W Żninie sprawa toczy się sprawnie
Sprawę przeciągnął sąd w Bydgoszczy
W sprawie osądzenia sprawców czerwcowego gwałtu Ministerstwo Sprawiedliwości zauważyło uchybienia w pracy Sądu Okręgowego w Bydgoszczy a nie Sądu Rejonowego w Żninie. Opóźnienie sprawy wynikało z opieszałości Sądu Okręgowego w Bydgoszczy. I tego dotyczyła interpelacja posła Krzysztofa Brejzy.
Przed tygodniem pisaliśmy, że w sprawie zgwałconej w czerwcu szesnastolatki poseł Krzyszof Brejza otrzymał z Ministerstwa Sprawiedliwości odpowiedź na swoją interwencję. Poseł zwrócił w swoim wystąpieniu uwagę na problem natury organizacyjnej, chodziło mu o wprowadzenie takich regulacji prawnych, aby zapobiec odkładaniu rozpoznawania spraw - tak jak to miało miejsce w Żninie, gdy sprawa czerwcowego gwałtu nie była rozstrzygana, ponieważ sędzia przebywał na urlopie.
Z odpowiedzi udzielonej przez Departament Sądów Powszechnych przy ministerstwie wynika, iż zarzut opieszałości w rozpoznaniu zażalenia należy uznać za zasadny, ponieważ urlop wypoczynkowy sędziego nie stanowi okoliczności usprawiedliwiającej zwłokę w rozpoznaniu zażalenia, albowiem istniała możliwość jego rozpoznania przez inny skład sądu.
Z treści interwencji poselskiej, a tym samym artykułu, mogło wynikać, że zwłoka w rozpoznaniu sprawy dotyczy Sądu Rejonowego w Żninie. Tymczasem - przypomnijmy - zażalenie prokuratury zostało przekazane do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy i opieszałość, do której odnosi się ministerstwo, dotyczy Sądu Okręgowego w Bydgoszczy. To tam sprawa utknęła na miesiąc z powodu urlopu sędziego. - W Bydgoszczy leżały te akta przez miesiąc bez rozpoznania. Tutaj wszystko toczy się sprawnie. Nikt nie stwierdził żadnych uchybień, ministerstwo również - przyznaje sędzia Jacek Krysztofiak, który orzeka w sprawie czerwcowego gwałtu.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 974 (41/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze