Tomek Michniewicz opowiedział o swoich reporterskich podróżach po świecie, podczas których odkrywa to co nieznane fot. Barbara Filipiak
Żnin, Klub Podróżnika, Tomek Michniewicz, spotkanie
Świat równoległy Michniewicza
W poniedziałek 8 lutego gościem Klubu Podróżnika w żnińskiej Bibliotece Publicznej był Tomek Michniewicz - dziennikarz i podróżnik, który przekracza wszelkie granice podejmując się trudnych reporterskich projektów.
Tomek Michniewicz jest dziennikarzem radiowym i telewizyjnym, a przy tym zapalonym podróżnikiem. Mieszkał z Pigmejami Baka w ich szałasach na pograniczu kongijsko-kameruńskim, jako jedyny Polak został wpuszczony na pokład łodzi Mel Fisher`s Treasures (najsłynniejszej ekipy poszukiwaczy skarbów na świecie), a także do bazy amerykańskich sił powietrznych Edwards i laboratoriów NASA. Jako jedyny polski dziennikarz wszedł również do więzienia San Quentin, przeznaczonego dla najgroźniejszych przestępców.
- Ja podróżuję od siedemnastu lat, a im dłużej podróżuję, tym bardziej się przekonuję, że dajemy się okropnie oszukiwać. Obrazy, które ktoś nam serwuje, które są nam prezentowane, najczęściej w mediach, w telewizji, gazetach czy portalach internetowych, nie oddają rzeczywistości. Jeśli coś się nam pokazuje, to takie pocztówki, takie obrazki, które są łatwo rozpoznawalne, one zapadają nam w pamięć, patrzymy i od razu uruchamiamy cały ciąg skojarzeń. I najczęściej niestety te obrazki, które stoją u podstawy naszych wyobrażeń, są absolutnie i całkowicie fałszywe - powiedział podróżnik.
Dziennikarz uważa, że turystyka czy podróże, to pasja tylko na samym początku, potem zaczyna się zmieniać w przemysł. Branża turystyczna czy podróżnicza, podobnie jak inne branże rozrywkowe, ma swoich klientów, liderów czy trendy, w związku z czym cały przemysł medialno-turystyczno-podróżniczy nie jest nakierowany na to, żeby pokazywać świat w całym jego bogactwie i z wszystkimi niuansami. - On jest nakierowany na to, żeby sprzedawać nam nasze własne marzenia, bo my za nie będziemy w stanie zapłacić. My nie podróżujemy jako klienci po to, aby odkrywać świat, tylko po to, żeby szukać potwierdzeń naszych wcześniejszych wyobrażeń na temat tego świata - przekonywał podróżnik.
Tomek Michniewicz odkrywa to, co nieznane, stara się pokazać, że istnieje świat równoległy, zupełnie inny niż ten przedstawiony na pięknych zdjęciach w kolorowych pismach. - Ja sobie za punkt honoru postawiłem, żeby opowiadać nie o tych najbardziej widowiskowych elementach, tylko o perspektywie, która je postawi w odpowiedniej skali, w odpowiednich proporcjach - powiedział i dodał, że z naszego niezrozumienia świata wynika to, że można człowieka łatwo zmanipulować, a nie znając świata, nie mamy możliwości weryfikowania pewnych manipulacji.
Podczas spotkania dziennikarz opowiedział o wielu trudnych podróżach i poszukiwaniu prawdy o życiu różnych nacji na świecie, m.in. w Pakistanie targanym religijnymi konfliktami, o więźniach San Quentin w USA, przestępczości na świecie, a także pięknie krajobrazu i zachowanych tradycjach w różnych zakątkach świata. Przyznał się, że ludzi wspinających się w wysokich górach i stawiających na szali swoje życie. nie potrafił zrozumieć do czasu, gdy sam stanął pod Nanga Parbat. - Tego nie da się opisać. Tego trzeba doświadczyć i poczuć. Każde zdjęcie zafałszowuje w taki czy inny sposób góry i nie da się ogromu Himalajów pokazać. Z tej góry zieje ziąb i to jest niesamowite. Kiedy ja tam stanąłem, to moja jedyna myśl była: "Ja tam muszę wejść". O niczym innym nie myślałem. To jest niesamowite doświadczenie, a miejsce jest niesamowicie magiczne i obłędnie piękne - powiedział Tomek Michniewicz.
Uzyskanie zgody na wejście do więzienia San Quentin w USA zajęło mu osiem miesięcy. Jest jak dotąd jedynym Polakiem, któremu udało się tam wejść. Zapytany przez klubowiczów, czy po raz drugi wszedłby do tego więzienia, odpowiedział: - Ja nie zrobiłbym tego wtedy, gdybym wiedział, jak to będzie wyglądało.
Na zakończenie opowiedział o przebiegu szkoleń polskich grup specjalnych, których był obserwatorem. - GROM jest w gronie pięciu najlepszych jednostek sił specjalnych na świecie. SAS, Navy Seals, czyli dwie takie najbardziej renomowane jednostki na świecie, uwielbiają pracować z GROMEM. Jeśli mają taką możliwość, czy w Iraku, czy w Afganistanie, od razu z nimi jadą na misję - zapewniał.
Po spotkaniu Tomek Michniewicz chętnie dyskutował z klubowiczami, a także rozdawał autografy i podpisywał swoje książki.
Więcej zdjęć w galerii oraz film w zakładce Filmy.
Barbara Filipiak, 10 II 2016
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze