząc się do podejrzeń Andrzeja Wolnika zapytał: - Ludzie Danielewskiego, czyli kto?
- Zadzwonić, zadzwoniłem. Strażacy gasili, a ja tak rozmyślałem te sprawy. Ja nie mówię konkretnie kto. Po prostu ludzie z tej opcji. To kto to zrobił, niech policja dochodzi. Ja nie posądzam tylko przypuszczam. Po tym zebraniu takie emocje były i takie odczucia - wyjaśniał przedwczoraj Andrzej Wolnik.
Mieszkaniec Kowalewa w ogóle nie ma pojęcia, jak mogło paść oskarżenie z ust radnego w związku z rzekomym podpaleniem. Jego zdaniem zaczęła się już kampania ze strony Andrzeja Wolnika.
Zdaniem rodziny Danielewskich całe to zebranie było zwołane tylko po to, by pokazać jaką siłę ma we wsi stronnictwo pani sołtys i sama Honorata Gawron. Uważają, iż zebranie było fikcją skierowaną przeciwko nim.
POGODZIĆ WIEŚ
Honorata Gawron powiedziała, że chciała naprawdę zrezygnować. Tutaj nie było żadnej demonstracji siły, tylko chęć rezygnacji. Dodała, że artykuł przelał czarę goryczy, bo - jak ujęła to sołtys - Bożena Danielewska podpisuje się pod cudzymi osiągnięciami. - Ona taka jest i jej nie zmienię. To, że nie ma sobie nic do zarzucenia, to tego się nie spodziewałam. Na zebraniu zaskoczyła mnie frekwencja i to, że mieszkańcy nie dali mi odejść. Musiałam zostać, bo w przeciwnym razie konieczne byłoby zwołanie kolejnego zebrania i kolejne głosowanie. Nie zrobiłam tego celowo. Żadnego podtekstu w tym nie ma. Teraz będę chciała pogodzić tę wieś, choć będzie bardzo trudno - deklaruje sołtys.
Dla Bożeny Danielewskiej podejrzenie dotyczące podpalenia i wystąpienie sołtys na zebraniu było szokiem. Zapytaliśmy obie panie czy wyobrażają sobie współpracę w Radzie Sołeckiej. Okazało się, że tej współpracy nie ma. Beata Danielewska-Szymczak mówi, iż sołtys nie informuje jej o problemach wsi, które mogłaby i chce rozwiązywać. Również Roman Danielewski nie otrzymuje żadnych sygnałów. Bożena Danielewska nie otrzymuje informacji o zebraniach Rady Sołeckiej. Honorata Gawron przyznaje, że przestała ją informować: - Trzy razy podpisała się pod imprezą, które robiło sołectwo jako „Inicjatywa Kobiet”. Przestałam z tym walczyć. Uznałam, że będę współpracować z ludźmi, którzy mi pomagali i mam nadzieję, że nadal będą pomagać. Po co mam się zwracać o pomoc do radnych, jak i tak załatwiam sprawy przez Urząd - mówi sołtys.
A JEDNAK NIEMCY
Burmistrz Ignacy Pogodziński mówi, że sprawa zaproszenia delegacji z Bergen do Kowalewa sięga ubiegłego roku. Delegacja Niemców przyjeżdża co roku. Rok temu na spotkanie do Szubina przyjechała delegacja Inicjatywy Kobiet z Kowalewa ze zdjęciami nagrobków. Na nagrobkach były nazwiska zmarłych i panie miały nadzieję, że może ktoś kogoś znajdzie. Niemcy wyrazili chęć zobaczenia cmentarza i dlatego w tym roku tam pojechali.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1124 (35/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze