Czy żyje jeszcze rodzina zmarłego? Gdzie mieszkał, na wsi czy w mieście? Czy zachowały się jego zdjęcia? Pamięć o nim? Osoby, które znają odpowiedzi na którekolwiek z tych pytań prosimy o kontakt z redakcją.
fot. Zbigniew Dolaciński
Z listów
Pałuczanin na Monte Cassino
W lipcu, gdy słupek rtęci na termometrach w Polsce pokazywał 16o C, udało mi się wyjechać do Włoch i w temperaturze o 20 stopni wyższej założyć wreszcie krótkie spodenki.
Jako miłośnik historii II wojny światowej szczególnie ucieszyłem się z odwiedzin Monte Casino. Ta góra kojarzyła mi się oczywiście z miejscem, gdzie wielu naszych poległo w walce o zdobycie stojącego na jej szczycie, silnie bronionego przez wojska niemieckie, klasztoru benedyktynów.
Po wybitnie krętej drodze (raz po lewej przepaść, raz po prawej) dojechaliśmy do miejsca, skąd pieszo udaliśmy się w kierunku cmentarza. Teraz zaczęła pracować wyobraźnia, pojawiły się emocje, wzruszenie, chusteczki poszły w ruch. Po mszy św. poszedłem między nagrobki szukać znajomo brzmiących nazwisk i nazw miast, skąd pochodzili pochowani tu żołnierze. Gdy zacząłem wchodzić w kolejny rząd mogił stanąłem jak wryty. Napis brzmiał: "plut. Marczyński Bernard 13 baon strz. ur. 20. 5. 1912 pow. Żnin +12. 5. 1944". Pozostało tylko zmówić "Wieczny odpoczynek" za ziomka i zrobić użytek z wysłużonego "zenita".
Cmentarzem od wielu lat opiekuje się Włoch Maurycy. Jego ojciec w 1944 roku przybiegł do polskich żołnierzy prosząc o ratunek dla jego matki i dziadka przysypanych przez gruz podczas wymiany ognia. Pomogli, a on do śmierci przez wiele lat dbał o polski cmentarz. Teraz polskie wycieczki wita jego syn - właśnie Maurycy - któremu na pożegnanie uścisnąłem dłoń.
Powyżej, na wzgórzu, stoi klasztor - jak usłyszałem z ust poważnego konserwatora zabytków - najgorsza rekonstrukcja na świecie.
Czerwonych maków nie było, zdążyły przekwitnąć...
Musiałem wam o tym powiedzieć.
Zbigniew Dolaciński
Pałuki nr 653 (34/2004)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze