Burmistrz Janowca Maciej Sobczak zorganizował spotkanie mające na celu znalezienie rozwiązania problemu zalewania posesji położonych w jednej z kolonii Flantrowa.
fot. Sylwia Wysocka
Flantrowo, woda, mieszkańcy, burmistrz, posesje, powódź, ANR
Uchronić przed wielką wodą
Mieszkańcy chcą rozwiązania, które zabezpieczy ich posesje przed kolejną powodzią. Burmistrz stawia na konieczność badań hydrotechnicznych, by znaleźć optymalne wyjście.
Burmistrz Janowca Maciej Sobczak, mając na uwadze problem mieszkańców jednej z kolonii Flantrowa położonej przy drodze powiatowej w kierunku Gniezna, zorganizował spotkanie mieszkańców, przedstawicieli Agencji Nieruchomości Rolnych, zarządu Dróg Powiatowych, Kujawsko-Pomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, Miejsko-Gminnej Spółki Wodnej, OSP i przedstawicieli ratusza, by wspólnie znaleźć rozwiązanie i zapobiec kolejnej powodzi w tej części Flantrowa.
Właściciele pięciu posesji zalewani są od kilku lat, jednak wydarzenia z 30 maja tego roku, w którym przypadało Boże Ciało, naraziło właścicieli tych posesji na ogromne straty, nerwy, obawy. Położone w zagłębieniu osiedle zalane zostało wodą. Burze i ulewne opady sprawiły, że z pól położonych na stokach i z drogi powiatowej usytuowanej wyżej spływała woda, i zalegała na ich posesjach, wdzierała się do garaży, a nawet i do jednego z mieszkań, gdzie dokonała znacznych strat. Woda podmywała ogrodzenia, ziemia w zależności od usytuowania posesji od kilkunastu do kilkudziesięciu centymetrów została przykryta wodą. Kilka jednostek straży pożarnej pracowało na wysokich obrotach wypompowując wodę, strażacy wraz z mieszkańcami układali worki z piaskiem, by uniemożliwić wdzieranie się wody do mieszkania.
Mieszkańcy zapewniają, że budowali się tam legalnie, otrzymali pozwolenia na budowę, nie uprawiali żadnej samowoli, i dlatego oczekują od stosownych organizacji właściwych poczynań, by do podobnych sytuacji nie dochodziło w przyszłości. Mówią o rowie od strony Łopienna, który został zasypany, który, jak we wtorek zapewniał jeden z mieszkańców, emerytowany pracownik spółki wodnej, zasypany został za czasów gospodarowania tam PGR. Problem widzą też w zamulonym i zarośniętym rowie po drugiej stronie zabudowań i przydrożnym rowie, który miejscami został zupełnie zasypany, a w innych miejscach zarastają go krzewy. Winy doszukują się też w niedrożnym przepuście.
Właściciele nieruchomości obawiają się, co przyniesie jesień, kiedy zacznie padać. Zapewniają, że ze strachem spoglądają w niebo.
Wtorkowe zebranie rozpoczęło się wizją lokalną w terenie, na której pojawili się zaproszeni reprezentanci instytucji i bardzo liczni mieszkańcy wraz z sołtys Barbarą Mazalon. Spotkaniu towarzyszyły emocje, mieszkańcy oczekiwali konkretnych deklaracji i działań.
Stanisław Gruszka jako pracownik spółki melioracyjnej czyścił przed lat rowy i przepust w obrębie Flantrowa. Wspominał on rów i wzniesienie za nim, którego teraz nie ma.
Ilona Torchalska pytała przedstawicieli ANR Marka Fojuta i Sławomira Gralaka,dlaczego uważają, że zalania są winą PZD i przydrożnych rowów, które nie odbierają wody, a nie taka jest przecież rola rowu przydrożnego. Pytała też, jakie badania były prowadzone na tym terenie, kiedy odbyło się spotkanie komisji, lustracja, kto zasiadał w tej komisji i kto wydał opinie, które kpią z mieszkańców i prawa. Marek Fojut powiedział, że w komisji był on wraz z przedstawicielem Gminnej Spółki Wodnej.
Burmistrz Maciej Sobczak na podstawie otrzymanego z lustracji pisma z ANR, w którym zwrócono uwagę na niedrożność przepustu, pytał, jak woda ma się dostać z pól do rowu, bo jedyna droga prowadzi przez działki. Burmistrz zapewnił, że w świetle przepisów wody nie wolno odprowadzać na grunty sąsiednie. - Wystąpiliśmy do Agencji o to, by woda nie spływała na grunty sąsiednie i byście oddziaływanie szkodliwości wody ograniczyli do granic działki. Jesteśmy tu po to, żeby znaleźć rozwiązanie, by tych mieszkańców woda nie zalewała. Bo my prowizorycznie na prywatnym gruncie przekopaliśmy rowek, by woda schodziła, ale sytuacja była awaryjna i na prywatny grunt weszliśmy - mówił burmistrz.
Zdaniem przedstawicieli ANR odtworzenie rowu w polu nie poprawi sytuacji, na co mieszkańcy zareagowali stwierdzeniem, że wobec tego trzeba wykonać rów pomiędzy działką agencyjną a posesjami graniczącymi z tym polem, bo tak należy poprowadzić wodę, żeby obeszła osiedle, a nie płynęła przez nie i wdzierała się na posesje i do domów. Mieszkańcy oświadczyli, że oni sobie zalewania posesji nie życzą, a kwestię rozwiązania pozostawiają ANR i domagają się działań natychmiastowych.
Przedstawiciele ANR zapewnili, że zbiorą materiały, opinie i przedstawią je dyrekcji, gdyż sami nie są władni do podejmowania decyzji czy składania deklaracji.
Burmistrz proponował, by przeprowadzić badania hydrotechniczne, orientował się w Poznaniu i jest możliwość takich działań w krótkim terminie, które wskażą właściwe rozwiązania dla tego terenu i pozwolą uniknąć kolejnych zalań. Mieszkańcy poparli stanowisko burmistrza o konieczności przeprowadzenia badań, które pozwolą określić optymalne rozwiązanie, ponieważ mają dość prowizorek.
Jacek Mazany, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Żninie, zapewnił, że ten odcinek drogi zostanie w całości przebudowany wiosną przyszłego roku. Przyznał, że możliwy jest ewentualny kompromis, by wodę do rowu przydrożnego sprowadzić dla dobra tych mieszkańców, ale potrzebne są natychmiastowe działania ze strony Agencji, bo do końca maja przyszłego roku ma być zakończona przebudowa tej drogi.
Burmistrz przytoczył zapis ustawy, na mocy której zabrania się odprowadzania wód melioracyjnych z posesji, pól czy lasów do rowów przydrożnych. - Nie możemy zakładać, że uratujemy sytuację poprzez pogłębienie rowu przydrożnego - tłumaczył.
Janusz Cesarczyk z Kujawsko-Pomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych zapewnił, że rów biegnący wzdłuż posesji od strony Janowca nie spełnia roli rowu odwadniającego dla tego terenu, bo jest zbyt płytki i zarośnięty, a rów raczej nawadnia niż odwadnia.
Maciej Sobczak zaproponował, by przedstawiciele mieszkańców i zaproszonych instytucji udali się do Urzędu, celem spisania protokołu i zawarcia uzgodnień.
Witold Swacha, szef miejscowej spółki wodnej, uważa, że pogłębienie rowu przydrożnego i przebudowa przepustu rozwiązałoby problem. - Liczy się czas, bo za pasem jesień, trzeba się śpieszyć, przed rokiem też było spotkanie i nic to nie dało - mówi Witold Swacha.
Janusz Cesarczyk proponował sporządzenie dokumentacji sytuacyjno-wysokościowej, która da obraz jak odprowadzić. Bez opracowania dokumentacji plany rozwiązania problemu są według niego tylko gdybaniem.
Mieszkańcy Flantrowa mówili o normach bezpieczeństwa, rozwiązaniu strategicznym, a nie doraźnym. Po wizji lokalnej i odbytym spotkaniu wysunięto wniosek rozpoznania sytuacji pod względem hydrotechnicznym i przygotowania koncepcji rozwiązania problemu przejęcia wód z pól tak, by nie zagrażały zabudowaniom.
Marek Fojut zapewnił, że przykro mu z uwagi na to, że zalanie posesji miało miejsce. Zapewnił, że wniosek, ustalenia i spostrzeżenia ze spotkania przekaże szefostwu Agencji, a ono zdecyduje, co robić dalej w tym zakresie.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1126 (37/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze