Reklama

Prądu zimą nie było i nie będzie

Mieszkańcy działek w ROD Pelikan w Szubinie
     Prądu zimą nie było i nie będzie
     Na 99,9 procent prąd na działkach w Rodzinnych Ogrodach Działkowych będzie zimą odłączany. Zdania działkowców w tej sprawie były podzielone, a decyzję podejmie ostatecznie zarząd.

Henryk Semrau próbuje zapanować nad przebiegiem głosowania dotyczącego odłączenia prądu na działkach w czasie zimy
     fot. Magdalena Kruszka Większość działkowców była za tym, żeby nie odłączać prądu na działkach w czasie zimy
     fot. Magdalena Kruszka

     30 kwietnia w Szubinie odbyło się nadzwyczajne walne zgromadzenie działkowców z Rodzinnych Ogrodów Działkowych Pelikan w Szubinie. Mowa na nim była między innymi o osobach zameldowanych w domach pobudowanych na działkach i osóbach zalegających z opłatami. Podjęto też dyskusję na temat odłączenia prądu na działkach w okresie zimowym.
     DŁUŻNICY BEZ PRĄDU
     Jerzy Błażejak, prezes Zarządu ROD Pelikan w Szubinie, w sprawozdaniu informował, że w trzy lata wykonana została modernizacja sieci elektrycznej, w ramach której zainstalowano 115 szafek rozdzielczych prądu, zapewniając przyłącza dla ponad 300 działkowców indywidualnych.
     - W tym miejscu pragnę zaapelować do wszystkich odbiorców energii elektrycznej o dyscyplinę w opłacaniu zużytej energii - mówił prezes zarządu Pelikana. - W czasie zimy zaliczkowaliśmy odbiorców na sumę 6 tysięcy złotych. Stwierdzone zaległości w opłacie spowodują natychmiastowe wstrzymanie dostawy z licznymi utrudnieniami. Podobne sankcje zastosujemy wobec dłużników zalegających w opłatach składki członkowskiej. Zostaną oni pozbawieni praw członkowskich w Polskim Związku Działkowców, a w konsekwencji odłączony zostanie im prąd i woda.
     Przybyli na walne zgromadzenie podejmowali decyzję w sprawie stawek, jakie będą musiały wnieść osoby zalegające z opłatami za prąd i z opłatami członkowskimi, jeśli będą chciały, aby ponownie podłączyć prąd do ich domków. Zarząd proponował, żeby była to stawka 20 zł, jednak na sali pojawiły się głosy, że to zbyt mało i padła propozycja, żeby koszt ponownego przyłączenia prądu wyniósł 50 zł. Działkowcy przegłosowali uchwałę o tej opłacie zdecydowaną większością głosów.
     MNIEJSZE ZŁO
     - Przechodząc do kolejnych problemów, jestem państwu winien wyjaśnienia na postawione zarzuty przez komisję rewizyjną w ich rocznym sprawozdaniu za 2009 rok - kontynuował Jerzy Błażejak. - Wyjaśnienia rozpocznę od trzech problemów, według mnie ważnych, bo narastają od początku istnienia ogrodu i rozpisywała się o nich prasa lokalna. Do tych super odkryć pani Staszak (przewodnicząca komisji rewizyjnej ROD Pelikan, przyp. mk) należą: podwójne nadanie działki przez małżeństwo, budownictwo ponadnormatywne altan i zamieszkiwanie w altanach. Wyjaśniam państwu wszystkim i pani Staszak  również, że główną ideą zarządu było pełne zagospodarowanie ogrodu dla podniesienia walorów estetycznych i likwidacji pustostanów, na co były naciski naszych działkowców i każdej kontroli zewnętrznej. Wobec tego przyjęliśmy mniejsze zło, pomijając zasady jednej działki na małżeństwo.
     Prezes wyjaśniał, że przyznawany teren był terenem zapuszczonym, trudnym, zarośniętym zwartymi krzewami, wysoką trawą ze zwałami gruzu i śmieci. Wymagało to poważnych nakładów pracy, użycia sprzętu ciężkiego i środków finansowych w celu zrekultywowania terenu do potrzeb użytkowych. Jerzy Błażejak dodał także, iż ze względu na delikatność sprawy zarząd nie zamierza i nie zamierzał odbierać tej działki na siłę.
     12 ALTAN PONADNORMATYWNYCH
     Kolejnym problemem, o jakim informował na walnym zgromadzeniu prezes, było przekraczanie norm budowlanych dla altan. Wymogi określają, że altana w granicach miast może zajmować 25 m2 i mieć wysokość 5,4 metrów przy dachu dwuspadowym.
     - W ocenie zarządu prywatyzacja terenów działkowych skłoniła wiele osób do nabycia działki - mówił prezes. - Liczyli oni na pełną swobodę budowlaną. Potwierdza to fakt, że szereg działkowców nie przystąpiło do czynności uprawowych, ani też nie podjęło budowy urządzeń działkowych. Z tą grupą działkowców, zgodnie z procedurą prawną, przystąpimy do pozbawienia praw członkowskich, szczególnie z tymi, którzy nie opłacają składki za użytkowanie działki.
     - Na dzień dzisiejszy posiadamy 12 altan ponadnormatywnych, a do właścicieli skierowano stosowne pisma o doprowadzenie altan do normatywu budowlanego do dnia 31 grudnia 2011 roku - powiedział Jerzy Błażejak. - Informujemy jednocześnie, że budownictwo ponadnormatywne funkcjonuje od 1980 roku, a prawie wszyscy użytkownicy, którzy przekraczali normatyw budowlany, nie uzgadniali z zarządem zamiaru podjęcia budowy. Jeden, mimo przeciwwskazań zarządu, pobudował altanę o powierzchni 36 m2. Świadczy to o typowej samowoli, bardziej świadomej lub mniej. Działkowcy liczą, że jakoś to będzie.
     Jerzy Błażejak dodał, że nie ma co liczyć na jakiekolwiek pobłażanie w tej sprawie. Od 2012 roku komisja nadzoru budowlanego wznowi kontrolę ogrodu i wobec tych osób, które naruszyły prawo budowlane, zastosowane zostaną sankcje karne i wyegzekowanie dostosowania altan do wymogów. Po kontroli, która miała miejsce w tym roku, na trzynaście altan zbudowanych nieprzepisowo, tylko jeden użytkownik dostosował swoją altanę do wymogów. Dwóch użytkowników odstąpiło od budowy altan większych niż przewiduje prawo na etapie wyprowadzonych fundamentów.
     - Stałe zamieszkiwanie w altanach jest to ewidentne łamanie prawa, na co zarząd nie ma wpływu, bo nikt go nie pyta o zezwolenie na zamieszkiwanie w altanie - skarżył się prezes. - Do osób zamieszkujących altany wysłano pisma o wyprowadzeniu się z zasiedlonej altany. Nie wiemy, z jakim skutkiem.
     Wysłane zostały też pisma do burmistrza Szubina Ignacego Pogodzińskiego z prośbą o pomoc w przydzielaniu mieszkań oraz do sądu dla nieletnich w związku z zamieszkałą rodziną. Ogród nie ma stosownej infrastruktury energotechnicznej, umożliwiającej stałe zamieszkiwanie. Ponadto ogród pełni  funkcję wypoczynkowo-rekreacyjną.
     NIEKORZYSTNY PROTOKÓŁ KONTROLI REWIZYJNEJ
     - Przy tej okazji oświadczam stanowczo, wbrew pomówieniom pani Ireny Staszak i prasy lokalnej, że nikomu nie wyrażałem zgody na ponadnormatywne budowanie altany, ani też zamieszkiwanie w niej - powiedział prezes i przyznał, że mimo wspólnych ustaleń na posiedzeniu zarządu dotyczących niewłączania zasilania elektrycznego na okres zimy, przed wprowadzeniem się rodziny z pięciorgiem nieletnich dzieci, zasilanie włączył ze względów humanitarnych. Dodał też, że mimo uzgodnień z zarządem, miał przyzwolenie walnego zebrania, aby na okres zimy włączyć zasilanie elektryczne na przełomie 2009 i 2010 roku.
     - Wymaga również wyjaśnienia sprawa przyłączy trójfazowych - mówił Jerzy Błażejak. - Zostały one zainstalowane na życzenie użytkowników. Główną ideą tych przyłączy była możliwość załączenia betoniarek do budowy altan również w przyszłości, a nie na cel gospodarczy, jak to wydumała pani Staszak.
     Do członkini komisji rewizyjnej prezes miał o wiele więcej zarzutów, choćby  ten, że pozostali członkowie komisji rewizyjnej nie byli obecni przy redagowaniu dokumentu i podpisali go nie znając jego treści. Obecne były przy tym redagowaniu natomiast osoby postronne i osoba działająca w zarządzie ogrodu. Jerzy Błażejak skarżył się też, że przewodnicząca komisji rewizyjnej - Irena Staszak, nie zapoznała zarządu z protokołem pokontrolnym, tylko podała go do informacji Okręgowego Zarządu w Bydgoszczy, czyniąc ten dokument bezprzedmiotowym paszkwilem. Nie przybyła także na rekontrolę komisji rewizyjnej Okręgowego Zarządu, która miała na celu wyjaśnienie wszystkich insynuacji i animozji.
     UBYTKI W KOMISJI REWIZYJNEJ I ZARZĄDZIE
     Z pełnienia funkcji w komisji rewizyjnej zrezygnowali Stanisław Benhke i Wanda Musialik, funkcję tę przestał pełnić Janusz Pietrzyk. Tym samym wygasł mandat tej komisji. Na nowych członków komisji zostali wybrani Marian Małkiński, Katarzyna Witkowska i Teresa Czechowska. Jeśli chodzi o członków zarządu, jeden członek - Marian Markiewicz - zmarł, natomiast drugi został usunięty ze względu na zaniechanie działalności. Jest to pełniący wcześniej funkcję wiceprezesa zarządu Jan Owczarek. Podczas walnego zgromadzenia złożył on pismo, że rezygnuje z pełnienia tej funkcji tłumacząc swoją decyzję destrukcyjną działalnością obecnego zarządu, która przejawiała się między innymi w likwidacji parkingu przy bramie dawnego LOK, zezwoleniu na budowę altan ponadnormatywnych i pozwoleniu na całoroczne zamieszkanie na działkach.
     Protokoły z posiedzeń zarządu pisane były z opóźnieniem pod dyktando prezesa i sekretarza - czytamy w oświadczeniu Jana Owczarka. Nadmierna chęć władzy prezesa powodowała, że uniemożliwiano mi sprawdzanie pod względem merytorycznym i formalno-rachunkowym faktur i rachunków za zakupione materiały i usługi, uniemożliwiano mi wgląd do dokumentów księgowych, między innymi rachunków, faktur, listy płac członków zarządu, uniemożliwiano mi nadzór nad pracami hydraulika, elektryka oraz gospodarza ogrodu. W łonie zarządu powstały złe nastroje urągające zasadom społecznego współżycia, czyli przekleństwa, wyszydzanie, bezpodstawna krytyka i zniesławianie były na porządku dziennym.
     Mimo tego, że ubyło członów zarządu ROD, nie odbyły się wybory uzupełniające. Leszek Urbański, opiekun ogrodów z ramienia Wojewódzkiego Okręgu Rodzinnych Ogrodów Działkowych wyjaśnił, że dopóki w zarządzie pozostała większość członków, dopóty wybory takie nie są konieczne. Zarząd liczył siedmioro członków, dwóch ubyło, pozostało pięciu, więc zdecydowana większość, co nie nakazuje przeprowadzania wyborów uzupełniających.
     - Nie zgadzam się z większością tych zarzutów, ale nie chcę sprawy komentować, bo nie dotyczy ona bezpośrednio mojej osoby - powiedział Henryk Semrau, członek zarządu.
     PRĄD W CZASIE ZIMY
     Sprawą, która wywołała najwięcej zamieszania i kontrowersji, była decyzja o wyłączeniu prądu w okresie zimowym. Najpierw zapytano wszystkich zgromadzonych, jak oni zapatrują się na odłączenie prądu w tym czasie. Większość głosujących była przeciwna, domagała się, żeby prąd podłączony był cały rok. Głosowanie powtórzono. Zrobiło się zamieszanie z liczeniem głosów. Po trzykrotnym powtórzeniu głosowania zarząd uznał, że decyzji o wyłączeniu prądu w czasie zimy nie podejmują działkowcy, lecz właśnie zarząd.
     - To po co organizowaliście głosowanie? - pytał jeden z uczestników spotkania.
     - Głosowaliście nad czymś, co i tak ma bardzo małą skuteczność - wyjaśniał Leszek Urbański. - Podjęcie decyzji o wyłączeniu prądu na okres zimowy leży w gestii zarządu. Natomiast walne zebranie może podjąć decyzję odwrotną, o włączeniu, a nie o wyłączeniu. Państwo podjęliście taką decyzję, że zabraniacie zarządowi to, co wynika z jego prawa. A zarząd was o to zapytał, że szuka akceptacji, żeby nie była to decyzja niepopularna. Zarząd natomiast może na wniosek indywidualnego członka włączyć mu prąd i go rozliczyć od razu.
     Henryk Semrau, członek zarządu, który zebranie prowadził, wyjaśniał później, że zamieszanie wynikło z powodu złego przygotowania sekretarza zebrania. - To był lapsus - powiedział.
     Co do odłączenia prądu zarząd jeszcze nie podjął decyzji. Zapadnie ona najpóźniej pod koniec września, ponieważ na początku listopada prąd jest odłączany. Od kilku lat Pelikan stosuje taką praktykę, że zimą nie dostarcza prądu do altan. Jednak w tym roku wyjątkowo prezes podjął nieformalną decyzję o podłączeniu prądu ze względu na rodzinę, która jedną z altan zamieszkiwała.
     - Ci, którzy nieformalnie mieszkają na tych działkach, uznają to pewnie za społecznie nieuzasadnione, ale ja jako działkowiec uważam, że to dobra decyzja, bo działkowcy po prostu kradną czasem prąd - mówił Henryk Semrau. - Kiedy przez cztery lata ten prąd był odłączony, to zaoszczędziliśmy tyle pieniędzy, że mogliśmy założyć całe ogrodzenie wokół ogrodu. Henryk Semrau dodał, że rodzina, która zamieszkuje działki nieformalnie nie zużyła tyle prądu, ile ostatecznie zostało zużyte. A to nadmierne zużycie wynika według niego z tego, że działkowcy na okres zimy nie wyłączają lodówek i zamrażarek, choć z nich nie korzystają. Ostateczna decyzja o tym, czy prąd zimą będzie dostarczany, czy nie zależeć będzie od tego, jakie zaległości w opłatach za prąd będzie miał Pelikan.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1003 (18/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości