Reklama

Tiry ze żwirem będą omijały wieś

Mieszkańcy Gostomki gotowi byli zagrodzić tirom drogę

     fot. Sylwia Wysocka

Gostomka, tir, wieś, starosta, Zbigniew Jaszczuk, organizacja ruchu, znak
     Tiry ze żwirem będą omijały wieś
     Starosta Zbigniew Jaszczuk zatwierdził projekt organizacji ruchu na drodze w Gostomce i jeszcze w tym tygodniu ustawione zostaną znaki ograniczenia tonażu.

     Mieszkańcy Gostomki skarżą się na warunki, w jakich przyszło im żyć w związku z uruchomieniem przez Jacka Sobolewskiego kopalni żwiru za wsią. Ciężarówki załadowane po brzegi pędzą przez wieś drogą o nieutwardzonej nawierzchni z tłucznia twardego i robią ogromny kurz. - Często nie widać, co dzieje się po drugiej stronie drogi, taką zasłonę kurzową wytwarzają. Lato było suche, co tylko potęgowało kurz za ciężarowym samochodem. Spod kół świstają kamienie, a droga jest rozjeżdżana - relacjonowali mieszkańcy na zebraniu, które zwołali. Zapewniają, że są już gotowi do podjęcia drastycznych kroków, bo hałas przejeżdżających pod oknami obładowanych ciężarówek od wczesnych godzin rannych do późnego wieczora i często też w weekendy, kurz jaki powodują i niebezpieczeństwo we wsi, pcha ich w desperację. Mieszkańcy gotowi są ustawić na środku drogi stół i przy nim siedzieć, by zablokować przejazd samochodów ze żwirem.
     - Przez naszą wieś do Mogilna mają dużo bliżej niż w koło drogą żużlową i krajową „piątką”. Bliżej znaczy dla nich mniej paliwa i więcej zaliczonych przewozów - mówi mieszkaniec.
     - Prania nie można wywiesić, bo zaraz całe w kurzu, okna i parapety można myć codziennie, wszędzie osiada kurz z tej drogi, do tego hałas, jaki robią pędzące obładowane samochody. Mieszkamy jak na placu budowy. W wakacje nawet strach wyjechać z dzieciakami na rowerach przy tych kursujących samochodach - mówią mieszkanki Gostomki.
     We wsi stał znak ograniczający tonaż do 12 ton, jednak cztery lata temu przy modernizacji drogi kruszywem został on zdjęty i już w to miejsce nie powrócił. Mieszkańcy zdają sobie sprawę, że znak ten byłby dla nich podstawą do wzywania policyjnych interwencji, jednak bez ograniczenia tonażu na tej drodze nie mają argumentów. Zapewniają, że wielokrotnie dzwonili do Urzędu szukając tam pomocy, jednak nie przynosiło to większych rezultatów.
     W środę na miejsce wezwali Danutę Perek, inspektor zajmującą się kwestią dróg w rogowskim Urzędzie. Jej wizyta we wsi i rozmowa z kierowcami sprawiła, że tego dnia ruch przez wieś się skończył, jednak następnego dnia rano samochody ciężarowe wróciły pod okna.
     Danuta Perek zapewnia, że po interwencjach mieszkańców Gostomki rozmawiała z inwestorem, przedstawiała problem, tym bardziej, że w decyzji środowiskowej ma wskazaną drogę wywozu nie przez wieś, a drogą żużlową.
     Zapewniła też, że najpóźniej w czwartek ustawione zostaną trzy znaki ograniczające tonaż na tej drodze do 12 ton. Pierwszy postawiony zostanie przed wsią od strony żwirowni na drodze relacji Gostomka - Gałęzewo, drugi na drodze Rogowo - Gostomka w miejscu, gdzie kończy się droga z płyt betonowych, a trzeci od strony Mogilna na drodze Rogowo - Gostomka w rejonie skrzyżowania z drogą powiatową.
     Jacek Sobolewski, inwestor, zapewnił, że poucza kierowców, którzy wyjeżdżają z terenu żwirowni z ładunkiem, o kierunku wyjazdu drogą żużlową, a nie przez wieś przy zabudowaniach. - Dodatkowo każdy z nich podpisał oświadczenie, że został zapoznany z trasą wywozu żwiru, która wiedzie drogą żużlową, przy której nikt nie mieszka. Wśród kierowców panuje niezadowolenie, że wskazuję im dłuższą drogę, mimo że nic im nie zabrania poruszania się przez wieś - zapewnia Jacek Sobolewski.
     Inwestor zapewnia, że sam proponował w rogowskim Urzędzie, by ponownie ustawić znak ograniczający ruch do 12 ton, jaki stał tam przed modernizacją drogi. Chciał nawet ustawić go na własną rękę, jednak byłoby to niezgodne z prawem. - Tłumaczę, ostrzegam, kontroluję, tyle mogę. Jeśli by był tam znak ograniczający tonaż, to już wówczas rola odpowiednich organów - mówi Jacek Sobolewski. Dodaje, że gotów jest sfinansować postawienie znaku ograniczającego tonaż. Zależy mu na dobrych stosunkach i nie chce wchodzić w konflikt z mieszkańcami. Ubolewa, że nie przyszli bezpośrednio z problemem do niego. - Otwarty jestem na współpracę, stawiam na dialog i rozwiązywanie problemów, jednak nikt z mieszkańców mi tej sprawy nie zgłaszał - podkreśla Jacek Sobolewski.
     Jacek Sobolewski dodaje też, że większe wydobycie żwiru prowadzone jest dopiero od początku sierpnia.
     Mieszkańcy Gostomki podkreślali, że droga żużlowa również została przez tiry bardzo zniszczona, porobiły się koleiny i trudno teraz tam przejechać, by nie przytrzeć miską olejową, trudno jechać rowerem, a był to dla nich duży skrót do Rogowa. Inwestor zapewnia, że droga żużlowa, którą według jego wiedzy porusza się transport ze żwirem, jest systematycznie przez nich naprawiana, bo jest to polna droga, która wymaga ciągłej modernizacji i uzupełniania kamieniem.
     Radny Roman Kubera, który pokonuje tę drogę dwa razy dziennie osobowym fordem i codziennie rano mija dwie rowerzystki, zapewnia, że nie ma problemów z przejazdem. Droga jest na bieżąco naprawiana.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1233 (39/2015)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości