Reklama

Sklepy odcięte od klientów

Rynek w Szubinie
     Sklepy odcięte od klientów
     Mniej klientów i mniejsze obroty w sklepach. To skutek prac rewitalizacyjnych na Rynku w Szubinie. Właściciele liczą straty i zwalniają pracowników.

Po czterech i pół roku Danuta Michalak straci pracę
   fot. Remigiusz Konieczka

    Wokół Rynku w Szubinie jest kilkanaście sklepów i punktów usługowych. Interes kręcił się dobrze dopóty, dopóki nie rozpoczęła się rewitalizacja Rynku. Wcześniej na placu był duży parking. Każdy kto chciał, mógł zaparkować i wyskoczyć do sklepu po zakupy. Teraz jest to niemożliwe.
    Prace budowlane rozpoczęły się w połowie października. Budowana jest kanalizacja sanitarna i deszczowa. Później na Rynku będzie położona nowa nawierzchnia. W tej chwili Rynek jest jednym wielkim placem budowy i nie da się tu wjechać. Barierki stoją na wylotach w kierunku ul. Winnica i ul. Młyńskiej. Nie można przejechać w kierunku ul. św. Marcina. Możliwy jest tu tylko ruch pieszy po wąskim skrawku chodnika.
    Handlowcy załamują ręce. Brak parkingów i ograniczone dojście odstraszyły klientów. Obroty spadają. Jednym więcej, innym mniej. Wszyscy liczą straty i decydują, co robić: ciągnąć interes czy zawieszać działalność.
    - Nikomu nie chce się chodzić po wykopach. Wiele osób chodzi tam, gdzie im wygodnie. Dobrze, że robią, bo szubiński Rynek jest jednym z najbrzydszych w okolicy, ale powinni to inaczej zorganizować. Najpierw jedną, a potem drugą część. Nikt się nami nie zainteresował. Jest coraz gorzej. Mamy czekać do wiosny? Do tego czasu połowy sklepów nie będzie. Nic nie dały te nasze wędrówki do burmistrza - powiedziała nam jedna z handlujących na Rynku.
    W spożywczym pytamy, jak remont wpłynął na kondycję sklepu. Słyszymy smutną odpowiedź: - Wpłynął tak, że ja w tym tygodniu zostaję bez pracy - odpowiada ze łzami w oczach Danuta Michalak.
Kobieta pracuje w sklepie na Rynku od czterech i pół roku. - Ja tym żyję. Innej pracy dla siebie nie widzę - mówi nam pani Danuta. I dodaje, że przychodzi teraz o 90% klientów mniej niż przed rozpoczęciem prac budowlanych. W sobotę od 8:00 do 13:00 było 4 -5 klientów. Wcześniej przez pół dnia zarobiła na swoją pensję. Teraz nie. I dlatego sklep zostanie zamknięty, a ona straci pracę. Nie będzie miała nawet prawa do zasiłku, bo pracuje teraz na pół etatu.

Paulina Brzykcy i Sandra Meler ze sklepu "Chatka Puchatka" jeszcze około trzy tygodnie będą na Rynku. Potem przeniosą sklep na ul. 3 Maja.
     fot. Remigiusz Konieczka

    - Ktoś powinien wziąć za to odpowiedzialność. Za tych wszystkich ludzi, którzy z powodu rewitalizacji stracą pracę. Powinien być jakiś zasiłek okresowy. To przecież nie moja wina, że szef mnie zwalnia - twierdzi sprzedawczyni.
    W jednym ze sklepów odzieżowych liczba klientów spadła o 30-40 procent. Właścicielka powiedziała, że po rozpoczęciu prac budowlanych ma problem z dostawą towaru. Musi to robić albo po 22:00 albo przed 6:00 rano. Właścicielka powiedziała, że poszła z tym problemem do urzędu, ale - jak to ujęła - spotkała się z arogancją urzędnika. Nie powiedziała jakiego. - Zamiast bronić swojej gminy, to odstrasza - mówi. - Nie wiem, co dalej będzie. Nie chciałabym zamykać. Ale jak mnie sytuacja zmusi, to zawieszę działalność. Może grudzień przetrwam. Zobaczę, jaki będzie styczeń i luty.
    Za około trzy tygodnie z Rynku zniknie sklep z artykułami dziecięcymi Chatka Puchatka. Zostanie przeniesiony na ul. 3 Maja. Przenosiny są spowodowane spadkiem obrotów. A spadek obrotów wiąże się z remontem. - Klienci przestali przychodzić - mówią sprzedające tam Sandra Meler i Paulina Brzykcy.
    Właścicielka sklepu usługowo-odzieżowego Ewa Jamsela również odnotowała spadek klientów i obrotów. Najbardziej widać to w dni targowe, a mianowicie w środy i soboty. Powiedziała, że w innych miastach, np. w Kcyni i Nakle, remonty rynków wyglądały inaczej. Zamykano jedną część, a po zakończeniu zamykano drugą. Obawia się, że podczas zimy i obfitych opadów śniegu jej sklep w ogóle zostanie odcięty od klientów.
    Na sesji Rady Miejskiej 4 listopada radny Stanisław Wypych, w imieniu handlujących na Rynku, zwrócił burmistrzowi uwagę na to, że sklepy są odcięte od świata. Dodał, że handlowcy z trudem utrzymują działalność i miejsca pracy. Radny zapytał, czy jest możliwość otwarcia ruchu na Rynku.
Ignacy Pogodziński odpowiedział, że jest zadowolony z tempa prac budowlanych: - Chodzi o to, żeby wykonawca zrobił to szybko. Będziemy w tej materii rozmawiać. Prace nie mogą zostać odłożone, bo zaangażowane są w to środki Unii Europejskiej i mamy wyznaczone terminy. Jak nie zrobimy tego w tym roku, to stracimy pieniądze. Za utrudnienia przepraszam, ale one będą - powiedział na sesji burmistrz.

Reklama

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 978 (45/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości