Reklama

Pełna wigoru i pogodnego usposobienia

Dostojna Jubilatka Irena Ciszak w gronie rodziny i gości fot. Małgorzata Golińska-Fedec Dostojna Jubilatka Irena Ciszak w gronie rodziny i gości fot. Małgorzata Golińska-Fedec

Żnin, urodziny, 100-latka, Irena Ciszak
     Pełna wigoru i pogodnego usposobienia
     11 kwietnia sto lat skończyła Irena Ciszak ze Żnina. Z tej okazji z życzeniami przybyli: wiceburmistrz Halina Rosiak, zastępca kierownika USC Barbara Skibicka, przedstawiciel ZUS oraz licznie zgromadzona rodzina. Jubilatka usiadła przy pianinie i z pamięci zagrała swój ulubiony utwór Besame mucho.

     Irena Ciszak, drobna, zadbana 100-latka już od wejścia serdecznie witała się ze swoimi gośćmi. Sama, bez żadnych luk w pamięci, opisała koleje swojego życia.
     Urodziła się 11 kwietnia 1916 roku w Krakowie. Wcześnie straciła rodziców. Najbliższą osobą, która po ich śmierci zajęła się wychowaniem pani Ireny i jej rodzeństwa, była babcia Fryderyka. W latach 1925-1935 uczęszczała do PSzŻ, w której ukończyła seminarium haftu. Od 1935 do 1938 roku uczyła się w Szkole Hotelarskiej. Na pierwsze praktyki wysłano ją do Wilna, do najlepszego hotelu w mieście. Bardzo pracowita dziewczyna sprawdziła się w pracy i zaproponowano jej roczny staż, z którego skorzystała.
     O sile miłości do babci, którą młoda dziewczyna w sobie miała, świadczył fakt, iż ratując babcię przed wywiezieniem do Oświęcimia, chciała by ją zabrano. - Któregoś razu mieszkający piętro wyżej gestapowiec zabrał z mieszkania babcię na komisariat. W rozpaczy mama pobiegła na posterunek i błagała Niemca, żeby ocalił życie babci, która ma na wychowanie zostawione w domu rodzeństwo, a niech weźmie ją w zamian. Musiała tak wpłynąć na gestapowca, ponieważ uwolnił nie tylko ją, ale i babcię Fryderykę. Wtedy mama pokazała siłę i niezłomność charakteru, które to cechy towarzyszyły jej przez całe życie. Wiele lat wspomagał dzieci, z okna na sznurku podawał czekoladki, frykasy. Kiedy wychodziła za mąż, na wycieraczce pozostawił dla niej kosz z kwiatami. A kiedy umierał, przekazał swoje mieszkanie tej rodzinie - opowiedziały tę historię córki pani Ireny - Teresa, Aniela i Małgorzata.
     Jubilatka swojego męża Antoniego poznała u znajomej. Była to miłość od pierwszego wejrzenia. Po trzech miesiącach znajomości, 30 października 1943 roku w kościele św. Idziego przy Wawelu, młodzi zawarli związek małżeński. 1 maja 1945 r. przeprowadzili się do Żnina i zamieszkali przy ul. Śniadeckich. W Żninie urodziły się ich córki: Teresa, Aniela, Jolanta, Małgorzata i Danuta. Pani Irena doczekała się ośmiorga wnucząt i siedmiorga prawnucząt. W 1975 roku rodzina Ciszaków przeprowadziła się do nowego domu przy ul. Wandy Pieniężnej, gdzie do dzisiaj Jubilatka mieszka z córką Danutą i wnuczką.
     Pani Irena od zawsze kochała muzykę, jednak w trudnych czasach, nie dane jej było rozwinąć swoich zdolności. Na uroczystym spotkaniu Jubilatka usiadła do pianina i z pamięci zagrała swój ulubiony utwór Besame mucho. Do dzisiaj w jej domu ogromną wartość stanowi pianino. Jest to pamiątka po krakowskich czasach. Zostało jej podarowane przez babcię Fryderykę. Po wojnie pianino dotarło koleją do Żnina. - Przypomina mi młodość spędzoną w Krakowie - powiedziała Jubilatka.
     W Żninie pani Irena w latach 1998-2008 należała do twórców ludowych. Lata nauki w szkole haftu nie poszły na marne. Wiele lat Jubilatka zdobywała I nagrody w licznych konkursach w hafcie na twórczość ludową. Ostatni raz wyhaftowała serwetę składającą się z 66 elementów na prezent ślubny dla swojej wnuczki, trzy lata temu. Cztery lata temu otrzymała nagrodę za wkład w twórczość ludową i działania na rzecz kultury ludowej w Polsce od Stowarzyszenia Twórców Ludowych w Warszawie.
     Pani Irena może pochwalić się znajomością trzech języków obcych: angielskiego, niemieckiego i francuskiego. - Do dzisiaj mogę napisać list po francusku - powiedziała.
     Miała trudne dzieciństwo, żyła w okropnych czasach, jednak to jej nie złamało. Jest bardzo aktywna i sama potrafi zadbać o siebie. Bardzo interesuje się losem własnej rodziny. Jada skromnie, z umiarem. Uśmiech towarzyszy jej każdego dnia. Na zdrowie nie narzeka, pamięć ma doskonałą.
     Z okazji 100. urodzin w niedzielę odbyła się msza św. dziękczynna, a w poniedziałek, w dniu urodzin, odbył się zjazd rodzinny.
     Redakcja tygodnika Pałuki składa pani Irenie życzenia dalszych lat w zdrowiu, każdego dnia przy ukochanym pianinie i zobaczenia raz jeszcze Krakowa, do którego serce jej często powraca.

Małgorzata Golińska-Fedec
Pałuki nr 1261 (15/2016)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości