Reklama

Pomoc siostry

Żnin, Spomasz, prezesi, Leszek F., pomoc, siostra, prokuratura
      Pomoc siostry
      We wtorek w kolejnym terminie procesu prezesów "Spomaszu" przesłuchiwana była siostra Leszka F., która pośredniczyła w sprzedaży wyrobów żnińskiej fabryki. Powiedziała, że udzieliła bratu pomocy finansowej, aby pracownicy mogli mieć wypłacone wynagrodzenie i by firma mogła stanąć na nogi.

      Żnińska prokuratura twierdzi, że Jan B. i Leszek F. chcieli w 2002 i 2003 roku uniknąć spłaty wierzycieli "Spomaszu" i w tym celu utworzyli drugą firmę "Spomasz - maszyny spożywcze", do której przenieśli majątek starej spółki. W ubiegłym roku prokuratura postawiła dwóm prezesom zarzut opierający się na art. 301 par. 1 Kodeksu Karnego. Po udowodnieniu naruszenia przepisów grozi oskarżonym kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

ABSENCJA POSŁA MARKOWSKIEGO
We wtorek po raz kolejny przed sądem nie stawił się świadek poseł Tomasz Markowski, który w ubiegłym roku złożył do prokuratury doniesienie o popełnionym przestępstwie przez Leszka F. i Jana B. Ich obrońca Edmund Dobecki złożył wniosek, aby poseł usprawiedliwił się z nieobecności. W ubiegłym miesiącu nieobecni świadkowie zostali ukarani karą 50 zł. Była wśród nich Janina K., która w czasie rozprawy wyjechała na dwutygodniowe wakacje. Posła chroni immunitet. Asystenci Tomasza Markowskiego twierdzą, że informacja o nieobecności posła, który uczestniczył w posiedzeniu Sejmu, była przesłana. (rk)

      Proces przeciwko Janowi B. i Leszkowi F. toczy się od stycznia br. Wtedy obrońca oskarżonych Edmund Dobecki wniósł, aby prokuratura przedstawiła wierzycieli, którzy czują się przez oskarżonych pokrzywdzeni w związku z nieuregulowaniem przez nich należności. Ponowna rozprawa - tym razem z pokrzywdzonymi - odbyła się we wrześniu. W listopadzie został przesłuchany biegły z dziedziny rachunkowości Zygmunt Zieliński z Bydgoszczy.
      Przedwczoraj jako pierwszy swoje zeznania złożył Zygmunt G., szef firmy "Monolit" z Poznania. Od czterech lat współpracował ze "Spomaszem" - na początku był to "Spomasz" Spółka Akcyjna, a później "Spomasz - maszyny piekarnicze sp. z o.o." Zygmunt G. był dostawcą oprzyrządowania i odlewów do maszyn piekarniczych. O przekształceniach w "Spomaszu" dowiedział się z faktur, na których zmieniła się nazwa firmy ze spółki akcyjnej na spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Natomiast adres pozostał bez zmian.
      Dowiedział się także, że w firmie jest syndyk i w przypadku roszczeń ma zgłosić je na piśmie. Świadek powiedział, że zaniepokoiła go informacja o przekształceniach w "Spomaszu", ponieważ przy takich okazjach podpisywany jest układ z wierzycielami, który ogranicza możliwość odzyskania pełnej kwoty należności i rozkłada to na lata. Zygmunt G. powiedział, że nie ma roszczeń finansowych do "Spomaszu". Zdarzały się jednak poślizgi w regulowaniu faktur. Dlatego świadek zabezpieczył się w ten sposób, że po otrzymaniu zamówienia wykonuje towar, ale odbierany jest dopiero po uregulowaniu opłat. A zamówienia wpływały średnio co 2 miesiące na kwotę kilkunastu tysięcy złotych. Współpraca z zakładem "Spomasz" sp. z o.o. trwa nadal.
      W procesie sprzedaży wyrobów "Spomaszu" SA i "Spomaszu - maszyny piekarnicze" uczestniczy pośrednik. Jest to firma "Bakerfix" z Warszawy, którą prowadzi siostra oskarżonego Leszka F. Janina K. Jak zeznała, przy sprzedaży jej firma pobierała od "Spomaszu" marżę w wysokości 12% i 15%. Firma "Bakerfix" powstała w czerwcu 2002 roku po to właśnie, aby pośredniczyć w sprzedaży maszyn spożywczych.
      Na pytanie przewodniczącej składu sędziowskiego Doroty Biernikowicz, jak powstał pomysł powstania firmy świadek odpowiedziała, że w trakcie rozmowy z bratem Leszkiem F. dowiedziała się o trudnej sytuacji "Spomaszu". Na początku udostępniła 50 tys. zł, a obecnie w obrocie jest 200 tys. zł.
      - "Firma nie miała na prowadzenie działalności. Pracownikom nie można było wypłacać pensji. Mój brat nie mógł nawet zaciągnąć kredytu. Szukał źródeł pieniędzy. Wtedy wystąpiłam z propozycją, że mogę wyłożyć wolne środki pieniężne. Chodziło mi o to, żeby pieniądze były przeznaczone wyłącznie na produkcję, na wynagrodzenia, żeby w zakładzie się coś działo, a nie na spłatę długów" - mówiła Janina K.
      Współpraca na początku trwała ze "Spomaszem" SA, a później z nowym "Spomaszem - maszyny spożywcze". Janina K. zatrudniła 3 pracowników "Spomaszu", których zadaniem było poszukiwanie odbiorców. Marża w wysokości 12% pobierana była w przypadku, gdy handlowcy "Spomaszu" znajdowali odbiorców, a 15% jak to samo zrobili pracownicy firmy "Bakerfix". Na poprzednich rozprawach biegły mówił o tym, że wysokość marży była niekorzystna dla "Spomaszu". Dlatego o wysokości marży Janinę K. zapytała Dorota Biernikowicz. W odpowiedzi świadek stwierdziła, że marża była przeznaczona na pokrycie kosztów działalności firmy i zyski. Z kolei na pytanie jakie w 2003 roku firma "Bakerfix" osiągnęła zyski Janina K. nie potrafiła odpowiedzieć, gdyż finansami - co zaznaczyła - zajmuje się księgowa.

Reklama

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 670 (51/2004)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości