Reklama

Śladami transylwańskego folkloru

Krzysztof Petek w Klubie Podróżnika opowiedział o Transylwanii fot. Barbara Filipiak

Żnin, biblioteka, Transylwania, Klub Podróżnika
     Śladami transylwańskego folkloru
     W poniedziałek gościem Klubu Podróżnika działającego w żnińskiej Bibliotece Publicznej był Krzysztof Petek - organizator wypraw i szkół przetrwania.

     Krzysztof Petek jest również autorem powieści sensacyjno-przygodowych i reportażystą. Tym razem zabrał podróżników w rejon rumuńskich gór, lasów i bezkresnych łąk, gdzie terenowymi samochodami wraz z towarzyszami przygody przedzierał się do Transylwanii. - To jest około trzech tysięcy kilometrów, czasem trzech i pół, wyprawy przez kilka granic europejskich i przez kilka granic geograficznych, a przede wszystkim wyprawy przez kilka stuleci. W pewnym momencie cofamy się w czasie tak nagle, tak niespodziewanie, że niektórym ciarki po plecach biegają – powiedział podróżnik.

     Podczas spotkania usłyszano m.in. o wesołym cmentarzu Satu Mare, mieszkańcach polskiej wioski w Rumunii – Cacicy, jednym z najgłębszych w Europie wąwozie Bicaz, a także jaskiniach: Lodowej, Niedźwiedzia i Meziad. W mieście Sighisoara zawitano do domu Vlada Palovnika, który był pierwowzorem Drakuli oraz do ruin zamku Palovnika. Można było również obejrzeć na zdjęciach najbardziej krętą trasę Europy – Transfogaraską oraz piękne transylwańskie krajobrazy.

Reklama

     Jak zauważył pan Krzysztof, z rozmową w Rumunii bywa trudno: - Oni doskonale znają rumuński, ale żaden inny. Starsi troszkę znają rosyjski, ale niechętnie go używają. Młodzież zna angielski, ale młodzież nie mieszka w wioskach. Tam gdzie folklor, stamtąd ludzie uciekają, wioski wymierają. Są takie wioski, w których nie zobaczyłem nikogo przed czterdziestką, a średnia wieku, jak sądzę, była sześćdziesiąt. Połowa chałup była pusta, kto może ucieka. Dlatego kto chce dotknąć rumuńskiego folkloru, powinien tam pojechać wkrótce, bo być może za dziesięć czy piętnaście lat to już będą tylko opowieści, fotografie, filmy i zgliszcza wiosek, w których kiedyś mieszkali ci hodowcy baranów.

     Wyprawy organizowane przez Krzysztofa Peteka są ciekawe i intrygujące, mające znamiona survivalu. Zamiast noclegów w hotelach - preferowane są namioty, hamaki i kempingi, a posiłki przygotowywane są w kuchni polowej na trasie. - Spróbujmy rzeczy innych niż biuro podróży, a my uciekamy od tego, co się nazywa bańką cywilizacyjną. My robimy to inaczej: od krótkich wypraw po te długie. Zapewniając ludziom bezpieczeństwo, nie zapewniamy komfortu – powiedział na zakończenie Krzysztof Petek.

Reklama

    Więcej zdjęć w galerii.

Barbara Filipiak, 10 VI 2015

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama