Hodowla zwierząt gospodarskich a korzystanie ze swojej własności
Uciążliwość zapachowa
Co zrobić, kiedy po otwarciu okna do mieszkania zamiast powiewu świeżego powietrza wpada woń cuchnącego obornika? Najlepiej dogadać się z sąsiadem. Gorzej, kiedy sąsiedzi myślą kategoriami Pawła i Gawła - wolnoć Tomku w swoim domku.
Taka hałda wyrosła tuż pod płotem wyznaczającym granicę działki Pawła Ż. z Bożejewiczek
Ta kupka obornika jest przedmiotem sporu w Podgórzynie W gminie Żnin problem przykrego zapachu obornika podzielił mieszkańców Bożejewiczek i Podgórzyna.
BOŻEJEWICZKI
Paweł Ż. wyjaśnia, że z cuchnącym problemem boryka się od zimy. W styczniu jeden z sąsiadów zaczął składować obornik tuż przy płocie wyznaczającym granicę jego działki. Na początku nie było go dużo. Teraz jest już z tego hałda. Paweł Ż. zwraca uwagę, że gdyby sąsiad składował słomę, to nie byłoby problemu, ale obornik trzymany tuż przy granicy jego posesji bardzo przeszkadza.
- Jak się zrobi ciepło, to okna nie idzie otworzyć. W ostatnich dniach mieliśmy przedsmak upałów. Ten zapach i towarzyszący mu zaduch jest nie do zniesienia. Jak ten obornik jest świeżo przywieziony z chlewni, to fetor jest ogromny - wyjaśnia nasz rozmówca.
Paweł Ż. zaznacza, że chciał zagospodarować działkę: postawić altanę, stworzyć ogród kwiatowy. To wszystko uniemożliwia leżący kilka metrów dalej obornik.
- Tam nie można w ogóle przebywać. Wąchanie czyichś smrodów do niczego przyjemnego nie należy - tłumaczy. I dziwi się, dlaczego sąsiad, który hoduje krowy, nie składuje obornika w innym miejscu.
- Ma tyle ziemi, że składowisko mogłoby się znajdować w innym miejscu. Ja zwracałem mu na to uwagę, że ten obornik w tym miejscu jest dla mnie uciążliwy. Powiedział, że to jego ziemia i może sobie to składować. Ja zdaję sobie sprawę, że mieszkam na wsi i takie zapachy to normalne, ale niech jeden drugiemu nie robi na złość i nie podrzuca tego prawie pod dom - żali się Paweł Ż. Pokazuje, że gnojowica odprowadzana jest z pola niewielkim rowem, biegnącym wzdłuż granicy jego działki, w kierunku polnej drogi na ulicy Rolnej.
- To co tu płynie z tej hałdy obornika, to siedlisko dla much, komarów i szczurów. Tu latem będzie straszna wylęgarnia. Much już teraz jest bardzo dużo - podkreśla Paweł Ż. Nasz rozmówca zwraca uwagę, że dotarł już do sanepidu, straży miejskiej, wydziału ochrony środowiska w Urzędzie Miejskim i wszyscy bezradnie rozkładają ręce, bo nie ma przepisów regulujących uciążliwości zapachowych związanych ze składowaniem obornika.
- W ochronie środowiska powiedzieli mi, że nie mają takich kompetencji, żeby zmusić właściciela do usunięcia obornika. Jestem załamany z powodu reakcji na to wszystko. Totalna bezradność - zaznacza Paweł Ż.
Z właścicielem gospodarstwa, z którego obornik jest wywożony pod granicę działki Pawła Ż., nie udało nam się skontaktować. Rozmawialiśmy z jego ojcem, który nie chciał, by powoływać się na jego słowa.
PODGÓRZYN
Z podobnym problemem co Paweł Ż. borykają się państwo Janina i Alfons S. z Podgórzyna. Mają żal do mieszkających tuż obok sąsiadów, że obornik gromadzą przy budynku inwentarskim, co wiąże się z uciążliwymi zapachami. Nie ma płyty gnojowej. O sprawie poinformowali w ubiegłym roku władze Żnina. Burmistrz Leszek Jakubowski w sierpniu poinformował sąsiadów państwa S., Mirosławę i Romana E., że brak płyty gnojowej potwierdza fakt składowania obornika na gruncie, co powoduje wraz z wyciekającą wodą gnojową i gnojówką negatywne oddziaływanie na środowisko, glebę i wody gruntowe. Dodatkowo uwalnianie nieprzyjemnych zapachów pogarsza jakość i komfort życia mieszkańców sąsiednich nieruchomości. Burmistrz poprosił państwa E. o podjęcie bez zbędnej zwłoki działań zmierzających do zminimalizowania negatywnego oddziaływania na środowisko i tereny mieszkalne składowanego obornika, przede wszystkim przez: gromadzenie, fermentowanie i przechowywanie obornika w pomieszczeniu inwentarskim, systematyczne wywożenie obornika na pole w okresie od marca do listopada, utrzymywanie w czystości wszystkich utwardzonych powierzchni wewnątrz i na zewnątrz pomieszczenia inwentarskiego, stosowanie dostatecznej ilości suchej słomy, czyszczenie i poddawanie okresowej dezynfekcji budynków inwentarskich. W opinii Leszka Jakubowskiego uciążliwość spowodowana hodowlą w zwartej zabudowie mieszkaniowej powiązana jest z pewnymi nieprawidłowościami w oparciu o przepisy budowlane.
Państwo S. poinformowali też o sprawie Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Żninie. Po kontroli pracowników inspektoratu Roman E. zastosował się do nakazu dotyczącego wykonania dodatkowych robót budowlanych związanych z użytkowaniem obiektu.
Jednak państwo S. twierdzą, że pomimo podjętych działań problem nie został rozwiązany.
- Ja cały czas jem śniadanie z gnojem. Do mieszkania wdziera się cały czas fetor świń. Jest tu wylęgarnia much. Musieliśmy na drzwi do mieszkania założyć firankę, żeby muchy nie wlatywały. Tu jest zwarta zabudowa. Są tu budynki mieszkalne, a nie inwentarskie. My chcemy tylko, żeby on to na bieżąco wywoził. My nie chcemy się kłócić, ale żeby to wywoził - mówią państwo S.
Mirosława i Roman E. twierdzą, że sąsiadom wszystko przeszkadza. Dodają, iż wykonali wszystkie zalecenia z gminy i inspektoratu. Zapewniają, że obornik wywożą na bieżąco na oddalone pole i ogród.
- Nie mamy tu wielkiej hodowli. Teraz jest maciora i osiem tuczników, które zostaną sprzedane. To ile jest świń zależy od miotu. Raz jest dziesięć, a raz jedna - mówi pani Mirosława.
Państwo E. wyjaśniają, że latem problemu z uciążliwym zapachem nie ma, ponieważ w tym czasie świnie nie są hodowane. Dziwią się sąsiadom, że mają ciągle pretensje o zapach obornika, a sami przywożą go z jednego z gospodarstw w Podgórzynie i stosują jako naturalny nawóz w ogrodzie.
- My mamy budynek inwentarski. 29 lat temu otrzymaliśmy zgodę na jego budowę. Wcześniej problemu zapachowego nie było, a teraz sąsiedzi się odgrażają, że mają synową w sądzie i nam pokażą. A my przecież cały czas na bieżąco to wywozimy. Dziwne, że u nich jest problem, a u nas problemu uciążliwego zapachu i much nie ma. To jest chyba zwykła złośliwość ze strony sąsiadów - uważają państwo E.
NIE MA PRZEPISÓW
Państwo S. nie są zadowoleni z podjętych przez burmistrza działań i złożyli na niego skargę. Twierdzą, że gromadzenie i przetrzymywanie obornika za budynkiem inwentarskim jest uciążliwe dla sąsiednich posesji. Skargę rozpatrywała komisja rewizyjna Rady Miejskiej w Żninie. W opinii członków komisji skarga jest bezzasadna, ponieważ burmistrz żadnej odpowiedniej decyzji administracyjnej w tej sprawie wydać nie może. Takie stanowisko zostanie skierowane do Rady Miejskiej.
Małgorzata Drzewiecka z Urzędu Miejskiego w Żninie wyjaśniła, że Roman E. nie ma możliwości składowania obornika na płycie gnojowej i wcale nie musi jej mieć. Przyznaje, że obornik nie powinien leżeć na zewnątrz. Twierdzi, że dobry gospodarz powinien zadbać o to, by obornik był przechowywany wewnątrz budynku i był na bieżąco wywożony. I dodaje: - Gdyby ustawa odorowa weszła w życie, to pracownik gminy mógłby uznaniowo orzec na ile jest to uciążliwe. Obecnie nie ma żadnych norm dla wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska i gmin.
Jedynym prawnym sposobem rozstrzygnięcia, czy występuje nadmierna emisja brzydkiego zapachu czy nie, jest zwrócenie się do sądu w sprawie cywilnej.
DROGA SĄDOWA
Sędzia Tomasz Michalak, prezes Sądu Rejonowego w Żninie, przyznaje, że w swojej karierze nie spotkał się jeszcze ze sprawą dotyczącą uciążliwości zapachowych spowodowanych obornikiem. Podkreśla, że istnieje możliwość wytoczenia powództwa cywilnego o naruszenie prawa własności.
Naruszeniem prawa własności, jak np. hałasem, może być również nadmierna emisja przykrego zapachu. Sąd podczas takiej sprawy ocenia, jaki jest stopień uciążliwości i czy przykry zapach wyklucza spokojne korzystanie ze swojej nieruchomości, czy też nie.
A rkadiusz Majszak
Pałuki nr 1005 (20/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze