Reklama

Spontaniczny marsz milczenia

Modlili się za Wiktorię
     Spontaniczny marsz milczenia
     Marsz sprzeciwu przeciw przemocy przerósł oczekiwania organizatorów. Ulicami Żnina przeszło kilkaset osób. Wydarzenie było relacjonowane przez ogólnopolskie media. Policja jednak wszczęła postępowanie, bo nie zostały dopełnione formalności związane z organizacją tego typu marszu.

Na czele marszu szli młodzi ludzie, którzy nieśli plakat wyrażający sprzeciw wobec przemocy
    fot. Remigiusz Konieczka

     Tuż przed 17:00 w niedzielę na plac Wolności w Żninie przychodziło coraz więcej osób. Przynosili ze sobą znicze. Uformowali się w kolumnę, na czele której czterej młodzi ludzie nieśli transparent z napisem Mieszkańcy Żnina sprzeciwiają się przemocy. Policja szacuje, że w marszu milczenia wzięło udział ok. 500 osób. Być może było nawet 1.000. Mieszkańcy Żnina z pl. Wolności w milczeniu przeszli ul. Sądową, Szkolną, 700-lecia aż pod kamienicę, w której mieszkała zmarła 2-letnia Wiktoria Sz. Tam uczestnicy marszu złożyli pod drzwiami wejściowymi do budynku zapalone znicze. Potem, spontanicznie, część osób poszła chodnikiem na cmentarz parafialny. Przy grobie dziewczynki mieszkańcy również zapalili znicze. Po krótkiej modlitwie uczestnicy rozeszli się.
     Do zorganizowania marszu milczenia doszło spontanicznie. Jeden z organizatorów Krzysztof Plaskaty powiedział, że pomysł narodził się w piątek. Brat pomysłodawcy Tomasz Plaskaty i Sara Otto rozlepiali plakaty w Żninie. Było ich 40. Informacja pojawiła się też na Forum Pałuk oraz na portalu społecznościowym Nasza Klasa. Ludzie telefonicznie, esemesami, e-mailami informowali się o marszu. Liczba uczestników przeszła oczekiwania organizatorów.

Przed kamienicą, w której mieszkała Wiktoria, żninianie stawiali znicze
    fot. Remigiusz Konieczka

     Celem marszu milczenia był protest przeciwko takim wydarzeniom, do jakich doszło w Żninie w ubiegłym roku i teraz. Przypomnijmy, że tydzień temu najprawdopodobniej na skutek pobicia przez ojca w żnińskim szpitali zmarła 2-letnia Wiktoria Sz. Sprawa odbiła się szerokim echem w całej Polsce. Również ubiegłoroczne gwałty z udziałem nieletnich zbulwersowały mieszkańców.
     - Nie chcemy, aby coś takiego działo się w Żninie - powiedział Pałukom Krzysztof Plaskaty. - Chcieliśmy uczcić pamięć Wiktorii. Chcieliśmy pokazać ludziom, że w Żninie źle się dzieje. Chcemy, żeby ludzie nie zamykali się w domach, żeby mówili o swoich problemach i nie byli obojętni na krzywdy innych. Mam nadzieję, że więcej do takich rzeczy nie będzie dochodzić.
     Organizatorzy marszu przyznali, że nie spodziewali się tak ogromnego zainteresowania akcją. Myśleli, że przyjdzie 200-300 osób. Do organizacji przystąpili spontanicznie na dwa dni przed marszem. Powiadomili policję. Ta zabezpieczyła trasę przemarszu.
     Oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Żninie nadkom. Krzysztof Jaźwiński powiedział, że funkcjonariusze prowadzą czynności wyjaśniające w tej sprawie w oparciu o artykuł 52 kodeksu wykroczeń. Postępowanie ma wyjaśnić, czy zgromadzenie, które odbyło się 30 stycznia, było legalne czy nie. Organizatorzy bowiem nie przedstawili policji decyzji burmistrza Żnina zezwalającej na przeprowadzenie zgromadzenia. Przepisy ustawy o zgromadzeniach obligują policję, aby wyciągała konsekwencje prawne wobec tych, którzy nie dopełniają obowiązku zalegalizowania imprezy masowej.
     - Solidaryzujemy się z akcją, ale prawo jest prawem. Musimy to wyjaśnić. Mimo że tej zgody nie było, zabezpieczyliśmy zgromadzenie dodatkową ilością funkcjonariuszy. Dodatkowo skierowaliśmy 10 policjantów. W sumie było ich dwunastu - powiedział Krzysztof Jaźwiński.
     Policja, jak twierdzi rzecznik, otrzymała informację o marszu milczenia dzień przed jego zorganizowaniem. Natomiast przepisy wymagają wcześniejszego zgłoszenia zamiaru zorganizowania imprezy masowej burmistrzowi Żnina. Burmistrz wtedy wydaje decyzję zezwalającą na zorganizowanie imprezy masowej lub nie. Zgłoszenie powinno trafić na biurko burmistrza nie wcześniej niż 30 dni przed terminem planowanego zgromadzenia i nie później niż 3 dni. Organizator we wniosku podaje m.in. informację o czasie, miejscu i szacunkowej liczbie uczestniczących w zgromadzeniu osób. Burmistrz po podjęciu decyzji wysyła jej treść również policji. W przypadku marszu milczenia burmistrz nie podejmował wymaganej decyzji, bo nie otrzymał zgłoszenia
     - Żyjemy w wolnym i demokratycznym kraju i każdy ma prawo do wyrażania swoich opinii, ale zgodnie z prawem - dodał Krzysztof Jaźwiński.
     Organizatorom za niedopełnienie formalności grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub nawet aresztu do 14 dni. Policja ma miesiąc na wyjaśnienie tej sprawy. O dalszym losie organizatorów zdecyduje sąd.
     Krzysztof Plaskaty powiedział, że marsz milczenia organizowany był spontanicznie i stąd niemożliwe było dotrzymanie terminów, a poza tym organizatorzy nie zdawali sobie sprawy, że trzeba pytać o zgodę burmistrza. Myśleli, że trzeba powiadomić jedynie policję, i to zrobili.

Reklama

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 990 (5/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości