Urząd Miejski, Żnin, burmistrz, Sąd Pracy, gmina
Rozstrzygnięcia z klauzulą poufności
Dwie osoby zwolnione z Urzędu Miejskiego przez burmistrza odwołały się do Sądu Pracy. Rzecznik burmistrza zapewnia, że gmina żadnej z tych spraw nie przegrała.
Od początku roku informowaliśmy na bieżąco o ruchach kadrowych w Urzędzie Miejskim w Żninie. Prowadzone tam były liczne nabory nowych urzędników, a niektórym dotychczasowym pracownikom burmistrz Robert Luchowski nie przedłużył wygasających umów okresowych.
Ta sytuacja dotyczyła zwłaszcza kadr w wydziale turystyki i promocji. W poprzedniej kadencji samorządu wydział ten podlegał ówczesnej zastępczyni burmistrza Aleksandrze Nowakowskiej. Po przegranych przez nią rok temu wyborach na burmistrza straciło tutaj pracę kilka osób, nie tylko w związku ze zwolnieniem, jak w przypadku Magdaleny Hoffmann-Pryki, ale też z powodu nieprzedłużenia umów okresowych. Tak było w np. przypadku Jaśminy Malak, która w czasie zeszłorocznej kampanii samorządowej była pełnomocnikiem wyborczym Aleksandry Nowakowskiej, rywalki Roberta Luchowskiego. Ten po wygranych wyborach zrezygnował z niektórych pracowników ratusza, którym właśnie kończyły się umowy. Tak było z Jaśminą Malak. Dotyczyło to również Huberta Stręka, Katarzyny Przybyłowicz i Katarzyny Słowik. Wszyscy ci pracownicy byli zatrudnieni w dawnym wydziale RPS, którym kierował Ryszard Ulatowski, jeden z najbliższych współpracowników byłej wiceburmistrz. On z kolei miał umowę bezterminową, ale jeszcze z byłym burmistrzem Leszkiem Jakubowskim (gdy znany był już wynik ostatnich wyborów na włodarza) zdążył uzgodnić swe odejście z pracy za porozumieniem stron z końcem 2014 r.
W podobnej sytuacji były także Daria Sikorska, która przez pewien czas pracowała w sekretariacie, Jolanta Kończal, która zajmowała się egzekucją opłat śmieciowych, czy Anita Kaczmarska z dawnego wydziału edukacji. Dodajmy jednak, że ta lista może być niepełna, gdyż na konferencjach prasowych w poprzednich miesiącach burmistrz niechętnie mówił o pracownikach, których pożegnał. Włodarz gminy zapewniał też w pewnym momencie, że żaden ze zwolnionych pracowników nie odwołał się do Sądu Pracy. O ile w przypadku pracowników, którzy żegnali się z ratuszem, bo nowy burmistrz nie przedłużył im umów okresowych, nie było to dziwne, o tyle w przypadku zwalnianych osób pracujących na normalnych etatach urzędniczych, już tak.
A z pracy w Urzędzie Miejskim zwolniony przez Roberta Luchowskiego został jeszcze zimą br. choćby Jan Zieliński.
Przypomnijmy, że w tym roku tuż przed Dniem Kobiet zwolniona została z pracy Anita Grochowalska, która dotychczas zajmowała się w ratuszu księgowością budżetową. Zaraz po Dniu Kobiet zwolnione zostały: Beata Ganzera, która zajmowała stanowisko do spraw kasy zapomogowo-pożyczkowej, funduszu socjalnego i ZUS pracowników oświaty oraz Elżbieta Dudek, specjalistka do spraw księgowości. Dwie ostatnie z wymienionych urzędniczek zajmowały się księgowością oświaty, a po zmianach organizacyjnych w Urzędzie ostatnie kilka tygodni przed zwolnieniem były już, podobnie jak Anita Grochowalska, w wydziale budżetu i gospodarki. Pod koniec maja z powodu likwidacji stanowiska pracy z Urzędem Miejskim pożegnał się kolejny pracownik dawnego referatu RPS Stanisław Wendland.
Z naszych informacji wynikało, że przynajmniej dwie osoby spośród zwolnionych z Urzędu Miejskiego od początku bieżącej kadencji samorządu odwołały się od decyzji burmistrza do Sądu Pracy w Bydgoszczy
Ze źródeł nieoficjalnych otrzymaliśmy informację, iż w jednej ze spraw doszło przed sądem do ugody i ratusz ma w związku z tym zapłacić zwolnionemu pracownikowi 9.000 złotych. Jednak między stronami zawarta też została klauzula zachowania tajemnicy, co do treści tego wyroku.
Tak, czy inaczej, koszt ponieść musiałaby gmina, więc chodzi tutaj o pieniądze publiczne. Dlatego o informację w sprawach, które od początku obecnej kadencji samorządu toczyły się lub toczą przed Sądem Pracy, po odwołaniach, które złożyli zwolnieni pracownicy Urzędu Miejskiego w Żninie, zapytaliśmy Pawła Sikorę, rzecznika burmistrza Żnina. Chcieliśmy wiedzieć, ile takich spraw było, jakimi orzeczeniami bądź ugodami się one skończyły oraz czy w przypadku jednej takiej sprawy rzeczywiście doszło do ugody, na podstawie której Urząd Miejski w Żninie wypłaci zwolnionemu pracownikowi 9.000 zł.
- Odpowiadając na pytania informuję, że toczyły się dwie sprawy. Obie są prawomocnie zakończone bez wyroków sądowych. Żadnej sprawy gmina nie przegrała. Ich rozstrzygnięcie objęte jest tajemnicą sądowa - przekazał Paweł Sikora.
W rzeczywistości zatem, mimo iż ewentualne zapłaty z tytułu zawartych porozumień z powodami czy też rozstrzygnięć sądu trzeba zaspokoić z pieniędzy publicznych, to jednak wszystkie strony, czyli zwolnionych pracowników odwołujących się w sądzie, jak i burmistrza Żnina, jako szefa zakładu pracy, obowiązuje tajemnica co treści tych rozstrzygnięć.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1239 (45/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze