Reklama

Sprawiedliwie nie znaczy równo

Od czego zależy wysokość zasiłku
     Sprawiedliwie nie znaczy równo
     Mieszkaniec Żnina nie może pogodzić się z tym, że on i jego rodzina dostali 222 zł zasiłku okresowego na miesiąc, podczas gdy inni mają wyższy zasiłek przy dużo wyższych dochodach. - My inwestujemy w ludzi i sprawiedliwie nie oznacza, że każdy dostaje równo - wyjaśnia dyrektor MOPS w Żninie.

    On i ona. Mają na wychowaniu 7-miesięczne dziecko. I jeszcze kolejne, siedmioletnie, ale z innego związku. Jej związku, bo to kobieta po przejściach, a on mężczyzna z przeszłością. W mieszkaniu jest jeszcze jej pełnoletnia córka oraz córki mąż. Kilka osób na kilkudziesięciu metrach kwadratowych. Nie ma pracy, ale są potrzeby i nie ma zbyt wiele pieniędzy, żeby je realizować.
    - Jestem na zasiłku dla bezrobotnych. Mam 426 zł na miesiąc. Dostajemy alimenty na 7-letnie dziecko w wysokości 375 zł. Na drugie, siedmiomiesięczne 149 zł rodzinnego - mówi mężczyzna. - Z tych pieniędzy opłacamy mieszkanie, 530 zł plus opłaty za gaz 158 zł i prąd 150 zł. Na jednego członka rodziny mamy 250 zł.
    Najmłodsze dziecko ma alergię pokarmową. Nie może jeść nic, co związane jest z krowim mlekiem. Rodzice mówią, że muszą dodatkowo wydawać pieniądze na leki. Na miesiąc jest to około 200 zł.
    Mężczyzna dodaje: - W ubiegłym miesiącu dostałem zasiłek celowy 375 zł. Teraz odebrałem decyzję na 222 zł, a nasza sytuacja finansowa nic się od ubiegłego miesiąca nie zmieniła, a zasiłek niższy. Rozmawiałem z panią dyrektor na ten temat i powiedziała: - „Niech pan sobie poszuka roboty”. Ja na bezrobotnym jestem cztery miesiące. Kpiny sobie robią i tyle. Niech przyznają pomoc adekwatnie do sytuacji, jaka jest w rodzinie, a oni jednym dadzą więcej, a innym mniej. Córka tej pani [i tu mężczyzna wskazał na matkę ich dziecka] ma lepszą sytuację finansową. Opieka dała jej staż. Ma z tego pieniądze i dostaje jeszcze 750 zł zasiłku. Potem z tego płaci kurs prawa jazdy. Nie umiem sobie tego wytłumaczyć.
    Maria Bursztyńska, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Żninie powiedziała, że podejmują działania, które prowadzą do tego, aby dane osoby wyszły z kręgu objętych pomocą społeczną. Porównując te dwie rodziny, zamieszkujące zresztą pod jednym dachem, Maria Bursztyńska skłonna była pomóc tej, która wykazuje większe zaangażowanie w chęci wyjścia z trudnej sytuacji. Córka, która również była na zasiłku, korzysta z programu Dajmy sobie szansę. Pieniądze na jego realizację pochodzą z Unii Europejskiej. Głównym celem projektu jest zwiększenie gotowości do wejścia na rynek pracy osób, które znalazły się bez pracy. Jednym z elementów projektu jest kierowanie osób bezrobotnych na kursy zawodowe, kursy prawa jazdy i staże. Z tym, że bezpłatne kursy prawa jazdy odgórnie nie są przeznaczone dla kobiet, a jedynie dla mężczyzn.
    - Uzgodniliśmy z sześcioma paniami, że jeśli pójdą na staż, to opłacą sobie ten kurs prawa jazdy. Ale przecież muszą też coś jeść i dlatego wsparliśmy te osoby większym zasiłkiem. Zrobiliśmy to, aby pomóc, aby te osoby mogły zmienić coś w swoim życiu. Są tacy, ci tylko konsumują pomoc. A widać, że ona chce coś zrobić. Zainwestowała w siebie, aby być bardziej mobilnym na rynku pracy, zrobiła kurs kosmetyczny, a my ją wspieramy. Dajemy jej szansę - wyjaśnia Maria Bursztyńska. - A to, że czteroosobowa rodzina tyle dostaje wynika z tego, że nie ma już pieniędzy na zasiłki okresowe, a pieniądze na zasiłki stałe będziemy wypłacać zaliczkowo. To nie tak, że ta rodzina jest bez pomocy. Dajemy tyle, na ile możemy.
    - Jak odbieram te 200 zł, to nie wiem co kupić. Mleko, pampersy, czy lekarstwa. A jeść też trzeba - mówi kobieta.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 974 (41/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości