Reklama

Powtórka z ekscesów i oko kamer

Coś z tym trzeba zrobić
     Powtórka z ekscesów i oko kamer
     Wieczorem w poprzednią środę w bloku przy ul. Mogileńskiej znów dali o sobie znać nieznani wandale. Straty wyniosły kilka tysięcy złotych. Spółdzielnia Mieszkaniowa Kujawy w Barcinie postanowiła utrudnić życie wandalom.

Henryk Popławski oprowadzał policjantów wokół budynku i w środku prezentując gryzmoły pozostawione przez wandali
              fot. Karol Gapiński Zniszczone zostały również drzwi i ściana od strony targowiska w budynku ośrodka zdrowia w Barcinie. Wcześniej ściany były odnowione dzięki termomodernizacji.
            fot. Karol Gapiński

     W bloku przy ul. Mogileńskiej na parterze mieści się siedziba Spółdzielni Mieszkaniowej Kujawy w Barcinie. Są tu też lokale usługowe i sklepy wynajmowane przez spółdzielnię.
     W pozostałej części blok po dawnym hotelu pracowniczym jest przerobiony na mieszkania.
W zeszłym roku wiosną klatka schodowa w tym bloku została zniszczona przez sprawców, których udało się ustalić policji. Zniszczyli oni zresztą swoimi malunkami klatki schodowe również w innych blokach należących do spółdzielni Kujawy. Zimą br. zostali skazani przez sąd w Szubinie na karę pozbawienia wolności 8 miesięcy w zawieszeniu na 3 lata.
     W lutym na klatce schodowej przy ul. Mogileńskiej znów miały miejsce ekscesy. Zostały podpalone drzwi jednego z mieszkań, a później sprzątaczki na klatce schodowej w skrzynce z podlicznikami znalazły woreczek z suszem. Ten środek prezes spółdzielni Henryk Popławski przekazał komendantowi powiatowemu policji w Żninie, młodszemu inspektorowi Piotrowi Stachowiakowi. Sprawą zajęła się prokuratura, która nie postawiła prezesowi spółdzielni zarzutu posiadania środka odurzającego, choć potwierdzono, że była to marihuana, tylko umorzyła postępowanie z uwagi na znikomą szkodliwość społeczną i dobre intencje prezesa (pisaliśmy o tym w ostatnim numerze Pałuk).
     Szum wokół klatki schodowej przy ul. Mogileńskiej nie powstrzymał jednak uczestników imprez na klatce od udziału w kolejnej z nich. Miała ona miejsce w poprzednią środę wieczorem. Następnego dnia mieszkańcy zobaczyli na klatce schodowej nowe bazgroły poczynione farbami na ścianach. Były też potłuczone butelki po alkoholu, a prezes znalazł woreczki strunowe, prawdopodobnie po narkotykach, w skrzynce z podlicznikami. Stwierdzono, że bohomazy zostały namalowane również na ścianie zewnętrznej.
     Na miejsce przyjechali policjanci, którzy przyjęli zgłoszenie o akcie wandalizmu na szkodę spółdzielni. Ta wyliczyła swe straty na 8.000 zł. To jednak nie było wszystko, gdyż w tym samym budynku znajduje się też salon fryzjerski Luizjana. Nieznani sprawcy swoje bohomazy zostawili też na zewnętrznych roletach okien, które w środę wieczorem, po zamknięciu lokalu, były opuszczone. To już szkoda nie spółdzielni, a właścicielki salonu. Świadkowie, którzy zgłosili zniszczenia prezesowi, powiedzieli, że malunki na elewacji zewnętrznej powstać musiały między 18:00 a 21:30.

Aby przywrócić budynkowi schludny wygląd, trzeba byłoby pomalować całą ścianę
           fot. Karol Gapiński

     W czwartek rano Henryk Popławski wypominał policjantom, że mieszkańcy nie mają do nich zaufania także z powodu takich zdarzeń, jak nieprzyjemności, które spotkały jego samego, gdy oddał do ręki komendanta kopertę z trawką. Do rozmowy wkrótce przyłączył się pracownik Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej, który powiedział policjantom, że również ściana przychodni została poprzedniego wieczora upstrzona bazgrołami.
     Funkcjonariusze udali się zatem do budynku przychodni, kilkadziesiąt metrów dalej i przyjęli zgłoszenie o zniszczeniach ściany i drzwi poprzez ich pobazgranie przez nieznanych sprawców. Dyrektor SPZOZ Dariusz Drzewiecki powiedział nam, że nie oszacowano jeszcze wysokości strat, można to będzie określić dopiero po malowaniu, a takiego się niestety nie planuje w najbliższej przyszłości. Niedawno budynek ośrodka był termomodernizowany i nowy wygląd uzyskały też dzięki temu elewacje. Niestety już w zeszłym roku bazgroły pojawiły się na ścianie zachodniej, od ul. Mogileńskiej, a teraz stało się podobnie z drugiej strony budynku. Zarówno budynek spółdzielni, jak i obiekt przychodni nie znajdują się w zasięgu monitoringu miejskiego.
     Henryk Popławski zapowiedział, że tak dalej na ul. Mogileńskiej być nie może. Straty są zbyt duże i trzeba zrobić coś, żeby uspokoić wandali. Dlatego podjęta została przez władze spółdzielni decyzja o założeniu monitoringu w bloku przy ul. Mogileńskiej 1. Już we wtorek firma z Barcina zainstalowała jedną kamerę zewnętrzną przy wejściu do klatki schodowej od strony ul. LWP oraz jedną przy wejściu, ale już wewnątrz klatki schodowej, a kolejne dwie na pierwszym i czwartym piętrze. Rejestrator zapamiętuje nagrany obraz z kamer przez miesiąc. Ma to służyć celom dowodowym w przypadku zdarzeń przestępczych. Koszt czterech kamer i rejestratora, który poniesie spółdzielnia to 6.500 zł, a dodatkowe koszty to modernizacja oświetlenia klatki schodowej, które wykonać miała ta sama firma. Lampy mają się zapalać za pomocą czujników. Jeśli ktoś będzie na klatce, to będą świeciły.

Reklama

Zapobiegnie to przesiadywaniu i imprezowaniu przez chuliganów po ciemku.
     Dodajmy, że zainstalowany we wtorek system to pierwszy monitoring bloku w spółdzielni Kujawy.

Karol Gapiński
Pałuki nr 999 (14/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości