Decyzja prokuratury w przyszłym tygodniu
Środek był odurzający
Wpłynęły wyniki analizy laboratoryjnej suszu roślinnego, który podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej jeden z radnych Barcina wręczył komendantowi policji. Był to z całą pewnością środek, który może odurzyć.
Przypomnijmy, że podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej Barcina radny Henryk Popławski, który jest prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej Kujawy w Barcinie, przekazał komendantowi powiatowemu policji w Żninie, młodszemu inspektorowi Piotrowi Stachowiakowi kopertę, w której był susz roślinny. Komendant powiatowy wraz z komendantem komisariatu w Barcinie, komisarzem Waldemarem Polanowskim, na sesji zdawali relację ze stanu bezpieczeństwa w gminie. Radny Henryk Popławski wskazywał zaś zagrożenie wybrykami młodych ludzi, którzy odurzają się różnymi substancjami na klatkach schodowych bloków i później dokonują przestępstw oraz chuligańskich wybryków. Na dowód przekazał znaleziony przez sprzątaczki na klatce schodowej susz roślinny, prawdopodobnie marihuanę.
Policjanci potraktowali to jako posiadanie przez radnego środka odurzającego. Radny wprost z sesji został zabrany na przesłuchanie w komisariacie. Wkrótce dochodzenie policjanci zostawili wyłącznie w gestii Prokuratury Rejonowej w Szubinie. Prokuratura przesłała śladową ilość suszu, którą przekazał Henryk Popławski, do laboratorium kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.
Jak przekazał Piotr Szwarc, zastępca prokuratora rejonowego w Szubinie, wyniki zostały już z laboratorium przysłane. - Analiza wykazała, że są to konopie niewłókniste. To oznacza, że jest to środek odurzający, w odróżnieniu od konopi włóknistych, które nie mają właściwości odurzających. Decyzja o tym, czy i jaki zarzut może być postawiony, należy do prowadzącego tę sprawę - powiedział Piotr Szwarc. Sprawę prowadzi szef prokuratury w Szubinie Dariusz Mańkowski, który w tym tygodniu jest na szkoleniu. Decyzja w sprawie Henryka Popławskiego zapadnie w przyszłym tygodniu.
Piotr Szwarc przekazał, że radnemu może być postawiony zarzut posiadania środka odurzającego, za co w świetle artykułu 62 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii grozi kara pozbawienia wolności od 1 do 3 lat. Może to być też jednak z tego samego artykułu ustęp 3 w przypadku mniejszej wagi czynu (a o takiej można mówić w tym przypadku, ponieważ Henryk Popławski przekazał komendantowi zaledwie 0,07 g) zagrożenie karą grzywny i ograniczenia wolności do roku. Wreszcie z uwagi na tę mniejszą wagę i okoliczności, w tym intencje radnego, prokurator może odstąpić od postawienia go w stan oskarżenia.
Policja tłumaczy swą interwencję w związku z przekazaniem komendantowi marihuany tym, że zabierając ją z miejsca znalezienia osobiście, czy też za pośrednictwem sprzątaczek, prezes spółdzielni stał się jej posiadaczem. Prawidłowym postępowaniem znalazcy substancji, co do których ma się podejrzenie, że mogą być odurzające, jest wezwanie na miejsce policji.
Henryk Popławski powołuje się na rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie rzeczy znalezionych. Otóż, jeśli rzeczy znalezione są w budynku publicznym, pomieszczeniu otwartym dla publiczności czy w środku transportu publicznego, to wówczas oddaje się je zarządcy budynku, czy środka transportu. Mówi o tym paragraf 16 owego rozporządzenia z 1966 r., podpisanego przez prezesa Rady Ministrów Józefa Cyrankiewicza. Wprawdzie rozporządzenie to zostało w kilku punktach zmienione w 1991 r. rozporządzeniem Prezesa Rady Ministrów Jana Krzysztofa Bieleckiego, ale paragraf 16 pozostał w tym samym brzmieniu co w 1966 r.
Henryk Popławski, kilka dni po interwencji policjantów w związku z przekazaną im marihuaną, złożył skargę na działania policji do komendanta wojewódzkiego, z wiadomością do Komendanta Głównego Policji. Dotychczas nie otrzymał odpowiedzi w tej sprawie.
Karol Gapiński
Pałuki nr 997 (12/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze